Kliktnij na logo, zobacz stronę Klubu Rodzinnego Family Active - www.familyactive.pl
Witam na mojej stronie! Jestem trenerem.


  


"Odpoczynek" w Piwnicznej Zdrój
24 styczeń 2012

W sobotę 21.01.2012 roku zakończyliśmy zgrupowanie BSA w Baranowie, a już 22.01.2012 roku razem z synem Rafałem byliśmy w Piwnicznej Zdrój, cel - Rafał na narty a ja na rower. Pogoda wyśmienita temperatura oscyluje pomiędzy +2 - (-)2st C, śnieg pada z przerwami i nie ma za dużego wiatru. Mam nadzieję że już tak do 29.01.2012 roku czyli do naszego wyjazdu zostanie. Pierwsze dwa dni poza mną. Pierwszego dnia - poniedziałek, pojechałem do Krynicy i z powrotem, a dzisiaj zrobiłem podjazd na Słowackiej stronie. Na razie idzie dobrze chodź czuję zmęczenie z poprzedniego tygodnia. Myślę, że Rafał który jeździ od 10:00 - 17:00 na stoku też czuje to samo bo po wejściu do samochodu natychmiast zasypia, jednak na drugi dzień wstaje dziarsko gotowy do następnej walki z nartami. Dokładne relacje z górskiego treningu na podstronie "moje treningi".



Zgrupowanie BARNOWO 2012
17 styczeń 2012

Przyszedł czas na mocne przygotowanie się do sezonu. Nie wiem jak to wyjdzie ale sądzę, że jeżeli bez przeszkód to jak zwykle dobrze. W tym roku rozpocząłem dzięki Prezesowi BSA wcześniejsze przygotowania do sezonu. Od 13 - 21.01.2012 roku grupa BSA przebywa na zgrupowaniu zimowym w Barnowie rezydencji Czesława Langa. Od początku ćwiczymy bardzo mocno. Poranna pobudka i zaprawa, śniadanie i o 10:00 pierwszy trening - biegi terenowe 2 godzinne. Potem odpoczynek, obiad i odpoczynek 2 godzinny. Na następny trening jedziemy do pobliskiej szkoły i ćwiczymy na sali gimnastycznej lub jeździmy na rowerach w zaśnieżonym mocno pagórkowatym lesie przez 1,5 godziny. Dla wielu na tym kończy się dzień treningowy ja jednak 2 godziny po kolacji chodzę do dobrze wyposażonej prywatnej siłowni Czesława Langa gdzie w przerwach pomiędzy ćwiczeniami oglądam liczne puchary, kryształy i nagrody zdobyte podczas wyścigów (piękna historia). W dniu dzisiejszym we wtorek 17.01.2012 mamy dzień przerwy od treningów - jest to dzień wytchnienia na odpoczynek, inne zajęcia jak również napisanie tego sprawozdania. Od jutra zaczyna się znowu codzienny dzień treningów i tak do piątku gdzie chcę robić nadal 3 treningi i około 4 godzin dziennie. Muszę wspomnieć o wspaniałej kuchni która jest nam serwowana codziennie podczas 3 posiłków, tylko silna wola broni nas przed przytyciem. Muszę też wspomnieć o wspaniałej gościnności Pana Czesława Langa który odwiedza nas wraz z małżonką i dba o naszych najmłodszych oprowadzając ich po swoich pokojach zamkowych. Po zgrupowaniu jadę w góry do Piwnicznej Zdroju gdzie mam w planach jeździć na rowerze po 3 - 4 godziny dziennie. Kilka zdjęć i film będą na mojej podstronie "galeria".



Testy wysiłkowe w nowym roku
8 styczeń 2012

Po dwóch miesiącach treningów, przyszedł czas na przeprowadzenie badań wysiłkowych sprawdzających moją wydolność oraz możliwości na sezon 2012. Testy odbyły się w Wołominie razem z grupą Family Active i Świat Rowerów. Przeprowadzone zostały na specjalistycznym sprzęcie przeznaczonym do tego rodzaju badań który udostępniła firma MDS trudniąca się sprzedażą takich urządzeń. Analizę przeprowadziła wybitna w tym zakresie studentka II roku Akademii Medycznej Marta Bazańska. Testy odbywały się przez dwa dni (sobota i niedziela) 07 - 08.01.2012 roku w których uczestniczyło 17 zawodników, rozpiętość wiekowa była jak zwykle duża od młodych początkujących kolarzy, poprzez już zaawansowanych z wynikami. No dobra jeżeli chodzi o moje wypociny to na zakładce "galeria" znajdziecie zdjęcia i krótki filmik. Udało mi się wykręcić 380W przy tętnie 175 ud./min, inne parametry są w normie jak na mój wiek ale jeśli chodzi o AT jeszcze trzeba popracować 3 miesiące aby je podnieść na odpowiedni poziom no i najważniejsze waga. Cele startowe na ten rok są znane - przede wszystkim góry. Cele treningowe są już znane - waga, wytrzymałość siłowa i anaerobowa. Dosyć tego pisania czas na trening.



Treningi BSA Pro Tour c.d.
28 grudzień 2011

W dniu 27.12.2011 grupa kolarska BSA przeprowadziła trening na torze kolarskim w Pruszkowie. Dzieci, młodzież oraz starsza młodzież trenowała na wypożyczonych rowerach Toru Kolarskiego Pruszków. Wszyscy bawili się przednio choć początki były stresujące początkujący rozpoczynali jazdę powoli i niepewnie i to nie dlatego że to tor, powodem były rowery. Rowery torowe mają to do siebie, że nie mają hamulców a hamowanie odbywa się siłą mięśni co znaczy że napęd jest na tzw. "ostre koło". Co to znaczy? jedziemy napędzając rower pedałując tylko niestety nie możemy przestać obracać korbami (każde siłowe rozwiązanie - czyli zatrzymanie pedałowania wiąże się z odlotem w dal, rower wyrzuca nasz jak rozjuszony koń), jeżeli chcemy się zatrzymać musimy pedałować coraz wolniej. Jednak w miarę przejechanych okrążeń śmiałość trenujących była coraz większa a prędkość rosła także na koniec treningu (prawie przy wygaszonych światłach areny) odbyły się zawody chętnych do ścigania. Jeżeli chodzi o mnie nie lubię jeździć na torze bo nudzę się bardzo ale wiedząc co mnie czeka zaplanowałem sobie super trening. Jeździłem z różnymi prędkościami (interwał) oraz obciążeniami (siła) wjeżdżając na najwyższe punkty toru jak również trenowałem jazdę w grupie. Jest co wspominać więc już nie mogę doczekać się zapowiedzianych następnych treningów.



Treningi BSA Pro Tour c.d.
10 grudzień 2011

Sala gimnastyczna w czwartki przypadła mojej osobie więc od dwóch zajęć prowadzę zajęcia na sali dużej w Kobyłce. Pierwsze treningi są spokojne w celu ustalenia wytrzymałości i umiejętności uczestników zajęć, z czasem treningi te będą bardziej intensywne i urozmaicone. Kładę duży nacisk na razie na ogólne wytrenowanie oraz rozciągnięcie w późniejszym czasie również na gimnastykę (umiejętność przewrotów) siłę i szybkość.

Biegi Lasek Bielański i biegi z grupą BSA pod przewodnictwem Jarka UKLEJA bardzo miłe, marszobiegi z przewagą biegu po górkach lasku pod koniec dawały znaki zmęczenia. Ogółem w ciągu 1:50:00 przebiegliśmy prawie 11km miałem średnie tętno 120 ud./min, a maksymalne 166 ud./min. W Lasku Bielańskim o tyle jest dobrze, że po ostatnich opadach w miarę jest sucho no i te górki, niestety w naszych Ząbkowskich lasach, większych górek brak jak również jest dużo błota.



Treningi BSA Pro Tour
11 listopad 2011

Rozpoczęły się treningi BSA. Wtorek – siłownia, czwartek – sala gimnastyczna, sobota – biegi. Ostro rozpoczęły się treningi na Sali w Kobyłce w dniu wczorajszym trenerem był Jarosław UKLEJA ćwiczyliśmy tylko godzinę ale przećwiczyliśmy wszystkie partie mięśni w taki sposób że na drugi dzień nogi moje są jak z drewna (zresztą jak co roku po pierwszym treningu). Po takich treningach dopiero widać jak dużo mięśni jest wyłączonych w sporcie jakim jest kolarstwo a jak wiemy równy rozwój wszystkich mięśni to klucz do zwycięstwa, dlatego warto trenować na sali gimnastycznej - trening ogólnorozwojowy.




Zakończenie sezonu
05 listopad 2011

Zakończenie sezonu – bankietowe.

W dniu 05.listopada 2011 (sobota) zakończył się oficjalnie sezon 2011 i rozpoczął 2012 w grupie BSA PRO TOUR. Uczestniczyłem w spotkaniu dla dzieci ze względu na to że mój syn Rafał będzie w następnym sezonie startował w naszych barwach jak i dorosłych do których ja się zaliczam. Na pierwsze zebranie stawiło się wiele rodziców i dzieci – zawodników. Prezes Darek Noceń podziękował wszystkim za występy i zwycięstwa w ubiegłym roku i przedstawił plany na następny, były też prezenty, oklaski i poczęstunek. Na osobnej imprezie pojawili się dorośli członkowie BSA jak również sponsorzy i zaproszeni goście jak Grzegorz Wajs wraz z żoną i Bogdan Saternus był też przedstawiciel Urzędu Gminy Białołęka oraz cały Zarząd. Na początku Prezes przedstawił wiele zwycięstw w trakcie prowadzony był pokaz multimedialny, podziękował za poświęcenie i zwycięstwa wszystkim zawodnikom i osobno najlepszym zawodnikom. Po oficjalnych przemowach nastąpiło wręczenie wspaniałych prezentów i statuetek zasłużonym dla kolarstwa osobom. Niespodzianką było wręczenie karykatur i albumów zdjęciowych Prezesowi i Trenerowi Jarosławowi Ukleja – wspaniały prezent od zawodników, całkowicie zaskoczył naszych zasłużonych. Po wszystkim nastąpiła część kulinarna z poczęstunkiem. Każdy z uczestników mógł wreszcie porozmawiać i powspominać miniony sezon, było miło. Na zakończenie od sponsora „SANTE” dostaliśmy miły prezent – karton płatków pysznych płatków Muesli – mniam. Z uśmiechem na twarzy i z nadziejami na wspaniały nowy sezon 2012 rozeszliśmy się do domów.




Kielce - Bike Maraton
09 październik 2011

Sezon zakończony na dobre.

Dzisiaj Kielce
Co to był za dzień już dawno nie miałem….na maratonie. Ale od początku. Dzień wcześniej w Kielcach, zwiedzanie Targów Rowerowych – suuuper maszyny, najlepsze marki cacka na których jeździłoby się dużo lepiej i bezpieczniej. Następnego dnia rozruch i start z I sektora mimo, że temperatura na dworze dochodziła do 80C to po rozgrzewce mieliśmy zapewniony start z pustej hali targowej gdzie było dużo cieplej, ruszyliśmy i zaskoczenie zamiast na trasę pojechaliśmy wokół hali targowej, wjechaliśmy do niej i przejechaliśmy pomiędzy wystawionymi rowerami, po wyjechaniu z hali nastąpił start ostry. Standardowo ogień, ogień, ogień po drodze wymagające podjazdy, zjazdy, hopki, korzenie i kamienie (niestety) na 30km zeszło mi powietrze z tylniego koła i zaczęła się masakra w roli głównej Artur Żero i jego rower. Niestety podjazdy były bardzo wymagające – ciężkie (powiem szczerze, że górskie maratony nie były takie ciężkie), chyba przesadzam od dawna już pauzuję i roztrenowuję się więc było ciężko do tego doszedł brak powietrza w kole tylnim (no może 0,5 atmosfery było :D). Po 60km wreszcie dotarłem do mety uff, ale zadowolony z super trasy z szybkimi technicznymi zjazdami i ciężkimi kamienistymi podjazdami. Efekt III miejsce czas:
3:27:03; średnia prędkość 19,5 km/h; średnie tętno 158 ud./min.; max. tętno 174 ud./min, niestety IV w klasyfikacji generalnej:
przegrałem o 14 punktów z Bojarskim MATEUSZEM z Wałbrzycha team FUJIFILM XP30. Wygrał w kategorii Bogusław OSTROWSKI Chrzanów TORQ SUPERIOR MTB TEAM ŚRODA WIELKOPOLSKA, drugi Dariusz HLEK Przęsocin BIKE MULTI SPORT GOLENIÓW. Na Bike Maraton w klasyfikacji generalnej dekoruje się pierwszych 10 więc udało mi się i tak stać na podium, a nagrody za IV miejsce też ciekawe – polecam ten cykl jest dobrze zorganizowany każdy może pojechać i przejechać nie ważne jaką technikę i staż w jeżdżeniu prezentuje. Samo zakończenie było bardzo ekscytujące gdyż było dużo nagród do wylosowania między innymi aparaty, zegarki, koła i amortyzatory jak również rower karbonowy, niestety nie udało się wylosować :D.

Mój syn na dystansie 21km przyjechał w kategorii 8 i zajął ostatecznie 11 miejsce – trochę kiepskie gdyż do 10 staje się na podium. Stało się tak gdyż zaczął jeździć na tej edycji od połowy sezonu myślę, że jest to dobrym zwiastunem na następny sezon czego mu życzę bardzo mocno.
Czas już powoli przygotowywać się do następnego sezony powolne roztrenowanie, odpoczynek i uprawianie innych przyjemnych sportów. Życzę powodzenia i do zobaczenia na maratonach sezonu 2012.



Karpacz - Bike Maraton
19 wrzesień 2011

Karpacz przeszedł do historii.

W sobotę 17.09.2011 roku odbył się kolejny maraton z cyklu Bike Mararton. Jak zwykle dzięki super sponsorowi czyli – BSA na miejscu zameldowaliśmy się po 8 godzinach jazdy już w piątek. Hotel nam dobrze znany więc w bardzo dobrych warunkach przenocowaliśmy. Rano o 6:00 obowiązkowo wstałem bo tym razem miałem dużo do zrobienia.

1) Zrobić jedzenie (makaron z przysmakami dla siebie i mojego syna – Rafała).
2) Rozebrać rower i wyczyścić, przesmarować.

Wszystko udało się zrobić ale niestety na styk wyrobiłem się na rozgrzewkę, 40 minut podjazdów i zjazdów i do I sektora zameldowałem się na 10 minut przed startem. Równo o 11:00 wystartowaliśmy. Jak zwykle w Karpaczu wyścig rozpoczął się podjazdem pod tzw. „Wanga” – czyli w kierunku świątyni „Wang”. Ciężki i długi podjazd na szczęście pa asfalcie, 16 minut podjazdu i tętno do 167 ud./min., jechałem swoim tempem, dużo osób mnie wyprzedzało wiedziałem jednak, że za chwilę ja ich będę wyprzedzał. Wreszcie nastąpił upragniony zjazd który trwał z małymi przerwami 13 minut więc zdążyłem ustabilizować sobie tętno do 152 ud./min. Jednak po każdym zjeździe w górach następuje niestety podjazd ten nastąpił i trwał przez 16 minut lecz już zaczynałem się powoli rozkręcać, doganiać i wyprzedzać zwłaszcza, że podjazd nie był zbyt stromy taki akurat dla mnie o nachyleniu 10 – 13%. Potem już były tylko krótkie zjazdy – techniczne i długie podjazdy z sekcjami o nachyleniu nawet do 45% - uff. Po drodze jeszcze 2 razy zaliczyłem podjazd 20 minutowy i jeden 22 minutowy. Na początku jechałem sam wyprzedzając kolejno pojedyncze osoby lub całe grupki, pod koniec pierwszego okrążenia dogoniłem kolegę z zespołu Leona Grodzickiego który poczęstował mnie Coca colą i gofrem z dżemem – mniam, powiem szczerze że bardzo mi to posmakowało zwłaszcza, że na jakieś 15 minut dało mi niezłego kopa. Na drugim okrążeniu dogoniłem 2 młodych kolarzy, a po jakimś czasie dobił do nas kolega z tyłu. Razem już do końca jechaliśmy do mety zmieniając się co chwilę – ja na zjazdach, najszybciej i najlepiej mi to wychodziło. Po 3:52:00 nastąpił upragniony i wymęczony finisz. Nie powiem, aby ten wyścig należał do najlepszych bo i tak nie miało być, założenie było jasne wytrwać, dojechać jak najwyżej, stanąć na pudle i obronić III miejsce w generalce. Nie wiem czy obroniłem, resztę udało mi się zrealizować V miejsce – ostatnie kwalifikowane na podium (to dla sponsora), przejechane 75 km w dobrym tempie jak na koniec sezonu 3:07 minuty średnio pokonywałem 1 km (to dla mojej satysfakcji), tętna miałem zwyczajne śr. 150, max. 169 ud./min. max. prędkość na zjazdach 65 km/h. Coraz bardziej bawią mnie sekcje techniczne, były choć nie tyle i nie tak trudne jak u Golonki. Podjazdy (przewyższenia 2550 m) pokonywałem już z coraz lepszą kadencją co dobrze zapowiada następny sezon.

Niestety to był już przedostatni wyścig z tego cyklu następny i ostatni w Kielcach 08.10.2011 roku.

Mój syn wystartował z II sektora, pojechał bardzo dobrze Open 116 i 6 w klasyfikacji MM. Miał jedną wywrotkę na zjeździe technicznym ale nic mu się nie stało jest zadowolony z wyścigu co dobrze rokuje na przyszłość.

Najbliższy maraton Mazovii w Toruniu niestety mnie tam nie będzie, do zobaczenia w Kielcach.



Nowy Dwór Mazowiecki - Mazovia MTB
13 wrzesień 2011

Niedziela zapowiadała się pogodnie rano co prawda było jeszcze chłodno ale chmurka na niebie już dawno uciekła w siną dal a powiew wiatru mówił mi że będzie gorąco oj będzie ha ha ha – jak się wam podoba wstęp?? :D.

Faktycznie tak było na miejscu w Nowym Dworze Mazowieckim gdzie miał się odbyć następny maraton z cyklu Mazovia MTB Cezarego Zamany stawiłem się wcześnie gdyż to już chyba 4 lub 5 raz startuję w tym miejscu. Trasa znana ale jak się okazało już nieznana gdyż Cezary zmienił ją w większości. Miał być to już ostatni mój wyścig w tym roku i cyklu, pozostały jeszcze dwa maratony z cyklu Bike Maraton Grabka. Razem z Rafałem moim synem pojechaliśmy na godzinę przed rozgrzać się i zobaczyć trasę od tyłu i początek. Spokojnie rozjeżdżając się objechaliśmy wszystko. Nie robiłem żadnych przyśpieszeń gdyż kiepsko się czułem – początek grypy i właściwie luzik. Rafał ustawił się w III sektorze a ja I – ruszyliśmy. Od początku jak zwykle ogień choć liczne zakręty nas hamowały. Gdy wjechaliśmy do lasu było wąsko i szybko choć w jednym odcinku trasy były liczne podjazdy, troszeczkę błota i troszeczkę piasku, bez problemów pokonywałem te przeszkody a średnia prędkość 24km/h potwierdzała, że trasa była trudna. Cezary jakoś zakręcił tą trasa, że trzy razy przejeżdżałem na giga przez to samo miejsce :D. Jechało mi się szybko i dobrze tempo dobre czasami ktoś mnie zmienił więc współpraca również jednak na ostatnim bufecie jak zwykle chciałem wziąć butelkę z wodą aby napełnić bidon, a tu skucha – niestety mi jej nie dano, musiałem się zatrzymać i wyrwać oprawcom ze stołu, przez to moi koledzy kategorii M4 uciekli i za krótko było aby ich dogonić :D. Trasa bardzo mi się podobała nie wiem tylko dlaczego byłem taki wymęczony?? :D. Ostatecznie zająłem 4 miejsce w kategorii i super 13 miejsce z czasem 2:37:24 ze stratą do pierwszego Open ok. 17 minut (muszę to poprawić). Dane z pulsometru: 82 km; średnie tętno 150, max. 166 ud./min. przewyższenia 1589 m.

Mój synek na fit: FMJ - Open 23 w kategorii 7 z czasem 00:59:25. W klasyfikacji generalnej awansował na 6 miejsce – gratuluję.



Poznań - Bike Maraton
9 wrzesień 2011

W ubiegłą niedzielę odbył się maraton z cyklu Bike Maraton w Poznaniu. Zgromadził on na starcie ponad 1500 osób. W samym centrum miasta nad pięknie zagospodarowaną Maltą był zorganizowany start i meta wyścigu.

Przyjechaliśmy dzień wcześniej na zajątrz rano (niedziela) wstaliśmy rano i jak zwykle ostatnie przygotowania – śniadanie, naprawa rowerów ubieranie. Na start stawiliśmy się o godz. 10:00 trudno było zaparkować samochód – wszędzie ciasno. Tym razem krótka rozgrzewka ze względu na to, że czekał mnie odcinek droki ok. 96 km (jak się potem okazało 99 km). Start z I sektora i gaz – dużo ludzi wąska droga uniemożliwiała rozpędzenie się nagle bach i okazało się że wszyscy stają ze względu na przejście przez most pod mostem :D kilka schodków wąskie przejście wszystkich wstrzymało na ok. 5 min. Potem było już szeroko, wąsko i szybko. Niestety było płasko więc średnia wyszła bardzo wysoka jak na tyle km – 28,8 km/h. Niestety przez większość drogi nie udało mi się złapać na koło kogoś szybkiego, tą osobą w tym dniu byłem ja a to niestety mnie spowolniło. Było gorąco więc starałem się jechać szybko aby powiew powietrza mnie trochę studził niestety z jednym bidonem nie mogłem za wiele powojować w taką temperaturę, na drugim bufecie musiałem się zatrzymać i nalać sobie wody. Szybko jednak dogoniłem grupkę z którą jechałem i niestety musiałem znowu nadawać tempo. Po 75 km znowu zabrakło mi wody ale koleżanka z którą jechałem od początku i która dzielnie dotrzymywała mi kroku Agnieszka Gulczyńska K3 z Corratec Team zaproponowała mi bidon swojego teamu co z miłą chęcią przyjąłem na ich prywatnym wodopoju. Dojechaliśmy do mety w niezłym tempie na 22 miejscu Open i niestety 4 miejscu w kategorii ale jestem zadowolony że zmniejszyła mi się odległość czasowa do pierwszych trzech zawodników, a w generalce znowu wskoczyłem na 3 miejsce. Moje wyniki z pulsometru: 99,93km; 3:28:29; średnie tętno 160; max. tętno 192 ud./min. przewyższeń 1114 m.

Pozdrawiam i do zobaczenia w Nowym Dworze Mazowiecki Mazovia MTB Maraton

Mój syn Rafał Żero był lepszy startując z II sektora pojechał na dystans HARO 30 km i na miejscu stawił się jako III w kategorii gratuluję.



Skarżysko Kamienna - Mazovia MTB
29 sierpień 2011

Zapowiadała się ładna pogoda no i super emocje związane z trasą i ilością kilometrów. Trasa dla mnie była niewiadomą – pierwszy raz w tej miejscowości startowałem, choć gdy jechałem do Skarżyska K. po drodze mijałem spore górki i podjazdy, zresztą ostatni tydzień nie daleko zresztą trenowałem na szosie więc spodziewałem się ciekawych podjazdów i zjazdów. Pierwotnie km miało być ponad 90, ale Organizator w ostatnim momencie zmienił trasę i skrócił do 82 km. Start z I sektora zawsze się wiąże z ryzykiem no chyba że się jedzie w pierwszej linii. Tym razem udało mi się choć wywrotka kolegi kolarza zatrzymała mnie na chwilę, na szczęście poleciał do miękkiego rowu zostawiając rower na trasie. Potem jak zwykle powoli się rozjeżdżałem choć zmęczone nogi po treningach w Górach Świętokrzyskich dawały mi znać nie dawałem się i podjazdy podjeżdżałem jak najszybciej mogłem. Na początku dociskałem całkiem nieźle patrzyłem na licznik i 35 – 40 km/h nie było niczym niezwykłym, ale po 20km zaczęły się wyższe podjazdy więc stwierdziłem, że mam jeszcze przed sobą wiele km i nie ma co się katować, trzeba rozłożyć siły - zwolniłem (ten rok jest spokojnym rokiem – odpoczywam). Trasa zmieniała się początkowo z szerokich szutrów, na polne ścieżki, drogi asfaltowe żeby dojść do krótkich technicznych podjazdów po kamieniach niestety przez niektórych nie do podjechania oraz niestety przejazdy przez błota. Wszystko jak zwykle na Mazowszu w dobrym tempie możliwe do przejechania. Gdy wjechaliśmy na II pętlę okazało się, że jest puszczona całkiem nową trasą z jednym zjazdem technicznym i sekcją błotną było całkiem ciekawie. Jechałem na początku tylko z Tadkiem Piątkowskim Świat Rowerów Racing Team, a potem jeszcze z Andrzejem Klimczuk z K.S.A.T. Gdzieś tam w oddali jeszcze od czasu do czasu widziałem mojego dzisiejszego przeciwnika Marka Zdziarskiego Centrum Rowerowe Olsztyn niestety nie udało mi się dojść – był lepszy choć na metę wpadłem 4s za nim :D. Tadeuszowi niestety nie dopisał na tym maratonie łańcuch który zaczął, zaciągać po błotkach i ostatecznie przyjechał trzeci i 1,5 za mną jednak były momenty, że pod podjazdy zaciągał tak mocno, że jeszcze chwila a by odjechał od naszej grupki. Dzisiejszy maraton podobał mi się pod wieloma względami pewnie najbardziej to że miał dużo górek i trochę technicznych sekcji do przejechania które bardzo lubię. Moje wyniki z gps – u to: 81,99 km; 3:30:38; śr.prędk. 23,4km/h; max.prędk. 61,7 km/h; śr.tętno 150 ud./min; max.tętno 166 ud./min; przewyższenia 1589 m.

Muszę wspomnieć również o własnym synku Rafale Żero pytacie się mnie jak to się dzieje, że jeździ tak dobrze choć bardzo dobrze wygląda. No cóż ma geny po ojcu, a tak napradę ciężko trenuje, przepracował całkiem dobrze zimę i lato więc jeździ coraz lepiej w Skarżysku był 8 na dystansie FIT w swojej kategorii wiekowej. Na Bike Maratonie bardzo szybko pnie się do góry i już wylądował w II sektorze tóż za mną - widać siłę, na tej edycji jest 18 w generalce ale wystartował jedynie 3 razy i pewnie jeszcze będzie wyżej. Gratuluję

Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia w Poznaniu Bike Maraton

PS. Dzisiaj sponsor - BSA Darek NOCEŃ, sprawił nam super niespodziankę i przygotował namiot z piciem i jedzeniem z grilla - pycha oraz wspaniałym dopingiem, dziękujemy.





Po GWIEŹDZIE MAZURSKIEJ
16 sierpień 2011

Już po Supraślu. Tegoroczna edycja znowu przyciągnęła dużą ilość startujących. Pogoda w kratkę na szczęście na starcie i podczas wyścigu nie padało. Temperatura znośna dodatkowo brak komarów!!?? Pozwalały na spokojne przebywanie na campingu pod namiotem przy jeziorze Ełckim. Było sympatycznie w tym czasie na zgrupowaniu w dniach od 9 – 15.08.2011 roku przebywała duża „Familijna” grupa pod opieką i kierunkiem wspaniałego opiekuna Darka Biernackiego Prezesa naszego klubu wraz rodzicami kilkorga członków Family Active.

Do Ełku wyruszyłem 9, a dotarłem 10.08.2011 roku, oczywiście jak domyślacie się jechałem na rowerze. Pierwszego dnia pojechałem do rodziny nie daleko miejscowości Brańsk w woj. białostockim, przejechałem 150 km z haczykiem w czasie 04:21:29 z prędkością średnią 33,7 km/h i tętnem średnim 130. Drugiego dnia z Brańska do Ełku podróż wyniosła mnie 160 km którą przejechałem w czasie 05:28:56 ze średnią prędkością 30,1 km/h, tętnem 142 ud./min, było trudniej jechałem pod wiatr z kierunku północnego zachodu i te tiry jadące z przeciwka i wytwarzające potężną ścianę wiatru. Mimo wszystko sprawnie i szczęśliwie dotarłem na miejsce, rozbiłem namiocik i wypoczywałem dwa dni. W piątek podczas treningu pękła mi szprycha z tyłu i koło się scentrowało przez co musiałem poluzować hamulce, przez co moment hamowania przedłużył się znacznie.

W sobotę przywitał nas z rana deszcz jednak przed startem wyszło słoneczko. Stanąłem w II sektorze miałem ciekawe emocje związane z rowerem Rafała mojego syna na którym przejechałem co prawda 300 km ale na szosie – jak się zachowa w terenie??. Startowałem z końca sektora, ruszyliśmy ale bardzo szybko przedostałem się na początek okazało się, że rower toczy się nadzwyczaj sprawnie. Gdy wjechaliśmy w teren już trochę inaczej myślałem. Krótka rama i pozycja na kierownicy zmieniła możliwości roweru, nie czułem się pewnie na zakrętach, zjazdach kamienistych i błocie, a hamulce fałbreki blokowały koła. I tak właśnie się stało na początkowych km kiedy to kolega ścigant zajechał mi drogę i hamowałem, jakieś 20m przejechałem na przednim kole i cudem wyratowałem się gdy spadłem na siodło niestety wygiąłem je do góry i tak jechałem do mety ojojoj. Dalsza jazda to ponowna nauka jazdy. Na szczęście szybko przyswoiłem sobie kilka podstawowych zasad jazdy na krótkim rowerze :D. Organizator zrobił psikusa i na starcie przedstawił nową przedłużoną trasę do 90 km, a na mecie okazało się że dojechaliśmy po 75 km z czasem 02:44:50 i tętnem średnim 161, maksymalnym 195 ud./min. Skutkowało to niestety II miejscem w kategorii ze względu na trzydniową taktykę jazdy czyli dawkowanie sił. Jednak z wyścigu byłem zadowolony i pełen optymizmu na następne dni noga mi „podawała”.

Niedziela znowu brzydka i zimna pogoda z rana ale potem bardzo ładnie. Szybkie przygotowanie się i o 8:20 już w autobusie jadącym do pobliskiego Olecka gdzie był start do II Etapu Gwiazdy Mazurskiej. Rozgrzewka o godz. 9:40 stanąłem na starcie a o 10:00 start. Nad spodziewanie dużo siły i energii wysunąłem się nawet na pierwszą linię. Gdy wjechaliśmy w teren rower pokazał mi jednak, że nie będzie łatwo, na pierwszym podjeździe napęd zaczął mi przeskakiwać w tym czasie grupka moich rywali którą miałem objechać wyprzedziła mnie a następnie odjechała, na prostych ich doganiałem z łatwością ale podjazdy i znowu tratatata łańcucha, aż do momentu kiedy mi się urwał. Szybko go jednak naprawiłem, naoliwiłem i ruszyłem, o dziwo przestał przeskakiwać, natychmiast rozpędziłem się do zawrotnych prędkości i mijałem grupki kolarzy które mnie wcześniej wyprzedziły, goniłem moich uciekinierów byłem silny, sprawny i gotowy ich dogonić już ich na prostych w oddali widziałem Tadka Piątkowskiego w jego charakterystycznym czerwonym wdzianku i o charakterystycznej budowie ciała, dzieliło mnie jakieś 2 minuty jeszcze przejazd przez tory wiem że niedaleko jest meta, zjazd z górki i…koniec brak strzałek wraz kilkoma kolegami kolarzami szukamy trasy zajmuje mi to ok. 10 min, zrezygnowani jedziemy powoli do mety trasą nad jeziorem (po trasie hobby). Na mecie dotarłem za Tadkiem Piątkowskim ok. 6 minut na V miejscu. Następne grupy kolarzy przyjeżdżały z różnych stron podobno zerwano strzałki dlaczego jednak nie zabezpieczono trasy większą ilością szarf strzałek i strażaków, trudno żal jednak wysiłku włożonego w pościg. Moje wyniki to przejechane 63,61 km, z czasem 02:36:15, tętno średnie 167, max. 187 ud./min, przewyższenia !!! 1075 m.

III dzień wyścigu rower umyty, naoliwiony, ja w dobrym humorze i jeszcze lepszej kondycji gotowy do walki jedziemy na rowerach na start do pobliskiego jeziora oddalonego jakieś 10km, już na pierwszym lekkim wzniesieniu napęd tratatata jak dzień wcześniej. Na miejscu przejrzałem napęd był ok., łańcuch naoliwiony bez blokady ogniw, zdjąłem go i co!! Kółeczko w wózku przerzutki zrobiło się słoneczkiem. Szybkie bieganie po prośbie to teamów i serwisu, nikt nie miał zapasowego. Miałem do wyboru jechać z takim napędem na szybkiej trasie i dojechać na końcu albo zrezygnować – wybrałem to drugie. Nie przypuszczałem, że po wczorajszym dniu kiedy to napęd dobrze działał (po naprawie łańcucha) może być coś z nim więcej niż bród i zadziory łańcucha, a jednak słabe kółeczka aluminiowe nie wytrzymały pod moją nogą dwóch dni, również suport. Dojechałem do campingu złożyłem namiot i spakowałem się w tym czasie kolega Artur (mój imiennik) zaproponował mi wspólną podróż więc wybrałem się w podróż powrotną do domu jego samochodem.



Już nie długo "Gwiazda Mazurska"
07 sierpień 2011

Już po Supraślu a chciałoby się pojechać na maraton i zmęczyć nogi. Niestety ograniczenia … zmusiły mnie do zrezygnowania z dwóch górskich maratonów. Czekam więc na „Gwiazdę Mazurską” – Ełk. Do końca też nie jestem pewny czy pojadę ale mam taką nadzieję i z nią właśnie ćwiczę. Co prawda ćwiczenia są już bardziej skierowane z myślą o roku 2012 to jednak procentuje to jeszcze w tym. „Gwiazda Mazurska” to niepowtarzalna sceneria i atmosfera kto lubi jeziora i tą cześć Polski ma super okazję spędzić wolne dni, ścigać się i korzystać z kuchni mazurskiej :D. Z tym miejscem łączą mnie wspomnienia kiedy ścigaliśmy się z Irkiem Gruszczyńskim i zwyciężaliśmy, teraz on zwycięża w górach, a ja spróbuję na mazurach :D. Wczoraj Bike Maraton walczył w Świeradów – Zdrój było jak zwykle szybko i ciężko dwóch moich kolegów klubowych startowało: Irek Gruszczyński 7 miejsce Open i 2 w kategorii M-2; Leon Grodzicki 71 ale 3 w M5 na dystansie mega. Gratulacje!!!



Podlasie MTB Tour – Duch Puszczy
03 sierpień 2011

W dniach 30 i 31.07.2011 roku odbyły się kolejne zawody z cyklu Mazovia MTB Podlasie MTB Tour – Duch Puszczy. Jak co roku odbywały się w ciągu dwóch dni w sobotę była jazda indywidualna na czas, a drugiego dnia maraton na takich samych zasadach jak zwykle. Jeżeli zawodnik startował w obydwu zawodach liczył się do klasyfikacji Open Podlasie MTB Tour – Duch Puszczy dystansu FIT, MEGA i GIGA.
I dzień przywitał nas ścianą deszczu, podczas objazdu 10 km odcinka trasy było grząsko i ślisko, jedynie na krótkim odcinku asfaltowym jechało się dobrze. Start odbywał się w wyznaczonym czasie, a przerwy pomiędzy zawodnikami trwały 1 min. Na samym początku ogień i aż do końca. Po zjeździe z asfaltu widziałem na prostych odcinkach zawodnika który jechał przede mną. Gdyby nie deszcz wcześniej padający, piach byłby twardy i przyjemny w jeździe, niestety był grząski i stawiał duże opory a liczne kałuże niektórym utrudniały jazdę (ślady omijania), na szczęście nie padał deszcz, zaczął nam uprzykrzać życie dopiero po moim finiszu. Jazda ostra ale tętno miałem prawidłowe – max. 176 ud./min., śr. 167 ud./min. 10 km przejechałem w czasie 00:17:48 i jechałem z prędkością średnią 30 km/h. Ten czas dał mi V miejsce Open i I w kategorii. Czas zwycięzcy to: 00:16:59 Ziółkowski Jarek z Kross Racing Team.

II dzień zapowiadał się pogodnie i ciepło. Ruszałem z I sektora po dokładnej rozgrzewce punktualnie o 11:00 ruszyliśmy. Długi odcinek asfaltowy i jak zwykle ostra jazda niektórych na granicy ryzyka, na szczęście nikt się nie wywrócił i nie spowodował kraksy. Miałem prosty plan ostry start i trzymanie się czołówki oraz tego samego tempa jazdy. No oczywiście chciałem jak zwykle będąc w dobrej formie wygrać, moim przeciwnikiem był Janusz Ziółkowski - TTC Jade Toruń oraz inny kolarz którego nie namierzyłem w sektorze (startował z 11-tego) Dariusz Zakrzewski - Mistral (Białystok), który lubi płatać niespodzianki w Supraślu :D. Na początku Janusz Ziółkowski jechał za mną ale w peletonie powoli przesuną się przede mnie, a przy wjeździe w teren zostałem od niego odcięty. Wtedy pomyślałem, że jest już pozamiatane (jakże się myliłem), po pewnym czasie oddech i tętno zaczęło się stabilizować a moje nogi już mniej odczuwały wczorajszy wyścig, zacząłem miękko pedałować co pozwoliło mi powolutku przesuwać się do przodu. Jeszcze przed pierwszym pomiarem czasu wyprzedziłem mojego przeciwnika (ku mojemu zdziwieniu) i zameldowałem się z czasem 00:32:53 (mój przeciwnik 00:33:29). Dotarłem wreszcie do zawodników Kamil Rutkowski – Renault ECO 2 Team z Mrągowa (M2) i Łukasza Milewskiego - UKS Wygoda Turośl (M1). Obaj jechali moim tempem stwierdziłem więc, że łatwiej będzie nam ten ciężki etap przejechać razem i tak się stało, często jechaliśmy na zmianach aż do chwili kiedy zaczęły się końcowe podjazdy wtedy zostaliśmy tylko z Kamilem z czasem Kamil nie miał siły już wychodzić na zmiany ale bardzo mi pomagał siedząc mi na kole co mnie mobilizowało do wykrzesania jeszcze resztek sił. Moje kalkulacje zakładały, że do ok. 85 km będą podjazdy a potem już tylko z górki w związku z tym na ostatnich podjazdach mocno przyciskałem na pedały co skutkowało mocnym naciąganiem ścięgien, jeżeli przeliczyłbym się z obliczeniami to pewnie skurcze na następnych podjazdach nie dałyby mi jechać dalej. Jednak wiedziałem, że moi przeciwnicy nie śpią i na pewno walczą tak jak ja do końca. Jednak moje obliczenia były trafne ostatnie podjazdy pokonywałem z rozpędem więc nie sprawiały mi już żadnych problemów. Ostatecznie przyjechałem na XII miejscu Open i I miejscu w kategorii, a także uzyskałem II czas w klasyfikacji Open Podlasie MTB Tour – Duch Puszczy. Uzyskałem czas 03:49:37, II miejsce zajął Marek Zdziarski który wpadł na metę z czasem 03:51:57 - Centrum Rowerowe Olsztyn oraz III miejsce Dariusz Zakrzewski – Mistral z czasem 03:52:18 na IV miejscu przyjechał Janusz Ziółkowski – TTC Jade Toruń z czasem 04:01:00. Najciekawsze były jednak wyniki Open gdzie mój dawny kolega teamowy Paweł Baranek wywalczył I miejsce z niesamowitym czasem (przedniego spadłem do II sektora :D) 03:21:02, gdzie II zawodnik Artur KORC Centrum Rowerowe Olsztyn przyjechał z 8 minutową stratą 03:29:17. Tym razem dopiero III przyjechał Radosław Rękawek Kross Racing Team 03:35:12 (i to był normalny czas – ha ha). Pozdrawiam i do zobaczenia na Gwieździe Mazurskiej w Ełku. Niestety z powodów odemnie nie zależnych zrezygnowałem w tym miesiącu ze startów w górskich maratonach – pozdrawiam góry 



MISTRZOSTWA POLSKI W MTB JELENIA GÓRA 2011
25 lipiec 2011

W dniu 23 lipca 2011 roku odbył się długo oczekiwany maraton. Przygotowywałem się bardzo długo. Podporządkowane temu było wszystko, rodzina i treningi i starty. Po ubiegłorocznych mistrzostwach gdzie niestety zakończyłem przedwcześnie (uderzeniem klatą w duży głaz i połamaniem 5 żeber), postanowiłem, że muszę je skończyć na jak najlepszym miejscu za rok. Przygotowania były niestety utrudnione przez powolne dochodzenie do siebie po w/w wypadku. Tak naprawdę dopiero w na przełomie kwietnia i maja doszedłem do pełnej sprawności. Dopiero w kwietniu rozpocząłem ćwiczenia na siłowni i właściwe treningi, przez zimowe nieróbstwo waga nie była taką jak bym chciał więc niestety musiałem walczyć z nadwagą aż do startu co też niestety musiało opóźniać moje wytrenowanie. Dotarłem jednak do startu. Na miejscu lekka niedyspozycja żołądkowa. Wreszcie wystartowałem.
Plan był prosty od początku ostro, potem spokojniej i na podjazdach ogień. Wiedziałem, że będzie ciężko gdyż od dawna w Jeleniej Górze padało a nawet lało. Na starcie pogoda ładna. Start z II sektora, strat i ogień trzymanie się czuba mojego sektora. Wpadliśmy na ścieżkę rowerową i było super luźno (nie tak jak w 2010). Czas wdrożyć plan 2 czyli uspokojenie i odpoczynek. Wpadliśmy w wąskie drogi gruntowe gdzie błoto selekcjonowało kolarzy. Jednak gdy dojechaliśmy do właściwych górek ( przewyższenia - 2861 m) nie udało mi się wbić na odpowiedni poziom tętna co niestety powodowało spowolnianie mojej jazdy (jednym słowem nie był to mój dzień gdzie tryskałem energią). Przygotowanie siłowe i wytrzymałościowe oraz techniczne było bez zarzutu. Bardzo dobrze zjeżdżałem na licznych!!! ??? technicznych zjazdach jak również wytrzymałem ciężką trasę na niekończących się podjazdach i ciężkich zjazdach. Sprzęt po zmianie napędu zachowywał się perfekcyjnie (nareszcie). Nie byłem jednak zadowolony (jak zazwyczaj bywa) z jazdy. Na mecie stawiłem się na 68 miejscu open z czasem 05:21:47 w kategorii M4 - III miejsce i brązowy medal w Mistrzostwach Polski.
Podsumowanie: nie udało mi się zrealizować planu w 100% zwłaszcza jeśli chodzi o wagę ciała oraz maksymalne wyszkolenie. Jednak niespodziewanie udało mi się zdobyć miejsce na pudle co całkowicie mnie satysfakcjonuje. Mam nadzieję, że w następnym roku nie będę miał przeszkód i zdrowy, wypoczęty rozpocznę przygotowania do powtórzenia sukcesu. Wszystkich pozdrawiam i do zobaczenia w Supraślu, a następnie w Świeradów-Zdrój.



MEMORIAŁ BERCIKA
19 lipiec 2011

16 lipca 2011 roku odbył się kolejny Memoriał Bercika gratulację za organizację i jak zwykle super trasę (no może oprócz tego błota). Pogoda dopisała. Zawodników również dopisało co niemiara wiec reglamentacja na start była duża 160 osób na dystans STANDART i tyle samo na SPORT. Chętnych było dużo więcej ja jeszcze ostatnim rzutem dostałem miejsce, a mój syn w ostatniej chwili. Rozgrzewka długa bo aż 40min (dzięki przesunięciu startu o 30 min.-duża ilość chętnych). Potem start i wystrzał jechałem w czubie do pierwszego błota, niestety błoto naruszyło mój już naruszony napęd po czym nastąpiła powolna agonia aż do skręcenia łańcucha pod koniec II okrążenia. Musiałem zejść z trasy jednak byłem zadowolony ze swojej kondycji i z tego, że stało się to teraz a nie na Mistrzostwach Polski w Jeleniej Górze. Jeszcze raz gratulacje dla organizatorów i już nie mogę doczekać się do następnego mam nadzieję, że znajdą się sponsorzy.



BIKE MARATON PIECHOWICE; MAZOVIA MTB SZYDŁOWIEC
15 lipiec 2011

Zgrupowanie w Karpaczu zakończyłem dwoma maratonami w Piechowicach Bike Maraton i Szydłowcu Mazovia MTB. Cel był jeden - przejechać trasę jak najszybciej przyczym w Piechowicach zachować trochę sił na Szydłowiec zwłaszcza, że musiałem jeszcze przejechać kilometry samochodem z miejsca do miejsca. Piechowice przywitały nas słonecznie. Na starcie jak zwykle stanęło dużo zawodników. Trasa urozmaicona w podjazdy i bardzo szybkie (niebezpieczne) zjazdy. Ostatecznie uplasowałem się w kategorii GIGA - 86 km na 6 miejscu, czas ok. 3:40:00. Szydłowiec odmienny od Piechowic przywitał nas deszczem i pomrukami burzy, trasa błotnista, błotnista, błotnista, na szczęście mało podjazdów i zjazdów. Zakończyłem na miejscu 4 w kategorii na dystansie GIGA - 96km, czas przejazdu 5:20:00 siły zachowałem do końca i chyba najbardziej zmęczył się mój rower.
Jestem zadowolony z wyników myślałem, że będą o wiele gorsze po zgrupowaniu (brak wypoczynku). Obecnie pozostało szlifować formę i odpoczywać przed najważniejszym wyścigiem roku - Jelenia Góra czeka (MP). Pozdrawiam i do zobaczenia w Jeleniej Górze oraz Supraślu.



MAZOVIA MTB SZCZYTNO
28 czerwiec 2011

W dniu 26.06.2011 roku odbył się kolejny maraton z cyklu Mazovia MTB Marathon w pięknym mieście Szczytno. Pogoda jak zwykle dopisała. Po 2 godzinach dojechałem na miejsce. Po rozgrzewce stanęliśmy na starcie i o 11:00 wystartowaliśmy. Tempo od początku bardzo mocne i tak właściwie do końca. Dopiero pod koniec osłabłem ale to było na 7 km przed metą. Traska była urozmaicona troszeczkę lekkich podjazdów ale nader jak zwykle wyścig szybkościowy o tym świadczą moje wyniki GPS: 83,25km; czas 3:01:57; średnia prędkość na km 2:11/km; średnia prędkość 27,5 km/h; maksymalna prędkość 47,9 km/h; średnie tętno 163 ud./min.; maksymalna prędkość 202 ud./min.; przewyższenia 992m. Tym razem zdobyłem I miejsce ale to dla tego, że brakowało mojego przeciwnika Janusza Ziółkowskiego który w tym czasie startował na Beskidy MTB Trophy gdzie zajął wysokie miejsce w kategorii. Jestem nadal w strefie przygotowań do Mistrzostw Polski MTB i jestem ciągle zmęczony :D. Pozdrawiam



BIKE MARATON POLANICA ZDRÓJ
18 czerwiec 2011

Uff co to były za dwa dni życia ale intensywnie i pięknie a nawet pachnąco i śpiewająco - ale do początku. Dawno już nie pisałem niestety praca, treningi własne jak i grupy którą prowadzę nie pozwalały na wiele czasu, intensywność życia bardzo wysoka. Okres od kwietnia do dwa tygodnie temu był okresem wypoczynku i regeneracji dla mojego organizmu, taki przyjąłem w tym roku rytm pracy. Ma to na celu zregenerowanie mojego organizmu po kilkuletnich wyniszczających treningach, nie ukrywam też że zmusił mnie poniekąd wypadek w tamtym roku. Jednak teraz już czas i od 2 tygodni wzmaga się natężenie, napięcie i wszystko co może wokół przygotowań do najważniejszego wyścigu w tym roku jakim jest - Mistrzostwa Polski w maratonie 2011 w Jeleniej Górze. Rozpoczęły się długie jazdy na szosie jak i krótki wymagające ćwiczenia na trenażerze na specjalnie przygotowanych programach treningowych (oczywiście przeze mnie). Do tego wszystkiego dołożył się nieszczęśliwy wypadek podczas prób napędu w rowerze wyścigowym który skończył się otarciami skóry na rękach i kolanie (bolesne). Wyruszyliśmy do Polanicy Zdrój w piątek niestety "KATOWICKA" nie pozwoliła szybko dojechać z powodu prac na długości Warszawa - Łódź, koszmar do Wrocławia jechaliśmy ponad 7 godzin. Na szczęście we Wrocławiu sponsor firma "Radeco" - korty tenisowe, przygotowała nam suuuper pokoje gdzie odpoczęliśmy przed startem. Na zajutrz o godz. 11:00 start w Polanicy Zdroju i...super. Okazało się, że zmęczenie moich mięśni mnie jeszcze bardziej uskrzydla jechałem jak maszyna. Trasa super podjazdy i zjazdy szerokimi szutrowymi duktami leśnymi można było gdzie się rozpędzić i zmęczyć na podjazdach. Pogoda dopisała choć chmury się kłębiły, stawka się rozciągnęła więc można było oprócz własnego oddechu usłyszeć śpiew ptaków i poczuć zapach ściętych drzew i rosnących na polanach kwiatów i traw. Wyścig zaliczam do udanego choć mój napęd nie pozwalał mi na mocne depnięcie (strzelał). Ostatecznie na dystansie GIGA zająłem IV miejsce w kategorii i 20 open. Wynik: 83km; czas 3:23:12; średnia prędkość 24,4 km/h; maks. pręd. 56,6 km/h; średnie tętno 151 ud./min.; max. tęt. 166 ud./min.; przewyższenia 2375 m - dane z mojego GPS-a.



Dzień MATKI 2011
26 maj 2011

Dzień dzisiejszy jest szczególny!!!!. Nie zawsze można podziękować rodzicom a zwłaszcza mamie za to że jestem...taki jaki jestem, za jej ból, ciężką pracę i poświęcenie, ciągłe zmartwienia i myśli, łzy i pot, uśmiech i wspaniały głos, ciepło, radę i tym kim jestem. W tym dniu - Twoim dniu choć ten dzień jest przez 360 dni w roku. Dziękuję Ci MAMO bądź zdrowa i uśmiechnięta.







Maraton Wrocław BikeMaraton 2011
21 kwiecień 2011

W dniu wczorajszym tj. 17.04.2011 (niedziela) odbył się pierwszy maraton z serii Bike Maraton organizowany przez Macieja Grabka. Na starcie stawiło się ok. 2000 uczestników. Impreza dobrze zorganizowana, trasa szybka, niezbyt wymagająca. Jechało mi się super nawet miałem wg. międzyczasów 1:13 sek. straty do drugiego z kategorii M4. Niestety zerwany łancuch i ok. 15 - 20 min. straty. Ostatecznie przyjechałem z czasem 3:25:39 - 81 km; najlepszy miał 3:02:18. Następny start Mazovia Sierpc.







NOWOŚĆ - plan startów na 2011 rok
11 kwiecień 2011

W zakładce "o mnie" umieściłem plan startów MTB na rok 2011. Będę startował zgodnie z planem grupy BSA Pro tour na zawodach Bikemaraton oraz Skandia MTB, dodatkowo będę starował w zawodach Mazovia MTB Cezarego Zamany.



Maraton Sochaczew Cykl Poland Bike
10 kwiecień 2011

Wczorajszy dzień był dla mnie odpoczynkiem podwyższającym sprawność fizyczną do maratonu we Wrocławiu inni jednak bawili się dobrze i zdobywali trofea. Do nich nalerzą moi podopieczni:
Marta Bazańska (BSA Pro Tour)
startowała w wyścigu z cyklu AZS MTB CUP 2011 (XCO) w Warszawie, wyścig odbył się na Fortach Bema. Pierwszy start i...suuper

1 miejsce w Akademickich Mistrzostwach Warszawy i Mazowsza
2 miejsce Akademickim Pucharze Polski w cross country
1 miejsce w kategorii U23

Inni starowali w I etapie z cyklu Poland Bike Marathon 2011
Dystans Fan 7,5 km Piotr Frąckiewicz (RKS Family Active)
1 open; 1 kategoria
Dystans Fan 7,5 km Filip Biernacki (RKS Family Active)
14 open; 5 kategoria
Dystans Mini 28,5km Dariusz Biernacki (Prezes RKS Family Active)
18 open; 1 kategoria
Dystans Mini 28,5km Bogusław Kostrzewa (RKS Family Active)
16 open; 4 kategoria
Dystans Mini 28,5km Andrzej Frąckiewicz (RKS Family Active)
27 open; 7 kategoria
Dystans Max 55km Duda Ewa (Świat Rowerów Racing Team)
2 open; 1 kategoria
Dystans Max 55km Dorota Milczarek (RKS Family Active)
9 open; 3 kategoria
Dystans Max 55km Waldemar Kobus (Retro Bike Team)
99 open; 23 kategoria

Wszystkim serdecznie gratuluję i życzę dalszych sukcesów oraz miłej zabawy. Tym którzy nie ukończyli życzę mniejszego pecha i głowa do góry. Gratuluję również członkom naszego RKS:
Krzysztofowi Sieński open 7 kategoria 3; Waldemarowi Dzięcioł open 23 kategoria 2; Ryszardowi Chmielewskiemu open 137 kategoria 8.



Maraton Otwock z cyklu Mazovia MTB
06 kwiecień 2011

Maraton w Otwocku rozpoczyna cykl Mazovia MTB Cezarego Zamany. Jak zwykle stawiła się na start duża liczba uczestników (1700 osób) i jak zwykle nie zawiodła pogoda. Trasa nie była trudna ale korzenie i piach wykańczały każdego również mnie zwłaszcza, że byłem po 9 dniowym zgrupowaniu w Karpaczu. Ból pleców i właściwie całego ciała to standard po ostatecznych przygotowaniach w górach.

Zgrupowanie KARPACZ
1. Dzień - Piątek 25.03.2011 przyjazd
2. Dzień - Sobota 26.03.2011 rozruch podjazdy: 52 km; 2:28h; Śr.tętno 144 ud./min.; max. tętno 168 ud./min.; przewyższenia ... m
3. Dzień - Niedziela 27.03.2011: 64 km; 2:54h; Śr.tętno 145 ud./min.; max. tętno 170 ud./min.; przewyższenia ... m
4. Dzień - Poniedziałek 28.03.2011: 65 km; 3:13h; Śr.tętno 160 ud./min.; max. tętno 194 ud./min.; przewyższenia ... m
5. Dzień - Worek 29.03.2011 dzień wolny, wycieczka na Śnieżkę
6. Dzień - Środa 30.03.2011: 68 km; 2:47h; Śr.tętno 151 ud./min.; max. tętno 192 ud./min.; przewyższenia ... m
7. Dzień - Czwartek 31.03.2011 - 7 podjazdów: 90 km; 4h; Śr.tętno 144 ud./min.; max. tętno 200 ud./min.; przewyższenia 2223 m
8. Dzień - Piątek 01.04.2011 - 6 podjazdów: 62 km; 2:42h;Śr.tętno 151 ud./min.; max. tętno 192 ud./min.; przewyższenia 1727 m; Podgórzyn, Przesieka
9. Dzień - Sobota 02.04.2011 - wyjazd do domu
Podsumowanie: ok 400 km przejechanych

Start w Otwocku 03.04.2011
Jak zwykle dzień zaczyna się od kawy i spaceru z psem. Godzina 6:00 makaron - mniam mniam i wyjazd z synem do pobliskiego Otwocka.
Na miejscu przebranie się w ciuszki super sponsora BSA Pro Tour. W namiocie sponsora dostałem numer startowy i zacząłem rozgrzewkę, podczas przyśpieszeń czułem ból i zmęczenie mięśni - po tych objawach stwierdziłem, że będzie to trudny wyścig i nie liczyłem na zwycięstwo.
Po starcie potwierdziłem swoje samopoczucie, nie miałem mocy w związku z powyższym nie przyśpieszałem i nie goniłem swoich przeciwników. W takim przekonaniu przejechałem ok. 10km.
Gdy zaczęły się piachy, podjazdy, korzenie i singieltracki nagle przełączyło się coś we mnie - uwielbiam takie trasy. Maszyna zaczęła działać jak w Szwajcarskim zegarku, zacząłem jechać coraz szybciej, dogoniłem przeciwników i pozostawiłem ich za sobą i jechałem dalej. Bolało mnie wszystko zwłaszcza mięśnie przy kręgosłupie w części lędźwiowej, a nóg nie czułem jednak podjazdy wjeżdżałem bez problemów. Końcówka była odjazdowa gdy na singieltrackach wyprzedzałem kolarzy z dystansu mega po krzakach i pomiędzy drzewami ale nic mnie nie było wstanie zatrzymać. Wreszcie dojechałem sprintem objechałem boisko i upragniona META .
Wyniki:
Dystans GIGA 68,5 km; 3:02:25; śr. prędkość 22,06 km/h; średnie tętno 170 ud./min; maksymalne tętno 200 ud./min.
1 miejsce na dystansie GIGA, 15 miejsce OPEN
Gratuluję wszystkim którzy ukończyli maraton, a szczególnie którzy stanęli na podium z grupy BSA Pro Tour, gratuluję również moim wychowankom z Family Active i Świat Sportu - brawo.



Maraton w Mrozach
20 marzec 2011

Było ciężko męczyłem się strasznie, a na 15 km przed metą pękł mi amortyzator i był koniec choć dalej się męczyłem. Może jednak od początku. Muszę się cofnąć do dnia poprzedniego aby zrozumieć całą moją męczarnię. W sobotę 19 marca 2011 w Kobyłce była prezentacja przed mediami lokalnymi naszej grupy kolarskiej "Family Active". Może dla wielu jest to nic takiego, jednak dla mnie było to przeżycie olbrzymie. Impreza udała się super goście dopisali, media również a nasza grupa zaprezentowała się odjazdowo (zdjęcia na naszej stronie lub Facebook- u). To jednak nic, tego samego dnia nasz Prezes Darek Biernacki kończył 40 lat więc była suuuper wypasiona impreza aż do rana (no może do 1:00) uskutecznialiśmy tańce na maksa, potem krótki sen i do Mrozów. Na miejscu jak zwykle chłodno ale do zniesienia, niestety przyśpieszone roztopy i miękki grunt pod nogami i...kołami, zresztą jak przypuszczałem ale z lenistwa a może z przekory nie zmieniłem opony tylniej z Nobi Nick na Racing Ralph i niestety jechałem cały czas jak pod górę (a może stety). Nie było tak źle moi przeciwnicy gdzieś tam z przodu na ok. 2 min - 4 min to było do zniesienia niestety na kopnym piachu nie wytrzymał wypracowany już (bez przesady) amortyzator SID Team i niestety lądowałem a za mną jeszcze na mnie. Do mety jechałem już 15 - 18 km na godzinę aczkolwiek wcale nie łatwiej, opona przednia obcierała mi o widelec a tylnie koło tym razem stawiało mi jeszcze większy opór. Tak oto dotarłem do celu na 70/210 miejscu Open, 8/38 w kategorii M4 z czasem 1:51:31 (to i tak super). Oczywiście w kategorii wygrał w dyspozycji Tomek Majewski, 2 Tadeusz Piątkowski i 3 Jerzy Stękiel - gratulacje.
Na gratulacje zasługują również moi podopieczni:
1. Ewa Duda (1 miejsce na Fit i 1 w klasyfikacji generalnej i 3 miejsce open na Fit),
2. Bognda Kordowicz (1 miesce na Mega; 1 miejsce w generalce - kategoria),
3. Dorota Milczarek, (2 miesce na Fit; 1 miejsce w generalce)
4. Kasia Kielczyk,
5. Sławek Kielczyk,
6. Bogdan Kostrzewa,
7. Darek Biernacki,
8. Kuba Skwarski, (1 miejsce Fit; 1 miejsce w generalce)
9. Maciej Żero
10. Waldemar Kobus
jak również dzieciaczki:
11. Filip Biernacki,
12. Karol Kielczyk,
13. Rafał Żero
14. Damian Konarski
oraz ten którego nie trenuję ale jest Family-ny Active
14. Zenon Badziński (2 miejsce na Fit; 1 miece w generalce)
Dla wszystkich gratulacje wielkie
Następny maraton już letni w Otwocku.
W dniach 25.03. - 02.04.2011 przebywał będę na zgrupowaniu w Karpaczu razem z moją grupą BSA.



Dzień Kobiet
08 marzec 2011

Z okazji Dnia Kobiet
Dużo szczęścia, pomyślności,
mało smutku moc radości,
byście chodziły uśmiechnięte
w dniu Waszego święta

















Kobiety na rowery
07 marzec 2011

KOBIETY NA ROWERY

Zapraszamy wszystkie panie na rowery.

Spotykamy się 12 marca o godzinie 13.00 w Wołominie na ul.Kościelnej 19 przy sklepie "Świat Sportu" Dystans około 12 km,meta Kobyłka przy Restauracji "Dolce Vita". Dla każdej z pań upominek od Kosmeterii "Gabi" słodki poczęstunek od "Kalinki"i "Oskroby"

ZAPRASZAMY








Maraton w Józefowie
06 marzec 2011

Maraton i po maratonie. Ładna pogoda dosyć ciepło i super warunki do jazdy tak można krótko streścić dzisiejszy dzień. Może od początku. O godz. 6:00 pobudka, makaron, spacer w lesie z psem, wyjazd z synem do Józefowa pod Warszawą po 30 minutach byliśmy na miejscu. Na rower i kilka objazdów po trasie maratonu dopompowanie koła i sektor I. Po 10 minut wreszcie się zaczęło. Nadspodziewanie ruszyłem dosyć żwawo, nadspodziewanie bo właściwie cały tydzień ostro trenowałem więc potraktowałem ten maraton jak trening. Jednak po 10 - 20 km poczułem mocne pieczenie w nogach co świadczyło, że mięśnie są jednak mocno zmęczone. Jednak założeniem było przejechać jak najszybciej i na 100% możliwości więc mimo, że większość trasy przejechałem sam starałem się naciskać jak najmocniej na korby. Po ok. 12 km zgubiłem się więc musiałem jeszcze raz wbijać się w obroty i kilka osób wyprzedzać. Potem jechało mi się super, zjazdy, podjazdy i jazda na śniegu dawały mi dużo satysfakcji i adrenaliny. Śliska trasa nie pozwoliła mi „niestety” wypaść z trasy dokonał tego dopiero piesek biegający luzem który zechciał zmierzyć się z moim przednim kołem, niestety ja musiałem lądować przez kierownicę może byłoby to przyjemne jeżeli nie ten lód z którym się spotkałem na końcu. Na koniec dołączył defekt napędu. Ogólnie trasa bardzo mi się podobała, interwałowa i techniczna. Moim celem było sprawdzenie jakie efekty przyniosły dotychczasowe treningi (innowacyjny). Siła, moc, wytrzymałość w normie szybkość anaerobowa do poprawienia jak również waga ciała :D. Mam jeszcze trochę czasu więc powoli posuwać się będę do przodu. Dzisiejszy wynik to II miejsce w kategorii M4, 23 open czas 1:37:13, średnia prędkość 22,1 km/h, średnie tętno 158 i maksymalne 172, przewyższenia 661m. Pierwszym w mojej kategorii był Tomasz Majewski z Retro Bike Team - gratulacje bardzo ładnie od początku do końca. Na gratulacje zasługują również moi podopieczni:
1. Ewa Duda,
2. Bognda Kordowicz,
3. Dorota Milczarek,
4. Kasia Kielczyk,
5. Sławek Kielczyk,
6. Bogdan Kostrzewa,
7. Darek Biernacki,
8. Kuba Skwarski,
9. Maciej Żero
10. Waldemar Kobus
jak również dzieciaczki:
11. Filip Biernacki,
12. Karol Kielczyk,
13. Rafał Żero
14. Damian Konarski
oraz ten którego nie trenuję ale jest Family-ny Active
14. Zenon Badziński
Wszyscy dali z siebie wszystko za co ich podziwiam i gratuluję wytrwałości.
Następny maraton w Mrozach.



Objazd trasy maratonu w Józefowie
27 luty 2011

W najbliższą niedzielę na godz. 11.00 zapraszam na objazd trasy do Józefowa przed kolejnym zimowym maratonem (zbiórka ul. Główna 10). Pogoda na niedziele zapowiada się dobra, ale że w nocy mróz mocny to późniejsza godzina startu na objazd trasy będzie bardziej odpowiednia.
W 2006 roku trasa w Józefowie została uznana za najlepszą w cyklu Mazovii. Obecne warunki pogodowe na pewno to potwierdzą, gdyż brak męczącego piachu pozwala na eksploracje ciekawych, bardzo interwałowych i technicznych wydm Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Ci, którzy planują start w maratonie 6 marca powinni zapoznać się z bardzo interesującą, zmodyfikowaną trasą w najbliższą niedzielę.
Mimo, że po raz kolejny organizujemy maraton w tym niedużym kompleksie leśnym, to udało nam się znów znaleźć nowe singiel tracki, których na całym maratonie będzie rekordowa ilość.
Objazd trasy na tydzień przed maratonem przynosi wiele korzyści m.in. zapoznanie się z trudnymi technicznie momentami trasy, trening w strefie tlenowej (spokojna jazda z przerwami), wymiana doświadczeń np. jakich opon użyć podczas maratonu. To wszystko, i jeszcze wiele innych wrażeń na objeździe w najbliższą niedzielę.

Serdecznie zapraszam.

Cezary Zamana

Uff już po objeździe. Było ciężko ponad 3h jazdy po śniegu gdzie niewiele było płaskiego częste podjazdy i zjazdy nie pozwalały na wytchnienie. Liczne jak zwykle w tym rejonie korzenie wystające z pod śniegu dawały w kość wszystkim. Po drodze znalazły się dwa sztywne krótkie podjazdy. Cóż jak byłoby tak jak dzisiaj - śnieg i mróz, byłoby fajnie niestety zapowiedzi meteo mówią co innego może być mokro a wtedy trzeba założyć inne opony (semi-slick). Myślę, że trzeba będzie się zmachać mocno aby dojechać do mety super singieltrack z zakrętami, zjazdami i podjazdami wymagają dużo wytrzymałości i siły. Będzie ciekawie i myślę, że mimo wielu zmęczonych ludzi na mecie każdy będzie zadowolony z przeprowadzonej trasy. Trzeba uważać na patyki leżące na trasie mogą urwać przerzutkę czego dzisiaj byłem świadkiem, mi osobiście wkręciły się kilka razy w przerzutkę. Życzę powodzenia i do zobaczenia na trasie.

Artur Żero




Zgrupowanie Family Active i nie tylko
22 luty 2011

Kliknij na baner a zobaczysz jego powiększenie, musisz tylko przesunąć pole w dół

W dniach 12 - 20.02.2011 roku Klub Rodzinny Family Active zorganizowało zgrupowanie zimowe w okolicy Piwnicznej Zdrój w pięknych i wysokich jak dla kolarzy górach Beskidu Sądeckiego z piękną rzeką Poprad przecinającą te wzniesienia. W planie oprócz rowerów były również narty zjazdowe na okolicznych licznych wyciągach, korzystaliśmy z wyciągu na Wierchomli która posiada kilka wyciągów i przy niewielkich ilościach narciarzy mocno nas męczyła gdyż nie staliśmy w kolejkach do wyciągów. Jednak rozpocznę od początku. Na zgrupowanie stawili się: Dorota Milczarek, Bogdan Kostrzewa, Ewa i Tomek Duda, Bogna Kordowicz, Marta Bazańska oczywiście trener Family Active Artur Żero. Z nami przebywały również osoby towarzyszące które jednak wybrały jedynie jazdę na nartach. Warunki lokalowe mimo dużej ilości mieszkańców były znośne. Codziennie rano stawaliśmy ok. 8:00 i do godz. 9:00 zjadaliśmy śniadanie. Obowiązkowo o godz. 11:00 wyjeżdżaliśmy na trening. Codziennie przejeżdżaliśmy ok. 40 - 50 km. Po południu jeździliśmy na nartach od 17:00 - 19:00. W sumie przejechaliśmy ok. 200 km z sumą przewyższeń 5836 m, czas spędzony na rowerze 9:52:16, moje maksymalne tętno to 197 ud./min. Najbardziej podobały się nam podjazdy pod zamek i dalej w miejscowości obok Rytro gdzie podjazd miał jedynie 2 km ale nachylenie osiągała do od 12 - 18% mocno trzeba było naciskać przednie koło aby nie odpadło. Potem jechaliśmy w drugim kierunku (Słowacji), gdzie podjazd trwał 6,5 km o ciągłym wznosie 8 - 10%. Takie treningi trwały ok. 2h ale mocno dawały nam w kość. Jednak 2 ostatnie dni trenowaliśmy na terenie Słowacji gdzie przez 20 km jechaliśmy stale pod górę mającą ok. 8 - 10% a w ostatnim odcinku 12 - 18%. Takie treningi zajmowały nam ok. 2h i przejeżdżaliśmy ok. 40 km. Myślę, że założenia jakie zaplanowałem zostały wykonane, rozpoczęliśmy ćwiczyć siłę, moc, wytrzymałość siłową, mamy podstawy do dalszych ćwiczeń. Myślę że uczestnicy zgrupowania byli zadowoleni.



Testy Family Active
06 luty 2011

Kliknij na baner a zobaczysz jego powiększenie, musisz tylko przesunąć pole w dół

W dniu wczorajszym w Wołominie zostały przeprowadzone testy wydolnościowe na 10 członkach Klubu Family Active na profesjonalnym sprzęcie do takich badań przeznaczonym. Testy przeprowadziła Marta Bazańska córka naszego sponsora. Dzięki firmie MDS mogliśmy dokładnie zbadać naszą wydolność. Testy wypadły wyśmienicie. Nie spodziewałem się że poziom będzie tak wysoki. Cieszy bardzo sprawność i postępy młodych adeptów tej sztuki których szkolę drugi rok, przyszłość należy do nich to jest pewne, muszą się jedynie nadal tak rozwijać. Testy takie będą przeprowadzane systematycznie aby określić jak rozwija się zawodnik można będzie też skorygować indywidualne plany treningowe tak aby mogli się w sposób optymalny rozwijać. Większość z wczorajszych badanych jedzie dzisiaj na maratonie zorganozowanym przez Cezarego Zamanę i firmę Northtec w Karczewie. Życzę im powodzenia i w zdrowiu powrotu do domu.



kolejne okresy podstawa 2; 3 (grudzień i styczeń)
26 grudzień 2010

Czas na okres treningowy podstawowy 2 i 3 (grudzień i styczeń). Powoli przesuwamy się do okresów rozbudowy ale zanim dotrzemy musimy jeszcze popracować. Szczegóły z wykresami na stronie 'moje treningi".



Życzenia Świąteczne i Noworoczne
22 grudzień 2010

Ho ho hooo! Jestem tańczący Święty Mikołaj i mam dla ciebie życzenia. Przejrzyj sobie moją wideo pocztówkę, kliknij na pocztówkę.

rel="lightbox">

W dniu jedynym w roku który gromadzi nasze uczucia w gronie najbliższych i zbliża do siebie wszystkich, życzę zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia, uśmiechu, radości i nadziei. Życzę również Szczęśliwego Nowego Roku 2011, aby w nadchodzącym roku spełniły się wszystkie Wasze sportowe jak również inne marzenia, zdrowie dopisywało, a uśmiech cały czas gościł na Waszych twarzach. Tego Wam i Waszym rodzinom życzę z całego serca.







II Rajd Mikołajkowy 2010
27 listopad 2010

Kliknij na baner a zobaczysz jego powiększenie, musisz tylko przesunąć pole w dół

4 grudnia zapraszamy na Rajd Mikołajkowy.
Spotykamy się w Kobyłce przy MOK-u o godzinie 12.00.
Do pokonania mamy około 15 km i kończymy rajd w Wołominie przy sklepie "Świat Sportu" na ul.Kościelnej 19.
Przygotowaliśmy wiele atrakcji dla uczestników rajdu.
-konkursy z nagrodami
-DJ
-ciepły posiłek
-20%rabat, w sklepie sportowym Świat Sportu.

Zapraszamy!.





Sklep sportowy Decathlon i Family Active
27 listopad 2010

W związku z przeniesieniem sklepu sportowego Decathlon na Targówku, dostaliśmy zaproszenie do współpracy. Tak, więc będzie nas można spotkać 5 i 11 grudnia w godzinach od 17.00 do 18.00 w sklepie sportowym. Zaprezentujemy naszą szkołę kolarską, jak również pokażemy przykładowy trening z wykorzystaniem trenażerów. Udzielimy wszelkich informacji dotyczących naszego klubu i treningów.

Zapraszamy do odwiedzenia sklepu Decathlon.




Podsumowanie roku 2010 w liczbach i pozycjach
7 listopad 2010

W dniu dzisiejszym uzupełnione zostały strony "o mnie" - na której wpisane są wyniki z roku 2010 i lat ubiegłych, strona "moje treningi" - statystyka wykonanej pracy. Zapraszam do zapoznania się z tymi danymi.

Ostatnio stwierdziłem, że żyłem dla rodziny i siebie dlatego postanowiłem spróbować swoich sił w polityce??!! i spróbować pomagać jeszcze innym. Kandyduję na radnego do Powiatu Wołomin, poniżej umieściłem link do naszej strony.

www.jedenpowiat.pl





Zapraszamy na treningi zimowe
31 październik 2010

Treningi zimowe zaczynają się od środy 03.11.2010, godz. 18:00 - 19:00 (dzieci) i 19:30 - 20:30 (dorośli) na sali gimnastycznej w Szkole Podstawowej nr 1 w Kobyłce. W soboty o godz. 13:00 rower i treningi techniczne na jednym z boisk szkolnych miejsce zostanie podane w najbliższy czasie. Na wczorajszym spotkaniu zarząd Family Active postanowił ukłon skierować w stronę rodzin trenujących w naszym klubie. W przypadku trenowania przez 2 lub więcej osób z tej samej rodziny, druga i następne płacą 50% mniej za trening - składka pozostaje nie zmieniona (nowe zasady wchodzą w życie od 01 listopada 2010 roku).



Wycieczka do MPK (Mazowiecki Park Krajobrazowy)
24 październik 2010

Niestety!!! nie wytrzymaliśmy i wyruszyliśmy dzisiaj na wycieczkę która wyniosła 80 km i trwała 4h05min. Poprowadziłem koleżankę Ewę i kolegę Sławka starą trasą na której wcześniej jeździłem bardzo często. Umówiliśmy się w Okuniewie, a następnie pojechaliśmy przez Halinów przeprawiliśmy się przez szosę Mińską do Boryszewa, a następnie do Wiozownej i nad rzeką Świder dojechaliśmy do MPK-u. Przejechaliśmy przez znane nam korzenne i piaszczyste trasy Mazovii które prowadzą wzdłuż miejscowości Otwock, Józefów, Aleksandrów aż do Rembertowa. Zmęczeni ale zadowoleni dotarliśmy do domów. Jeżeli pogoda dopisze wybierzemy się jeszcze na nie jedną podobną wycieczkę.








Zakończenie sezonu 2010
23 październik 2010

Czas ścigania się zakończył. Nastąpił okres odpoczynku, refleksji, poświęcenia się rodzinie oraz odpoczynkowi, nareszcie mogę spędzać czas na spacerach, szkoda że nie można pojechać w góry i eksplorował ich ale nie na rowerze tylko na piechotę. Połowa miesiąca października to czas kiedy wreszcie przestaję się lenić, a zaczynam uprawiać "delikatny" sport. Delikatny to znaczy uprawiam codzienne marszobiegi w lesie i zaczynam oszczędzać się w jedzeniu. To rozstanie z rowerem jest tak nieznośne zaczynam łapać się na tym, że walczę z myślami rozstawienia trenażera i rozpoczęcia systematycznych treningów. Muszę jak co roku walczyć ze sobą i stopniować obciążenia mimo to, że bardzo szybko dochodzę do poprzedniej kondycji fizycznej. Zanim jednak rozpocznę codzienne treningi w dniu dzisiejszym nasz Rodzinny Klub - Family Active, zorganizował spotkanie które ma na celu uroczyste podsumowanie naszych wyników i efektów treningowych, podczas rozmów przypomnimy sobie nasze historie i tak zakończymy przeszły już sezon. Na stronie www.Familyactive.pl umieściliśmy informację o tej imprezie. W następnym artykule podsumuję miniony rok, przypomnę wyścigi, upadki, wypadki oraz wstępny plan na sezon 2011. Pozdrawiam



Maraton Pułtusk Mazovi MTB
06 wrzesień 2010

W niedzielę 05.09.2010 roku w Pułtusku woj. mazowieckie odbył się kolejny wyścig z serii Mazovia MTB. Jak zwykle i tym razem nie zawiodłem się na organizacji oraz perfekcyjnym przygotowaniu trasy. Trasa była miła zróżnicowana, piach, szybie trasy leśne i kilka krótkich podjazdów, jednak dla osób styranych sezonem trasa ta była równie ciężka jak i poprzednie. Może na początek trochę statystyki. Trasa mega: 55 km; giga: 92 km. Wybrałem się oczywiście na dystans długi 92 km jednak ze względu na to, że mam złamanych 5 żeber, a ostatnie prześwietlenie stwierdziło "brak cech zrostu" stwierdziłem nie będę czekał. Postanowiłem wystartować, a jak ból zwycięży skręcę na dystans mega. Dane mi było dojechać - moje wyniki: 92 km; czas: 3:35:28; średnia prędkość: 25,3 km/h; max: 44,7 km/h; średnie tętno: 161 ud./min; max. tętno: 194 ud./min., przewyższeń: 1279 m. Jak się jechało - prawie tak samo jak zwykle z małym wyjątkiem coś mnie bolało z prawej strony. Start szybki bez problemów. Po 30 km stabilizacja tętna i jazda do przodu. Trasa momentami bardzo szybka jechałem wielokrotnie w grupie w większości uwalniałem się i dostawałem do następnej kilku młodzieniaszków uciekło. Na zmiany pracowaliśmy nad szybkością, niestety byłem świadkiem niemiłego wydarzenia gdy nasz kolega (nie wiem kto jechał na merida full), dokonywał zmiany jeden z kolarzy nn. z tyłu jadący nie krzykną "lewa wolna" i niestety zderzyli się jak by było mało nie roztropny kolarz zderzył się przy pełnej prędkości z drzewem - horror. Jechaliśmy dalej wcześniej na jednym z podbiegów (ja wjeżdżałem bokiem), wyprzedzili mnie wszyscy moi konkurenci jak: Piątkowski, Skrzyniarz ale wiedziałem też że przede mną jest jeszcze Marek Zając który wreszcie pojawił się na maratonie mazowieckim. Jechałem cały czas stałą prędkością wiedziałem, że jeżeli ją utrzymam będę miał możliwość dojścia moich przeciwników. Tak się stało na drugim okrążeniu dogoniłem Skrzyniarza i Piątkowskiego potem zabrałem się za ostrą jazdę w celu dojścia Marka no i mi się udało na ok. 25 km przed metą, zobaczyłem koszulkę Marka jego sposób jazdy jest już mi bardzo dobrze znany z Chellenga 2010 kiedy to jechałem za nim przez 7 dni. Miałem go na ok. 200m czyli ok. 1 minutę, szybko przeliczyłem, że jadąc przez 25 km z tą samą prędkością dogonię go przed metą. Moje założenia się sprawdzały już po kilku kilometrach odległość się zmniejszyła. Niestety po ostatnim punkcie kontrolnym pojechałem w lewo a nie w prawo i straciłem ok. 1 min. co sprawiło, że nie dogoniłem kolegów - jak się okazało Marek jechał ze Sławkiem Łukaszewskim również z mojej kategorii. Tak też zająłem III miejsce z czego byłem bardzo zadowolony, zważywszy na moje zdrowie. Jednak najbardziej jestem zadowolony z tego, że dla drużyny zdobyłem najwięcej punktów 594,22!!?? to potwierdza, że bardzo dobrze prowadzę swój trening i idealnie trafiłem na szczyt formy - szkoda, że jestem kontuzjowany. Gratuluję Markowi Zając i Sławomirowi Łukaszewskiemu i przepraszam, że nie byłem na dekoracji ale moje ruchy z powodu kontuzji są ograniczone i spowolnione podczas przebierania. Do zobaczenia w Krakowie - chyba.



Maraton Supraś i Mistrzostwa Polski MTB Jelenia Góra
21 sierpień 2010

Minęło dopiero dwa tygodnie od czasu gdy startowałem w pięknym Supraślu, a tak dużo się wydarzyło co będzie rzutowało na dalsze wyniki w tym sezonie, ale od początku. Do Supraśla dojechaliśmy w sobotę, tego samego dnia przejechaliśmy wycieczkowo 40 km. Na drugi dzień wypracowane już od lat zadania i rozgrzewka przed maratonem. Ostatnio niestety imają się mnie różne nieszczęścia i tym razem w czasie rozgrzewki spadł mi łańcuch z blatu w trakcie gdy wstałem na pedały z całej siły uderzyłem kolanem w manetkę przerzutek co spowodowało rozcięcie kolana i ból (wiecie jaki). Jednak o dziwo nie miałem wylewu pod rzepką dzięki czemu mogłem wystartować. Od początku dobrze mi się jechało. Niewiele czasu zajęło mi dogonienie I sektora i połykanie kolejnych kolarzy, bez wysiłku przyśpieszałem w każdej chwili - to był mój dzień. Wreszcie dotarłem do grupki w której znajdował się Piotr z PTR Dojlidy Białystok z którym jechałem już do końca. Jechaliśmy na zmiany, a jego znajomość terenu pomagała nam w sprawnym przejechaniu, nie straszne mi były podjazdy no i zjazdy MTB Challenge poprawiło moją siłę i styl jazdy, oszczędzałem kolano które mnie bolało ale nie na tyle aby cały czas jechać stałym tempem. W tyle pozostali już dawno moi rywale więc się lekko luzowałem. Była to zła taktyka gdyż nie wiedziałem o tym, że przede mną znajduje się jeszcze jeden zawodnik z mojej kategorii Zakrzewski Dariusz "Mistral" z Białegostoku były kolarz zawodowy. Jednak myślę, że jechał tak dobrze zwłaszcza na końcówce, że i tak miałbym problem z nim powalczyć. Trasa maratonu wyśmienicie przygotowana, no i te podjazdy i zjazdy jak zwykle ładne a dla niektórych niebezpieczne sam byłem świadkiem jak jeden z chłopaków dystansu mega na zjeździe się wywrócił i połamał sobie najprawdopodobniej rękę, przez chwilę pomagałem mu aż do przyjazdu quada organizatora - było to na końcówce więc pewnie ze 3 minuty straciłem. Irek Gruszczyński też katapultował się na zjeździe, przyczyną był kamień lub korzeń który zaczepił o pedał. Podsumowując ten maraton to: były to dobre rokowania na przyszłość miałem siłę, szybkość, wytrzymałość, moc - wszystko to co chciałem wykorzystać w Jeleniej Górze na Mistrzostwach Polski.
Na drugi dzień zwiedziłem Białowieżę z mamą i synkiem Rafałem gdzie obejrzeliśmy bardzo ładne muzeum - polecam.

W sobotę 14.08.2010 roku stanęliśmy (Justyna Dzięcioł, Marta Bazańska, Paweł Baranek, Irek Gruszczyński, Arek Oleszkiewicz no i ja) na starcie maratonu i Mistrzostw Polski MTB w Jeleniej Górze. Trasa super pasowała mi: szybka, początek asfaltowy można było się rozgrzać, potem błotne tracki i wreszcie podjazdy. Po rozgrzaniu się zacząłem coraz szybciej jechać (o dziwo pod górę), wyprzedzałem wiele osób i czułem, że mogę w tym dniu powalczyć o pudło??!!(po analizie o 3 -4 miejsce w kategorii). Bawiły mnie zjazdy wyprzedzałem wiele osób, były dość łatwe jak na Mistrzostwa Polski albo ja już się zaprawiłem na Challengu. Na około 41 km wjechaliśmy na asfaltowy zjazd. Rozkręciłem się na nim mocno (do 50 - 60 km/h) mimo wykrzykników pokonałem jeden zakręt, drugi niestety na trzecim stara zużyta opona z tyłu nie wytrzymała i pękła (relacja jadących za mną). Walczyłem dzielnie, wyglądało to jak hamowanie na nartach śnieżnych, zarzucałem jednym bokiem drugim i jeszcze raz aż wreszcie postanowiłem dać się rowerowi wyrzucić z niego. Przyczyną były głazy które z dużą prędkością zbliżały się w moją stronę, jeżeli bym tego nie zrobił pewnie połamałbym sobie ręce, nogi nie mówiąc o twarzy no i rowerze. Z całą siłą uderzyłem bokiem ciała w duży głaz stojący na mojej drodze, widziałem jak wchodzi mi w ciało - na szczęście wyszedł :D. Potem karetka, szpital itd. itp. Wynik to 5 żeber złamanych i obrzęki narządów wewnętrznych. Muszę pochwalić organizatora który nie zapomniał o mnie i przywiózł mnie z powrotem ze szpitala na metę maratonu. Chciałbym podziękować również Irkowi i Gosi za to, że byli ze mną w tym momencie, dziękuję również Marcie i Rafałkowi, że opiekowali się mną po całym tym zajściu i dzielnie znosili moje grymasy.
Bardzo dobrze spisali się zawodnicy MBIKE: Paweł Baranek 7 miejsce Open, Justyna Dzięcioł I miejsce w kategorii, Marta Bazańska 4 miejsce w kategorii, Irek Gruszczyński III miejsce w kategorii, Arek Oleszkiewicz miał upadek więc musiał gonić, uplasował się na 19 miejscu w kategorii M2.
Tydzień po całym zajściu myślę już o tym jak wsiąść na rower kiedy nie mogę podnieść lewej ręki do góry, ale jak tak dalej będę się regenerował to za 2 tygodnie już będę jeździł może nie w maratonie ale na rowerze owszem :D.



MobilnyFacet.pl
09 sierpień 2010

Na portalu MobilnyFacet.pl umieszczono wywiad przeprowadzony ze mną zapraszam do przeczytania. Chciałbym też przeprosić za styl w jakim pisałem relację z MTB Challenge ale sami rozumiecie zmęczenie i brak czasu, relacja jest już poprawiona, wreszcie można czytać. Również w najbliższych dniach umieszczę relację z maratonu Mazovia Supraśl gdzie zająłem 17 miejsce open i II w kategorii przegrywając z byłym zawodowym kolarzem - gratuluję.

Wywiad:
http://www.mobilnyfacet.pl/mobilny-facet/niezwyczajni/zobacz/kolarstwo-dobre-w-kazdym-wieku-rozmowa-z-arturem-zero///

dziennik ze zrupowania:
http://www.mobilnyfacet.pl/sportowiec/sportowy-misz-masz/zobacz/dziennik-ze-zgrupowania-mbike-marathon-team///



Relacja nr 8 - STAGE 5 w MTB Challenge 2010
31 lipiec 2010

To już koniec, FINISZERY (koszulki ukończenia MTB CHALLENGE) rozdane, nagrody wręczone, zdjęcia zrobione. Wczoraj w Kudowie Zdrój, ostatnim mieście naszego zmagania zakończył się SUDETY MTB CHALLENGE. Jednak zanim to się stało trzeba było przejechać z Głuszycy do Kudowy Zdrój, ponad 70 km o przewyższeniach 2520 m, (auć). Jak zwykle początek rozpoczął się tradycyjnym odliczaniem i ruszyliśmy. Niestety są to góry, więc od razu rozpoczął się długi, mozolny podjazd pod górę. Tętno 180 ud./min i żółwik jak zwykle. Po wjeździe na górę Gomóln (826 m) widać było jak rozciągnęła się stawka - sznurek kolarzy aż do samego dołu. Dobrze że ja już byłem na górze. Następne niebezpieczne - bo szybkie, śliskie i wąskie zjazdy z Hali pod Klinem, kilka kilometrów jazdy po korzeniach i niebezpieczne zjazdy w Czechach. Jeden zjazd - pionowa ściana, kamienie, korzenie, błoto (wypięła mi się noga i kontrolowany upadek - lewa noga znowu zrysowana przez kamienie) i za chwilę zjazd z pionowej ściany po błotnistym stoku - zjechałem!!. Niestety nie wszystkim się to udało, kolega Arek przewrócił się na tym zjeździe skrzywił przerzutkę no i mocno poturbował ramię i na tym właściwie wyścig się dla niego skończył, (choć dzielnie dotarł do mety). Na jednym z pionowych podejść, gdzie mieliśmy zaszczyt pchać rowery i dyszeć jak miechy w kuźni kowala, spotkała nas niespodzianka. Tomasz Sodowski oświadczył się koleżance teamowej Ewie Rebane z zespołu TWOMARK SPECJALIZED ENDURA. Ten etap jednak był o wiele łatwiejszy niż poprzedni jednak czekały nas jeszcze zjazdy szybkie z elementami błota i wyrw, oraz ciężkie podjazdy ale dotarliśmy. A na mecie czekało nas zimne piwo i jak zwykle pyszne kanapki i owoce. Nie piszę o rywalizacji bo jej właściwie nie było (dla mnie) nie wnikałem w nią za bardzo chodziło mi o jak najszybsze, skomasowane nauczenie się jezdy po górach i chyba w dużej mierze udało mi się to dzięki Markowi za co mu bardzo dziękuję. Co dzisiaj?? dzisiaj odpoczywam i nie mam na nic ochoty, boli mnie właściwie całe ciało, stopy i nogi spuchnięte, kolana obolałe, więc trudno wstać ale ogólnie mówiąc to już chętnie wystartował bym w TransCarpatii. Szkoda że są inne plany w tym roku ale w następnym?? kto wie?? Generalnie uplasowaliśmy się na 22 miejscu Open team i 6 w kategorii - to chyba całkiem dobrze biorąc pod uwagę, że startuję pierwszy rok w górach, wyprzedzili nas tylko Niemcy, dwa zespoły z Czech i Litwy i Holendrzy.



Relacja nr 7 - STAGE 3 i 4 w MTB Challenge 2010
30 lipiec 2010

Czas upływa. Nie pisałem wczoraj gdyż mieszkałem w tak urokliwym miejscu, że nawet zasięgu sieci komórkowej nie było. Wstałem dzisiaj o godz. 5:00 aby napisać parę słów, choć wstawanie zajęło mi ok. 10 min. Wszystko mnie boli, a najbardziej kolana - lewe w szczególności od drugiego etapu. No ale ciało ciałem a jechać trzeba. Etap 3 Stronie Śląskie Bardo 59km przewyższeń 2540m, ale nie był on trudny. Na początku długi podjazd po szutrze, a potem dosyć płasko z górki i pod górkę no i niezliczone niebezpieczne zjazdy. Ten etap muszę powiedzieć, należał do udanych gdyż starczyło mi sił i nauczyłem się jeszcze lepiej zjeżdżać z pionowych ścian usypanych korzeniami - Borówkowa Góra uff, zjechałem to była masakra, połamane ręce i obojczyki a ja już po raz drugi w tym roku zjechałem i powiem szczerze, że było niebezpiecznie a siodło daleko z przodu. No i tak miło mijał mi przedwczorajszy dzień. Ostatni zjazd szybkim szutrem do Bardo to było to co lubię najbardziej :D. Przyjechaliśmy z czasem 3:58, 59km na 7 miejscu. Niestety nasi rywale bardzo przyśpieszyli - przypominam, że nie przyjechałem się tu ścigać. Etap 4 to już inna bajka Bardo - Głuszyca 58 km, a przewyższeń 2840m. Cały czas pod górkę z górki technicznie i pod górkę, a nawet 3 razy było podejście (pionowo). Wczoraj moje płuca jak miechy dudniły i świstały, aż dostałem lekkiej chrypki, a tętno skakało pomiędzy 180 - 150 nie niżej. Pod koniec właściwie chciało mi się płakać ale w tak doborowym jechałem towarzystwie, że nie wypadało. Jak zwykle mieliśmy piękną pogodę więc przyroda wynagradzała nasz wysiłek pięknymi widokami i zapachem, a turyści z wielkimi grzybami pozdrawiali nas i życzyli wszystkiego naj...co dodawało "skrzydeł" - taaa. Super był podjazd na Łysą Górę po luźnych kamieniach co akurat mi się w 100% udało - miałem przpływ energii. Adrenalina skakała gdy na pionowej ścianie ukazały się głazy, kamienie które czyhały tylko na błąd i bardzo by było bolesne się z nimi spotkać. Zjechałem cały więc chyba tylko pozostało mniej naciskać na hamulec :D. Jeszcze był przejazd akweduktem, Wielka Sowa i Mała Sowa usiana korzeniami i kamieniami ale już nie sprawiało mi to dużych trudności - oby tak dalej. Niestety nie wszyscy cieszyli się tym samym i musieli uznać moc gór. W pewnym sensie ja również poczułem pokorę, a podjazdy tak mi dały w kość (a raczej w kolano), że poddałem się im całkowicie. To trzeba przeżyć, żadna relacja nie odda całego dramatu, bólu, męki, piekła, przyjemności, piękna, radości, chociaż raz trzeba poczuć to na własnej skórze. Ten etap przejechaliśmy w 5:00:00 na miejscu 8. Niestety etap dzisiejszy nie jest lepszy 69km i 2520 m przewyższeń mam nadzieję, że kolano wytrzyma. Mamy od początku ostry podjazd i osiem niebezpiecznych miejsc - uff. Pozdrawiam.



Relacja nr 6 - STAGE 2 w MTB Challenge 2010
27 lipiec 2010

Masakra, masakra, masakra...tylko tak można określić dzisiejszy etap. Miałem opisywać walkę pomiędzy zespołami z którymi rywalizujemy ale nic z tego, padam na twarz a jeszcze mam przed sobą masaż. Może zacznę od początku. Jak zwykle wstałem o 5:00 i wykonałem te same czynności co zwykle. O 8:00 wyjechaliśmy do Czech (Karliky) na start. O Godz. 10:00 jak zwykle odliczanie, start bardzo miły i sympatyczny i nawet jak zaczął się podjazd (miło bo po asfalcie). Jechaliśmy tak przez prawie 10 km. Jechało się super miałem siłę i wyprzedzaliśmy na podjeździe sporo osób, nawet swoich rywali. Potem 5km zjazd który trwał "sekundę" w moim mniemaniu - prędkość 60 km/h i następny podjazd pod Śnieżnik 1426 m, 10 km podjazdu 12% i więcej nachylenia - no i co się stało?? a to, że wjechałem na niego na średnim blacie (popsuła się przednia przerzutka). Niestety po tym wjeździe zaczęło mi brakować siły, a na 50 km nastąpił zgion:(. Zjazdy jak cię mogę nawet szybko i sprawnie ale podjazdy lepiej nie mówić, pod koniec zaczęły mnie łapać bolesne skurcze w uda lewej i prawej nogi. Co do dzisiejszej trasy to był niekończący się podjazd i chyba wszystkim dawała w kość. Niestety nie wiem dlaczego, ale mi najbardziej. Rekompesowały tą jazdę widoki, (prześliczne), gdy wjeżdzaliśmy na szczyty gór rozpościerały się przed nami zalesione doliny połączone zboczami wielogór - coś przepięknego, a zapach prawie cały wciągnął Marek, który znowu dzisiaj był na przodzie i dzielnie znosił moją niedolę, (jest dobrym kompanem, czeka na mnie jak zostaję na podjazdach). Super zjeżdza więc mam od kogo się uczyć. A było gdzie - dzisiaj był zjazd który ostatnio zaliczyłem zlotem w przepaść. Jak zobaczyłem to miejsce to nie uwieżyłem, że wyszedłem z tego prawie cało niestety ten widok spowodował powrót strachu i musiałem czasami się zatrzymywać. Zaraz po tym zjeździe usianym kamieniami na skraju przepaści dojechaliśmy do zjazdu pionowego usianego korzeniami, do połowy zjechałem lecz potem musiałem uznać wyższość gór - Marek również. Potem było dwa takie zjazdy ale mniej strome, więc mniej schodziliśmy z rowerów a więcej ćwiczyłem zjazdy. No i właściwie przypomniałem sobie dlaczego tu przyjechałem - właśnie dla takich zjazdów, aby je ćwiczyć i ćwiczyć (i to robiłem). Przejechaliśmy 78 km z przewyższeniami 3280 m - katastrofa już teraz wiem co to za cyfra, w czasie 5:17:30. Open 24 miejsce i 6 w kategorii. Zastanawiam jak jutro przejadę jak boli mnie tak...wszystko. A jutro zapowiada się etap krótszy ale za to trudniejszy - auć. Na zdjęciach przedstawiam radosnych przed startem i zbolałych na mecie. Wszystkie zdjęcia, (a jest ich dużo) umieszczę na mojej stronie po powrocie.



Relacja nr 5 - STAGE 1 w MTB Challenge 2010
26 lipiec 2010

Start w Dusznikach Zdrój, więc wyruszyłem na start o 9:10. Oczywiście wcześniej wstałem o 5:00 zrobiłem kawę, jedzenie, przygotowałem rower i ubrania. Na starcie spotkałem się z Markiem Zając moim partnerem w tym wyścigu. Humory nam dopisywały, nic nam nie dolegało a dystans był tak długi - 83km, że nie próbowaliśmy się nawet rozgrzewać. O godz. 10:00 nastąpiło odliczanie - 5;4;3;2;1;0 START - ruszyliśmy. Trochę asfaltu a potem już tylko pod górę (prawie 10 km) na górę Zieleniec. Podczas gdy wczoraj ja górowałem, dzisiaj Marek ciągnął mnie na maksa, a nawet troszeczkę chciał przyśpieszać. Czując jednak, że mięśnie nie są takie jak powinny być spowalniałem jego tępo wiedząc, że w ten sposób nie dotrwam do końca. Liczne błoto i takie właśnie podjazdy zmuszały większość kolarzy przed nami do zejścia z roweru co i my też musieliśmy zrobić. Opłaciło się to jednak gdyż po wjeździe na Zieleniec ukazał nam się wspaniały widok panoramy Sudetów - ahh. Potem już podjazdy, zjazdy i podjazdy i tak do końca aż do mety w Karliky w Czechach. Właściwie nic takiego, tylko że pod koniec zaczęły mnie łapać skurcze w nogach i właściwie chciałem zejść z roweru i usiąść na poboczu:D. Niestety Marek nie dał mi dzisiaj odpocząć i ciągnął ostro pod ostatnią górę, która miała również 10 km - (w Czechach przed samą metą) - uff katastrofa. Dojechaliśmy jednak do mety, gdzie okazało się, że uplasowaliśmy się na na 14 miejscu open i IV w kategorii z czasem 4:37:34 z przewyższeniami 2320 m - to chyba nie jest źle jak na moje dzisiejsze słabe poczynania??:D. Jutro niestety jest jeszcze gorzej bo niby tylko 78 km ale 3280 m przewyższeń i o wiele więcej niebezpiecznych zjazdów.



Relacja nr 4 - START PROLOG w MTB Challenge 2010
25 lipiec 2010

No i się zaczęło. 30 minutowa rozgrzewka i jazda na start, jeszcze dopompowanie koła tylniego i 4,3,2,1 zaczęło się. Jak się jechało?? bardzo dobrze!!:D. Cały czas pod górę przez 3 km. Jak się jedzie w parze?? to się okaże w następnych etapach ale dzisiaj bardzo dobrze. Kolegę Marka trochę przytkało na podjeździe ale to chyba normalne -bo mnie również:D. Efektem naszego dzisiejszego męczenia jest czas: 00:10:37 co dało nam pozycję open 23 (65) i 5 (12) w kategorii. Nasi przeciwnicy z Niemiec, Litwy i Czech byli lepsi o minutę (ci pierwsi). To jak na naszą jeszcze niedograną drużynę myślę, że wyśmienicie.



Relacja nr 3 - przygotowania z MTB Challenge 2010
25 lipiec 2010

Wczorajszy dzień upłynął na błogim lenistwie, zwiedzaniu Dusznik Zdroju oraz imprezowaniu na X "Jubileuszowym Święcie Papieru". W dniach 25 i 26 07.2010 w Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdrój odbywają się pokazy, imprezy, wystawy i wiele innych atrakcji. Ale nie tylko to się wydarzyło. Od początku w MTB Challenge miałem jechać solo - czyli w pojedynkę, ale Markowi Zając wykruszył się w ostatniej chwili kolega i zaproponował mi abym z nim jechał w parze. Po jednodniowym namyśle zdecydowałam się choć jest to trudna decyzja, dlaczego? - pewnie dla tego, że jeszcze nigdy nie jechałem w parze, a regulamin przewiduje: "zawodnicy jednego zespołu zobowiązani są do wspólnego pokonywania trasy Sudety MTB Challenge 2010. Różnica czasu między zawodnikami tego samego zespołu nie może przekraczać 20 sekund", chyba to wszystko wyjaśnia. Jeżeli kolega będzie miał kryzys ja muszę pomagać mu to przetrwać i odwrotnie. Czy to potrafię? przecież nie znamy się dobrze. No ale nie ważne, decyzja zapadła i już tak musi zostać bo machina poszła w ruch. Dzisiaj o 10:00 odbieramy wspólne numery i ok. 14:00 startujemy - czas się zmienił ze względu na zmianę zasad pokonywania wyścigu. No cóż pozostało zjeść śniadanie, ostatni przegląd roweru, zjeść II śniadanie - (makaron mojej roboty:D) i jazda.



Relacja nr 2 - przygotowania z MTB Challenge 2010
24 lipiec 2010

Deszcz, deszcz, deszcz. Tak przywitał mnie dzisiejszy dzień, a został ostatni. Na szczęście na jutro synoptycy zapowiadają o wiele lepszą pogodę - deszcz ma padać rano i wieczorem ha ha ha, ale najważniejsza jest pogoda w następnym tygodniu. Jednak piękno gór wszystko niweluje. Duszniki Zdrój, położone są w południowo-zachodniej części Ziemi Kłodzkiej w dolinie rzeki Bystrzycy Dusznickiej, oddzielającej Góry Orlickie od Gór Bystrzyckich. Znana miejscowość uzdrowiskowa - ahh szkoda, że Was tu nie ma:D. Krótko co mnie czeka jutro (opisy zapożyczyłem ze strony MTB Challenge).
Organizatorzy wracają do sprawdzonej trasy prologu z 2006 roku: pierwszego dnia start z centrum Dusznik Zdroju oraz podjazd na Jamrozową Polanę. Niespełna czterokilometrowy, dość łatwy i szybki up-hill ustawi klasyfikację sektorową przed pierwszym etapem - hmm, ciekawe jak to będzie po tygodniu nieróbstwa, dzisiaj zaczęły mnie łapać skurcze w łydkę mimo, że biorę magnez.
Etap pierwszy: przejazd z Dusznik Zdrój do Czech - Kraliky, 82 km, przewyższenia 2286 m. Początkowe dziesięć kilometrów trasy zapewne już na początku wyścigu ustawi stawkę uczestników, a to za sprawą dość długiego podjazdu prowadzącego w rejony stacji narciarskiej „Zieleniec” położonej pow. 1000 m n.p.m. Środkowa część etapu to transfer przez Góry Bystrzyckie, dość szybkie szutrowe drogi będą przeplatały się krótkimi sekcjami technicznymi i widokowymi przejazdami przez doliny i wzgórza ponad rzeką Dzika Orlica. Po przekroczeniu polsko-czeskiej „granicy” trasa jeszcze raz zapikuje w górę zaliczając 995 m n.p.m., by później dość trudnym, leśnym duktem zjechać w okolice mety. Ostatnie kilka kilometrów to przejazd asfaltową drogą i finisz na Rynku, w centrum miasta Kraliky - uff.
Etap drugi: Kraliky - Stronie Śląskie 72,5 km, 2917 m przewyższeń. Drugi etap imprezy to klasyka, godna prawdziwego określenia „Pure MTB”. Po wyjeździe z Kralik, dość szybko docieramy do granicy, zjeżdżamy do Jodłowa i po odwiedzinach pierwszego bufetu rozpoczynamy długi i mozolny podjazd na najwyższy punkt Sudety MTB Challenge – Śnieżnik. Wprawdzie nie osiągamy samego szczytu, jednakże prawie 600 m przewyższenia będzie wymagało umiejętnego rozłożenia sił. Chwilę później czeka wymagający zjazd w wyjątkowej scenerii sudeckich skał, uskoków i wąskich single track'ów. W dalszej części etapu kolejne do zdobycia pozostaną jeszcze dwa szczyty, które zapewne zostaną na długo w naszej pamięci. Na mecie dla zainteresowanych organizatorzy przygotowali wycieczkę do Jaskini Niedźwiedziej, pozostali będą mogli odświeżyć się w basenie.
Etap trzeci: Stronie Śląskie - Bardo, 59,5 km, 2520 m przewyższeń. Kolejny odcinek naszego wyścigu przejedzie przez trzy pasma górskie. Dotykając północnej części Masywu Śnieżnika, wjedziemy w Góry Bialskie zaliczając szczyty na wysokości 1062 m n.p.m. (Przełęcz Sucha) i 922 m n.p.m. (Przełęcz Dział). Szerokie szutrowo-brukowane dukty, charakterystyczne dla tych rejonów, będą wymagały odpowiedniej techniki jazdy i czujności na zjazdach. Przejeżdżając przez górskie polany, po każdej ze stron rozpościerać się będą wspaniałe widoki. Przy dobrej pogodzie będzie można zobaczyć całą panoramę Sudetów. Niewątpliwie najbardziej wyjątkowym miejscem będzie Góra Borówkowa (900 m n.p.m.) i wyjątkowo trudnym i emocjonującym zjazdem wąską ścieżką usytuowaną wśród ogromnych połaci krzaków czarnych jagód. Końcowy element etapu to Droga Krzyżowa, najeżona kamieniami, mokra i śliska, uwaga – to będzie tylko niespełna 3 km do mety, ale musimy być czujni, gdyż...
Etap czwarty: Bardo - Głuszyca, 50,9 km, 2110 m przewyższeń. Krótki, ale niezwykle treściwy etap z wyjątkową trasą wymagającą ciągłej koncentracji. Techniczne sekcje nie będą wybaczać braków i umiejętności panowania nad rowerem, będą bez litości karcić nieuważnych. Góry Sowie mają tylko 40 km długości, ale właśnie ten odcinek będzie śnił się nam po nocach. Punkty charakterystyczne tej części wyścigu to przede wszystkim historyczny akwedukt, największa w tej części Europy warowna twierdza pruska oraz najwyższy szczyt etapu, Wielka Sowa (1015 m n.p.m.). Wszystkie te elementy tworzą razem niezwykłą kolarską scenerię okraszoną historycznym rysem, z nutką niezwykłej przygody.
Etap piąty: Głuszyca - Kudowa Zdrój, 76,4 km, 2360 m przewyższeń. Szósty dzień Sudety MTB Challenge to ostatnia szansa na delektowanie się prawdziwym kolarstwem górskim z finałem w otoczeniu zabytkowego uzdrowiska – Kudowy Zdroju. Początkowa część wyścigu, to długi podjazd na jedyne w Górach Suchych ruiny położonego najwyżej w Polsce (870 m n.p.m.) XIII wiecznego Zamku, by później wzdłuż nieistniejącej granicy wjechać na teren Czech. W środkowej części etapu, trasa umożliwi „złapanie drugiego oddechu”, by po chwili wjeżdżając na tereny Parku Narodowego, wycisnąć z nas ostatnie poty. Góry Stołowe kończące sześciodniową rywalizację gwarantują dodatkowe emocje.
Zapowiada się ciekawie, a czasami nawet bardzo zwłaszcza na drugim i trzecim etapie gdzie oceniono go na 4 oraz na czwartym etapie gdzie oceniono go 5 w skali (1-6), ręce, nogi i całe ciało zmęczone, a etapy coraz trudniejsze hmm, suuuper. Mam nadzieję, że dojadę do końca i będę mógł się cieszyć ze wszystkim ze zwycięstwa, zwycięstwa nad samym sobą.



Relacja nr 1 - przygotowania z MTB Challenge 2010
21 lipiec 2010

Już tylko 4 dni pozostało do startu w najważniejszym wyścigu mojego życia. Jestem już na wsi w woj. świętokrzyskim niedaleko zamku Krzyżtopór -Ujeździe. Godz. 7:00 siedzę sobie, piszę i obserwuję jak wschodzi słońce, na około mnie cisza w oddali słychać warkot traktora, a obok ćwierkanie ptaków - cisza kompletna. Myślę, że w tych warunkach uda mi się zrelaksować przed tak ważnym wyścigiem. W ciągu dnia z synem jeździmy na motorach, kładzie i...rowerach. Jednak nie to ale, przygotowania, przygotowania i jeszcze raz przygotowania są najważniejsze. Na wyprawę wziąłęm dwa rowery: MBIKE i FELTA (zapas), oprócz tego cały bagażnik samochodu - namiot, 2 krzesła, materac i karimatę, lodówkę, makaron, puszki mięsne i rybne, odżywki, żele, przyprawy, grilla, światełka ale co najważniejsze stojak serwisowy, wszelkiej maści klucze, płyn uszczelniający do opon, opony zapasowe, nowy napęd, haki przerzutki, smary i czyścidła smarów, klocki hamulcowe, pąpka serwisowa itp. W dniu dzisiejszym planuję naprawić oponę w motorze, pojeździć z synem po wsiach i okolicach - wczoraj Rafał nauczył się jeździć na motorze więc mogę uruchomić drugi (hurrrra), a nastęnie zacząć doprowadzać rowery do porządku. Na szczęście rowery są już w stanie jeżdzącym jedynie pozostało umyć, przeczyścić no i po wymieniać opony które są dziurawe jak sito ale to na miejscu bo dopiera tam będę je miał - szkoda.
Informacja z ostatniej chwili w dniu 25.07.2010 o godz. 15:24:30 ruszam w pierwszy wyścig - prolog 3km pod górę. Proszę o trzymanie kciuków.



Relacja z MTB Challenge 2010
15 lipiec 2010

Już tylko 10 dni pozostało do etapówki MTB Challenge 2010 roku. Mam nadzieję, że będę miał zaszczyt przekazywać bieżące informacje na temat tego wielkiego wydarzenia MTB w Polsce. Mimo, że jeszcze nękają mnie kontuzje których nabawiłem się w ostatnich maratonach cały czas przygotowuję się do startu. Chciałbym przybliżyć troszeczkę to co nas czeka w niedalekiej przyszłości.

"Bike Challenge, MTB Challenge, Glacensis MTB Challenge... Sudety MTB Challenge! Środkowoeuropejska Etapówka w nowej odsłonie doczekała się nazwy charakteryzującej miejsce przeprowadzenia zawodów. Sudety, bo to właśnie te góry są miejscem przeprowadzania imprezy jako pasmo nie jest wysokie. Najwyższy szczyt, Śnieżka 1602 m n.p.m. w porównaniu z alpejskim Mount Blanc 4810 m n.p.m. wypada dość blado... Jednakże znaczącą różnicą przemawiająca na korzyść tego pierwszego jest możliwość zdobycia go na rowerze. Żelazną zasadą Sudety MTB Challenge jest coroczna zmiana tras. Postanowiliśmy wykorzystać możliwości, które dają nam te tereny, przejeżdżając przez szczególne miejsca: Park Narodowy Gór Stołowych, Masyw Śnieżnika – drugie co do wielkości pasmo Polskich Sudetów, Góry Złote, Góry Sowie i Góry Suche. Zawitamy do małych miasteczek, znanych uzdrowisk, miejsc tajemnych, z ciekawą przeszłością. W dość krótkiej historii, impreza zyskała miano wyjątkowego, ambitnego i ponadprzeciętnego wyścigu.
Nie zapominamy o charakterze tras, które stwarzają nieograniczone możliwości dla prawdziwych kolarzy górskich. Każdy z etapów pokazuje ten rejon Europy z innej strony, poprzez wymagające dukty w rejonie Kudowy i Dusznik Zdroju, szybkie szutrówki w okolicach Kralik, widokowe podjazdy Masywu Śnieżnika, techniczne sekcje prowadzące do Stronia Śląskiego, ciężkie i wymagające stokówki pomiędzy Bardem i Głuszycą. Jeśli do tego dodamy w standardzie: noclegi w bazie zawodów, pełne wyżywienie, zabezpieczenie medyczne, odpowiednio oznakowana trasę oraz specyficzną, międzynarodową atmosferę prawdziwego święta kolarstwa górskiego, to okaże się, że Sudety MTB Challenge jest imprezą niezwykłą i wartą spróbowania...
O wyjątkowości naszych zawodów niech świadczy fakt, iż dotychczas wzięli w niej udział uczestnicy z 4 kontynentów, 29 państw, amatorzy i zawodowcy. Jeden z nich, Kanadyjczyk opisał Sudety MTB Challenge: Ten wyścig łączy wszystko to, czego doświadczyłem biorąc udział w Cape Epic, Trans Rockies, La Ruta de los Conquistadores, czy Trans Alp. Ten wyścig to połączenie wszystkich wyścigów etapowych świata”.




IV EDYCJA MEMORIAŁU BERCIKA - odbyta
21 lipiec 2010

Co to był za dzień!!!. Jak zwykle od kilku tygodni upał, ta sobota zapowiadała się megaupalnie. Plan od kilku dni był taki odpoczywam po 3 tygodniach ciężkich treningów no i przed MTB Challenge i jadę co najwyżej z synem na dystans STANDART - krótki. Gdy jednak zobaczyłem tą atmosferę nie mogłem się oprzeć w zarejestrowaniu siebie na dystans SPORT - długi. Dwa lata temu startowałem w tej imprezie więc znałem mniej więcej trasę - wiedziałem co mnie czeka. Postanowiłem (ze względu na specyfikę trasy), że pojadę ostro na początku - ustalę miejsce, a potem w miarę możliwości będę kontrolował sytuację. Po krótkiej rozgrzewce stanęliśmy na starcie (było sporo osób) ok.90 osób. Gdy ruszyliśmy byłem w czołówce. Jednak po chwili zwolniłem, przypomniałem sobie moją taktykę początek stawki i kontrolowanie sytuacji. Nie wiedziałem na ile mam sił dlatego postanowiłem po przejechaniu pierwszego okrążenia jechać stałym tempem, a jak będę miał siłę przyśpieszę na ostatnim. Pierwsze okrążenie pokazało, że trasa jak zwykle jest wymagająca i ciężka zwłaszcza w tą pogodę. Rozpoczęcie oczywiście na asfalcie, zjazd i pierwsze i na szczęście ostatnie błotko. Potem piachy oraz niekończące się zakrętasy, wzniesienia i zjazdy. Trasa super zwłaszcza, że powtarzana trzy razy mogła być poprawiana technicznie po każdym okrążeniu. W lesie było duszno więc zatykało oddech, na szczęście organizatorzy postarali się o duże ilości wody w kilku miejscach na trasie dzięki czemu przejazd był znośny. Po pierwszym okrążeniu czułem, że trudy ostatnich tygodni opłaciły się i siły mi wróciły, podjazdy nawet te najtrudniejsze wjeżdżałem bez problemu. Gdy stwierdziłem, że jadę dosyć szybko (nikt mnie nie wyprzedzał), zacząłem przyśpieszać, a na ostatnim okrążeniu może nie dałem z siebie wszystkiego ale pojechałem dużo szybciej na maksymalnej koncentracji tak aby podjechać wszystko i nie popełnić błędu. Na metę dojechałem jako 9 w open i 1 w kategorii z czasem 2:15:06, następny za mną był o nie całe 3 minuty, a trzeci nie całe 5 minut. Bardzo gratuluję moim przeciwnikom Pawłowi Drab który od początku deptał mi po piętach i bardzo dzielnie jechał oraz Tadeuszowi Piątkowskiemu który jeszcze nie zaleczył ran po 24h gdzie wygrał w kategorii - pozdrawiam. Trasa super przygotowana, oznaczona i zabezpieczona (policja i wolontariusze), bufet – oby wszędzie takie były, nagrody!! – odjazdowe jak na tego typu imprezę. Naprawdę warto było startować i dobrze się bawić. Gratuluję organizatorom.



IV EDYCJA MEMORIAŁU BERCIKA
09 lipiec 2010

17 lipca 2010 roku na stadionie przy ul. Wspólnej w Markach odbędzie się już IV edycja Memoriału Bercika. Serdecznie zapraszam na tą wspaniał kolarską imprezę. Oprócz ciekawej trasy będzie szereg atrakcji dla wszystkich. Dla każdego uczestnika przygotowano koszulki pamiątkowe. Więcej szczegółów na stronie organizatora. Link na stałe umieściłem w "polecanych". Do zobaczenia na memoriale. Pozdrawiam



X wyścig w Szydłowcu
09 lipiec 2010

Szydłowiec 130 km od Warszawy woj. Mazowieckie, miasteczko małe ale przyjemne z dobrą pizzą, hamburgerami oraz kebabem:). Dojechaliśmy na miejsce w niecałe dwie godziny, dobrze mi znane miejsce gdyż kiedyś właśnie tu przygotowywałem się do zawodów i sezonu. Wiedziałem co mnie czeka teren pofałdowany, kamienisty z odrobiną piachu, "fałdy" są tu znaczące z ostrymi podjazdami i zjazdami:). Właściwie dla maratończyków z mazowsza to było wyzwanie i ci którzy przejechali jakikolwiek dystans o tym wiedzą.
Dnia poprzedniego wróciłem ze zgrupowania, nie zdążyłem się rozpakować a już byłem na imprezie rodzinnej. Po powrocie okazało się, że dwa rowery Rafała i mój nadają się właściwie do serwisu. Od 4:00 dnia następnego robiłem rowery i z trudem ale zrobiłem uff. Gdy przyjechaliśmy na miejsce do tego wszystkiego dołożyłem rozgrzewkę na słońcu na której tętna osiągałem do 190 ud./min - nigdy na trenarzerze nie osiągałem podczas rozgrzewki takiego tętna min. 160, wiedziałem już że jest po maratonie - zmęczenie totalne. Trasa maratonu wyśmienita i pasująca do mojego charakteru - techniczna, szybka, wytrzymałościowa. Początek dobry jednak po ok 35 km zaczął się katastroficzny kryzys jakiego nigdy nie miałem jeszcze w karierze. Kryzys ten spowodował spowolnienie jazdy i w ostateczności zjazd na mega. Właściwie nie pamiętam maratonu i wolę o nim zapomnieć gdyż męczarnię jaką przeżyłem nie da się opisać słowami - wiem teraz jak się czują inni. Jest jednak i dobra strona medalu, zdobyłem nowe doświadczenia które mi pomogą w szkoleniu innych i uniknięciu lub zrozumieniu przynajmniej podobnych reakcji zachodzących w organiźmie.

Następne maratony: MTB Chellenge





VIII i IX wyścig w Międzygórzu i Lublinie
25 czerwiec 2010

MIĘDZYGÓRZE I LUBLIN

Ostatni weekend był pod znakiem pecha.

MIĘDZYGÓRZE - W dniach 19 – 20.06.2010 roku zaplanowałem sobie dwa maratony czyli w Międzygórzy MTB Maraton i Lublin Mazovia. W planach i rzeczywistości przejechać miałem 1500 km spędzić w samochodzie 16 h i wystartować w dwóch edycjach na południu i wschodzie Polski. W lublinie już startowałem dwa razy więc znałem teren w odróżnieniu do Międzygórza gdzie miałem być pierwszy raz w swojej sportowej karierze. Międzygórze to „Tyrol w Sudetach” i co to miało znaczyć przekonałem się o 11:00 w dniu startu. Pogoda przywitała temperaturą 12ºC ale bez deszczu, w trakcie jazdy czym wyżej robiło się również ciepło i wyszło słoneczko. Start był usytuowany w sercu małego miasteczka „malowniczo położonego u źródeł rzek tworzących zlewisko Bałtyku i Morza Czarnego i pięknie pomiędzy górami (raj dla rowerzystów - ścieżki). Po starcie przekonałem się że maraton będzie pod znakiem podjazdów. Zaczęliśmy od podjazdu który się ciągnął przez 3 km. Potem szybki zjazd który trwał 1,5 km ale wydawało się że bardzo krótko, niestety zaraz znowu zaczynał się nowy potem następny, aż dotarliśmy do góry śnieżnik 1425.m. Wtedy nawet najmocniejsi wymiękli podjazd mający ok. 5km moim zdaniem był dłuższy o wiele więcej gdyż nachylenie stoku sprawiało takie wrażenie. Cały czas były szerokie szutry i brak błota co mnie cieszyło niezmiernie choć tak naprawdę wyprzedzanie to tasowanie się pomiędzy sobą czyli kilkoma osobami jadącymi tym samym tempem. Właściwie zaraz po wjeździe na bardziej strome zbocze okazało się, że będę miał problemy z napędem – duże (bardzo duże) obciążenia powodowały strzelanie łańcucha, musiałem zmienić na bardziej wolne przełożenia aby tego uniknąć (choć siły miałem na mocniejszy nacisk na pedały), na zjazdach mój wspaniały Mavic zaczął zgrzytać i piszczeć tak jakby się koło miało za chwilę rozsypać więc siłą rzeczy musiałem zwalniać (zablokowanie koła lub jego uderzenie o podłoże niwelowało ten problem). Wiedziałem więc, że ten wyścig nie będzie należał do udanych lecz nie spodziewałem się że aż tak. Tętno miałem znośne na początku doszło do 185 ud./min ale potem już tylko na podjazdach podnosiło się do 160 ud./min. Niestety gdy dotarliśmy do zjazdu czerwonym szlakiem ze „Śnieżnika” na krótkim technicznym zjeździe z hukiem pękła mi opona i zamiast trafić na ścieżkę pomiędzy głazem, a korzeniem trafiłem w to ostatnie. Nie udało się przenieść ciężaru ciała ani na tył jak również na prawą stronę gdzie była ścieżka – trwało to sekundy a ja za szybko jechałem. Przeleciałem przez kierownicę prosto w przepaść – tak przepaść na szczęście i nieszczęście najeżoną drzewami. Widziałem w locie jak mijają mnie następne drzewa gdy już zbliżałem się do podłoża zauważyłem na swojej drodze dwa walone drzewa – pomyślałem, że jeżeli w nie trafię to już po mnie więc wyprostowałem ciało i jak za starych młodzieńczych lat przeleciałem tygryskiem. Potem tylko już spadałem po ściółce leśnej oraz krzakach na dół którego nie było końca (1425m!!). Jedynym ratunkiem było rozpostrzeć ramiona i zatrzymać się na jakim krzaku lub drzewie. Tak zrobiłem i tak się stało – do dzisiaj mnie bolą ramiona, a wspomnienia piszę dopiero w piątek 25.06.2010 roku. Na szczęście przechodzący szlakiem turyści zorganizowali się i pomogli mi wydostać się i mojemu rowerkowi z prawie pionowej ściany lasu – co samemu na pewno by mi się nie udało. Odniosłem wiele ran i siniaków z uszkodzeniem kości ogonowej włącznie ale kości były całe. Niestety rowerkowi się dostało, oprócz wcześniej wspomnianej opony rozpadło się na drobiazgi siodło oraz padł amortyzator. Dalsza część wielu kolarzom jest znana – tzw. but z częściowym zjazdem na kapciu. Po dotarciu na metę zjadłem, umyłem się i przebrałem, a następnie wyruszyłem do Lublina.

LUBLIN – Hm myślę, że to co stało się w Międzygórzu było niczym co mnie miało czekać na maratonie Mazovii. Oczywiście było też spotęgowane wypadkiem w górach. Do Lublina dotarłem o godz. 23:00 – byłbym wcześniej ale po drodze w Opatowie na myjni umyłem rower, a w samym Lublinie nie mogłem trafić do miasteczka Mazovii, po odnalezieniu, rozłożyłem namiot i poszedłem spać. O godz. 5:00 pobudka – kawa, makaron, poranna toaleta i serwis mojego zbolałego roweru. Od rana była piękna pogoda, ciepło i świeciło słoneczko, niestety zgodnie z METEO. PL równo o godz. 8:00 zaczął padać deszcz i tak już było do końca. Deszcze padające przez ostatnie tygodnie tak rozmyły podłoże lubelskie, że można śmiało powiedzieć o najbardziej ekstremalnym maratonie na Mazowszu w jakim do tej pory jechałem. Po Radomiu i Lublinie – można śmiało powiedzieć, że Mazovia Cezarego Zamany wyrasta na ekstremalny maraton (choć pewnie nie jest to zamierzone przez samego organizatora). Start był jak zwykle z nad Zalewu Zembrzyckiego asfaltem jednak gdy wjechaliśmy na ścieżki leśne i dukty oraz drogi polne okazało się, że wszechobecne błoto nie jest takim sobie błotem lecz śliską mazistą owijającą się wokół kół, osi, blokującą hamulce gliną. Nadmiar złego przywiezione przez syna nowe siodło źle zamocowałem za blisko kierownicy i za bardzo przechylone do ramy co spowodowało zmianę środka ciężkości i obciążenie kierownicy. Podczas suchego maratonu pewnie nie robiło by to żadnego lub mały problem ale na takiej nawierzchni niestety powodowało spowolnienie jazdy i częste upadki. Gdy już doszedłem co jest przyczyną moich częstych upadków (zazwyczaj na błocie nawet takim oraz piachu przyśpieszam!!), postanowiłem poćwiczyć technikę jazdy w takim ułożeniu ciała na rzecz straty punktów. Do tego doszedł okropny ból kości ogonowej (po sobotnim upadku) co jeszcze bardziej mnie spowalniało. Ostatecznie dotarłem na 4 miejscu w kategorii wiekowej i 16 open na dystansie GIGA. Muszę pochwalić moich przeciwników którzy widać bardzo mocno przykładają się do rywalizacji, a ich ambicja jest bardzo mocna co jeszcze bardziej zaognia rywalizację w naszej kategorii. Ta sytuacja bardzo mi się podoba i wzbudza szacunek, niski ukłon w kierunku przeciwników. Niestety gdy to piszę ból kości ogonowej nie zmniejsza się więc startu w Sopocie nie zaliczę, a szkoda bo trasa jest akurat taka jaką lubię - interwałowa.


PODSUMOWANIE: Góry pokazały, że są niebezpieczne i wystarczy błąd lub brak szczęścia i można skończyć kiepsko, natomiast Mazowsze może być również ciężkie jak góry wystarczy spowodować wielodniowe ulewy.

Muszę wspomnieć również o maratonie Polandbike Grzegorza Wajsa który się odbył w dniu 12.06.2010 roku w Sulejówku. Był dobrze zorganizowany i pierwszy raz na poligonie wojskowym. Na dwóch rundach mieliśmy szutry, piachy, wodę, błoto, podjazdy czyli wszystko co kolarzowi potrzeba. Zająłem II miejsce w kategorii co myślę było dobry wynikiem zwłaszcza, że startowałem z końca peletonu.

Następne maratony: Nałęczów Skandia Maraton i Szydłowiec Mazovia MTB Marathon

W dniach 28 - 02.07.2010 zgrupowanie Family Active w Golubiu Dobrzyniu.



WYNIKI Z I MISTRZOSTW KOBYŁKI W JEŹDZIE INDYWIDUALNEJ NA CZAS
14 czerwiec 2010

Zawody się odbyły, moim zdaniem impreza udana lecz oczywiście jestem jednym z organizatorów więc na ten temat nie chciałbym się wypowiadać. Pogoda nam dopisała nikomu się nic nie stało, a co najważniejsze dzieci się bardzo dobrze bawiły. Podziękowania należą się wszystkim organizatorom zwłaszcza Prezesowi Family Active Dariuszowi Biernackiemu jak również osobom które nam pomagały między innymi członkowie Klubu Family Active, sponsorom, a także Policji i Straży Pożarnej z Kobyłki. Serdeczne podziękowania dla Burmistrza Miasta Kobyłka Pana Roberta Roguskiego, bez którego impreza by się nie odbyła jak rónież nie miała by tyle ciepła i uśmiechu, Pab Burmistrz swoim uśmiechem oraz dobrym słowem zagrzewał uczestników do boju. W załączeniu wyniki zawodów.




Zdjęcia z zawodów już dostępne zapraszam

http://picasaweb.google.pl/106689490398804090770/IMISTRZOSTWAKOBYKIWJEZDZIEINDYWIDUALNEJNACZAS_KOBYKA13czerwca201002?authkey=Gv1sRgCMnDy5fLmMrLag&feat=email#

dystans 4 km



dystans 3 x 4 km








I MISTRZOSTWA KOBYŁKI W JEŹDZIE INDYWIDUALNEJ NA CZAS
30 maj 2010

Kliknij na plakat, zobaczysz jego powiększenie.


UWAGA!!!! W dniu 13 czerwca 2010 roku (niedziela) Klub Sportowy "Family Active" organizuje
I Mistrzostwa Kobyłki w jeździe indywidualnej na czas. Więcej szczegółów wkrótce.

Zapisy na zawody - od dzisiaj można zapisać się na zawody poprzez internet, serdecznie zapraszam, łatwier, prościej i bez problemów.

http://online.datasport.pl/zapisy/portal/zawody.php?zawody=79

Regulamin zawodów



Mapa wyscigu po kliknięciu rozwinie się powiększenie - zapraszam


Opis trasy: Jest to runda 4km. W 90% prowadzi drogami ubitymi, a 5% drogami piaszczystymi - ale bez problemu każdy przejedzie jedynie w 5% prowadzi asfaltami i to na samym początku i końcu więc jak najbardziej wskazany jest rower górski z oponami cienkimi 2.0 i mniejszymi, bieżnikiem semislick (nie agresywny).

Świeże informacje z trasy niedzielnego wyścigu. Trasa sucha bez kałuż, błota do czego nas ostatnie wyścigi przyzwyczaiły, jest niewielka ilość piachu ale przejezdna w całości dla każdego. W obecnej chwili trasa bardzo szybka aczkolwiek liczne zakręty będą wyhamowywać zapędy niektórych. Jeżeli ktoś ma ochotę objechać trasę zapraszam w dniu jutrzejszym tj. czwartek dnia 10.06.2010 roku o godz. 18:00 do Kobyłki, spotykamy się przy Zespole Szkół Publicznych nr 3 w Kobyłce przy ul. Załuskiego.



RELACJA Z MTB TROPHY
31 maj 2010

Jeżeli jesteście spragnieni informacji na temat najlepszej etapówki w Polsce, macie idealną możliwość prześledzenia dzień po dniu jak to się odbywa i jakie są odczucia jednego z zawodników po każdym etapie. Tym zawodnikiem jest Jacek Rządca zawodnik MBIKE TEAM MARATHON. Zapraszam do letury, znajduje się odna na stronie MBIKE.





III RAJD ROWEROWY SZLAKIEM MAJORA STEFANA WALTERA – Bohatera bitwy o Radzymin w sierpniu 1920r
30 maj 2010

Celem rajdu jest szersze zapoznanie się z postacią majora Stefana Waltera, dowódcy 29 pułku Strzelców Kaniowskich oraz włączenie młodzieży w obchody rocznicy Bitwy Warszawskiej poprzez jej udział w organizowanym na początku czerwca rajdzie połączonym z Turniejem Wiedzy o Bitwie Warszawskiej. Centralne obchody rocznicy Bitwy Warszawskiej odbywają się w okresie wakacji i nie może w nich wziąć udziału, w sposób zorganizowany, młodzież szkolna.

Regulamin imprezy.





Wycieczka do Loretto
27 maj 2010

W dniu 29.05.2010 roku (sobota) Klub Family Active organizuje wycieczkę do Loretto ok. 50 km. Zapraszamy serdecznie, spotykamy się pod kościołem Św. Trójcy w Kobyłce Pl. 15 Sierpnia o godz. 8:00. Każdy uczestnik dostaje wodę, kanamkę i gorącą zupę na miejscu. Wpisowe 10 zł. Jeśli o mnie chodzi będę, pozdrawiam.



Mobilne kobiety.pl
19 maj 2010

Na portalu Mobilne kobiety.pl ukazał się wywiad z naszą koleżanką oraz zawodniczką MBIKE TEAM MARATHON. Zapraszam serdecznie do zapoznania się z treścią wywiadu jest bardzo ciekawy i pouczający. Możecie również zapoznać się z wypowiedziami innych osób takich jak: Anna Szafraniec, Justyna Frączek, Paulina Brzeźna, a dla uprawiających sztuki walki z Emilią Szabłowską. Miłej lektury.


http://www.mobilnekobiety.pl/sylwetki/kobiety-sportu//zobacz/justyna-dzieciol-czuje-ze-moge-szybciej-i-szybciej//

http://www.mobilnekobiety.pl/sylwetki/zwyczajne-niezwyczajne//zobacz/dziennik-z-treningu-justyny-dzieciol//



VI i VII wyścig w Złotym Stoku i Radomiu
16 maj 2010

To miał być totalnie ciężki weekend ale nie wiedziałem, że będzie aż taki. Złoty Stok to dużo błota, 10 km - we podjazdy i techniczne zjazdy po korzeniach pomiędzy głazami. Radom to ściana deszczu, temp. 9 st. celciusza i totalne błoto no i 96 km. Dokładne relacje już wkrótce. Teraz idę spać na cały tydzień. Jestem skonany. Dobranoc. Ufff jak dobrze.

Troszeczkę odpocząłem więc mogę napisać relację z weekendu. Zaplanowałem ciężki weekend - jazda w górach na 100% i Mazowsze (Radom) na 100%. Nie przypuszczałem jednak, że będzie tak ciężko zwłaszcza na Mazowszu - tak, tak zgadza się - jeszcze nigdy nie zmasakrowałem się tak jak w Radomiu (no może raz w poprzednim roku na Gwieździe Mazurskiej - podobne warunki). Może zacznę od początku. Złoty Stok miałem jechać pierwszy raz w życiu - chciałbym wspomnieć, że w sumie to ten start był moim 6 startem w górach licząc oczywiście 2x Kraków choć dla nie których ten wyścig nie jest typowym górskim wyścigiem, ja jednak twierdzę, że dla początkującego, Kraków w suche dni jest ciężki a deszczowy to totalna masakra - choć ja sobie poradziłem całkiem całkiem (ale to ja :P ). Wracając do rzeczy. W miasteczku Złoty Stok, stawiłem się o godz. 8:00. Start był z pięknego mini rynku tego miasta - miasto jest wspaniale usytuowane pod samymi górami - Sudetami. Moje pierwsze myśli to jak wjedziemy na te wysokie góry, a mając świadomość, że pierwsze 10 km to wspinaczka - to nie mogłem sobie tego wyobrazić. Po przebraniu się zakupieniu żeli zrobiłem 40 minutową rozgrzewkę - na Mazowszu muszę stosować trenażer aby się porządnie rozgrzać, jednak w górach jest tyle wzniesień, że wystarczyło robić podjazdy i 5 min. przerwy. o godz. 10:50 stanąłem na starcie w II sektorze (straciłem I sektor dzięki suuuuper jeździe zawodnika z Czech, który dobrze nam doładował minut na mecie w Karpaczu - jest moim idolem :D ). Po starcie tak jak się spodziewałem było dokładnie 10 km podjazdu na Jawornik Wielki (872 m n.p.m), dzięki czemu grupa startująca się troszeczkę rozciągnęła, bardzo dobrze mi się jechało dlatego mogłem wyprzedzać innych zawodników. Podjazd ten wspominam bardzo dobrze choć pewnie niektórzy nie, było błoto i odcinki strome gdzie trzeba było przenieść ciężar z siodełka na jego czubek. Jednak to co czekało nas później to ten podjazd był niczym. Zaraz potem był zjazd techniczny po kamieniach i błocie o kącie nachylenia nie napiszę bo włosy się jeżą - ale zjechałem więc chyba jeszcze nie aż taki stromy miał ok. 2,5 km , ale wydawał się taki krótki jak by go nie było, bo zaraz były następne podjazdy może nie tak długie ale wymagające dużo siły. Pokonywaliśmy co chwila jakiś podjazd i zjazd techniczny, lecz zjazd z Góry Borówkowej 900 m n.p.m. był chyba najbardziej ciężkim choć nie takim trudnym jak wcześniej myślałem i choć było ślisko, a korzeni było bardzo dużo poradziłem sobie bardzo dobrze z czego jestem dumny i zadowolony, po niej zostało ok. 15 km ale co się jeszcze działo to trudno opisać. Mogę jedynie wspomnieć, że na ostatnich odcinkach gdzie były 2 podejście (za dużo błota aby podjechać) i techniczne przejazdy na skraju "przepaści" (nie widziałem jak daleko w dół ze względu na wysoki poziom adrenaliny), wyprzedziłem o prawie 1,5 minuty mojego rywala z którym walczyłem o 4 miejsce, a następnego który wylądował ostatecznie na 6 miejscu o 2 minuty. Jak trudna to trasa powinno świadczyć to, że startujący na dystansie GIGA Jacek Rządca "wyglebił" się 2 razy (z oświadczenia własnego) przez co miał bliskie spotkanie z drzewem co spowodowało uszkodzenie koła przedniego jednak twardziel, nadal na takim kole jechał co jednak spowodowało następny upadek i uszkodzenie tym razem nosa, na domiar złego zabrakło jedzenia, a lekkomyślność i lekceważenie gór (Racing Ralph na tylnim kole, a na przednim Nobi Nick - kiedyś również tak samo zrobiłem i żałowałem, bo tylnie koło na zjazdach wyprzedzało przednie, od tamtej pory nie robię już takich miksów). Justyna Dzięcioł na mecie Złotego Stoku powiedziała "już nigdy więcej". Jednak jak tylko ochłonęła i zobaczyła swój wynik, zmieniła zdanie. Myślała, że masakryczne zmęczenie to dotyczy tylko jej samej, jednak okazało się że jest wynikiem mini zwyciężczyni, do zwyciężczyni dystansu Mega zabrakło jej 5 minut, to bardzo niewiele biorąc pod uwagę, że są to góry no i początek sezonu a Justyna przejechała do tej pory 3 maratony górskie - to chyba bardzo dobrze (strach pomyśleć jak będzie po 10 maratonie górskim - trzymam kciuki). Niestety z powodów komunijnych i innych nie było reszty zawodników naszego Teamu, a szkoda było by ciekawie.
Ostatecznie przyjechałem na 4 miejscu w kategorii M4 i wysokim 80 Open. Przejechałem 49 km w czasie 3:40:07, ze średnią prędkością 13,3 km/h, przewyższenia 2467 m. .
Justyna Dzięcioł - dystans mega: 2 miejsce w kategorii K3 - gratulacje suuuper wynik
Jacek Rządca - dystans giga: 27 miejsce w kategorii M2. Gratulacje ukończenia maratonu po tak ciężkich upadkach.

Natychmiast po dekoracji w której uczestniczyłem (u Golonki na MTB Marathon do 6 miejsca zawodnicy są dekorowani), wyjechałem samochodem w kierunku Radomia. Około godziny 22:00 byłem na miejscu. Z braku czasu i możliwości ulokowałem się w samochodzie i tam przenocowałem. Nad ranem obudził mnie ostry ból lewej wewnętrznej kostki, spowodowane było to jak się potem dowiedziałem - mocną pracą w bucie MTB. Kostkę miałem spuchniętą i nie mogłem ruszać stopą. Na domiar złego deszcz który zaczął padać o godz. 24:00 padał również o godz. 5:00; 6:00 i 7:00 w tym czasie walczyłem z drugim ja. Jedno "ja" mówiło mi - co ty głupi w taką pogodę i z bolącą kostką no i mięśniami będziesz startował??!!, a drugie "ja" mówiło - nie bądź głupi przyjechałaś taki kawał, spałeś w "chińskie 8" w samochodzie, a teraz nie wystartujesz!!!??. O godz. 8:00 gdy kostka przestała mnie mocno boleć, wstałem i pod namiotem Mazovii w miasteczku, zrobiłem sobie kawę i makaron (mniam, mniam - przepis kiedy indziej :D). Po zrobieniu roweru (wymiana kasety i kół - górskich na terenowe mazowieckie), siedziałem w samochodzie do 10:50. Padał deszcz, było zimno ok. 9 st., gdy stawiłem się na starcie. Nie byłem rozgrzany, a raczej zziębnięty, myślę jednak, że większość z nas zastanawiało się dlaczego to robi :D. Gdy wystartowałem z I sektora jechaliśmy wolno bo wstrzymywał nas wóz techniczny, co się potem okazało niektórzy przez ten manewr stracili I miejsce w swojej kategorii, gdyż II sektor nas szybko doszedł i siłą rozpędu przeszedł obok nas jak burza. Jedynie ci najsilniejsi mogli się ochronić - między innymi ja (nie wiem jak bo Kurdej Krzysztof z Dynama MOSIR PAK-PLAST Mińsk Mazowiecki był za mną na mecie ok. 2 minuty choć startował z II sektora - czyli na styk, uff :D). Pierwsze okrążenie było prawie banalne troszeczkę błota, nawet deszcz przestał padać - jak tylko o tym pomyślałem, zaczął ponowie i to ze zdwojoną siłą szczęście, że było to po rozjeździe na pętlę GIGA i METĘ, jeszcze wtedy dobrze się czułem właściwie tak jak bym dzień wcześniej nie jechał maratonu - jeszcze górskiego. Pewnie jak by zaczął padać deszcz wcześniej to pewnie skręciłbym do mety?!. Nie zrobiłem tego i w pewnym sensie przymusiłem do tego jadącego ze mną od dłuższego czasu Rychlickiego Macieja z M1. To co nas zastało na pętli II dystansu giga przerosło wszelkie oczekiwania moje i mojego kolegi niedoli. Kolega był zrezygnowany ale jechał dzielnie trzymając się mnie cały czas (w większości) jestem w podziwie bo widać było , że błoto to nie dla kolegi choć w pewnym momencie liczyliśmy upadki błotne i było 2 do 2 :D. Dla mnie jazda w błocie nie stanowiła problemu - i tak nie czułem już mięśni :D hi hi. Bardziej bawiła mnie jazda po kałużach po same osie - jak dziecko (chyba w młodości za mało chlapałem się w błocie i kałużach). Gdy drogowskaz MTB oznajmił nam drugie 50km byliśmy bardzo szczęśliwi :D. Niestety to szczęście trwało bardzo krótko. To co zastaliśmy po ok 500 zawodniakch przerosło nasze wszelkie wyobrażenia. Były momenty, że nawet ja myślałem o tym czy nie zwolnić i nie poddać się naturze. Wszechobecne błoto, namoknięta trawa, grząski piach. Jeszcze 2 lata temu byłby to koniec mojego wyścigu - zejście totalne. Podjazdy mokre i grząskie (wszystkie podjechałem), zjazdy bez hamulca tylniego (skończył się na pierwszym okrążeniu), jazda z jednej drogi błotnistej w drugą. Na domiar wszystkiego skończyło mi się picie w bukłaku i pozostał tylko łyk w bidonie. Na szczęście wody było pod dostatkiem - lało jak scebra, mogłem dojechać spokojnie do bufetu. Tak jak podsumowała to Pani Kasia z ekip Mazovia MTB Marathon - ze względu na co tygodniowe zawody nie zdążyła wymodlić się za dobrą pogodę :D. Całe drugie okrążenie jechaliśmy razem z kolegą Maćkiem którego wcześniej wspomniałem. Za zadanie nasze i moje było doścignąć Olka Staniszewskiego z M1 rywala Maćka. Powiedziałem Maćkowi, że jak będzie się mnie trzymał to go dogonimy. Z mojego doświadczenia wiem, że słabsi ode mnie nigdy nie mogą jechać szybciej dłużej niż do połowy drugiego okrążenia, jeżeli Olek zawsze był słabszy (z relacji podczas jazdy) to musieliśmy go wreszcie dojść no i tak się stało. Na ok. 15 km przed metą dojechaliśmy do Olka z BSA Pro Tour. Jednak masakryczne błoto i kałuże nie umożliwiały Maćkowi dalszej jazdy i pozostał razem z Olkiem. Natomiast ja po zatankowaniu bidonu na ostatnim bufecie dostałem wiatru w plecy, a tak na prawdę mój charakter nie jest masochistyczny i nie pozwala mi na dłuższą męczarnię (inni jednak wolą bardziej się dręczyć - za co ich bardzo podziwiam). Na ostatnich kilometrach wściekałem się i nie powiem co myślałem o organizatorze tego maratonu, że nie zrobił ostatnich km na szosie (finiszu) jednak gdy wjechałem na asfalt, a wzdłuż drogi były zasieki wiedziałem, że jestem blisko mety i powiem szczerze - byłem bbbbrdzo zadowolony.
przyjechałem na 9 miejscu open, a w kategorii M4 1. Przejechałem 96 km w czasie 4:51:52, ze średnią prędkością 19,6 km/h, tętno średnie 147 ud./min i max. 163 ud./min. przewyższenia 2227 m. czyli o 240 m mniej niż w górach? Niestety nikt więcej z mojego teamu nie startował - szkoda :( .

Podsumowanie
W trakcie maratonów nie złapał mnie żaden skórcz jak również kryzys z czego jestem bardzo zadowolony, a nawet dumny, cieszę się bo wszystkie moje plany startowe zostały wykonane w 100%. Już się nie mogę doczekać następnego weekendu i maratonu w Górze Kalwaria i Piasecznie.

zawodnicy Family Active:
Maciej Żero - dystans Mega: nie ukończył z powodu uszkodzenia przerzutki, przykre ale się zdarza zwłaszcza w takich warunkach
Sławomir Kielczyk - dystans mega: 17 miejsce w kategorii M3 i 35 open - brawo coraz lepszy wynik
Katarzyna Kielczyk - dystans Fit: 2 miejsce w kategorii K3 i 12 open - brawo w taką pogodę wynik godny mistrzyni
Dariusz Biernacki - dystans Mega: 42 miejsce w kategorii M3 i 106 - podopieczny mój jeździ coraz lepiej jeszcze tylko troszeczkę techniki poćwiczymy i będzie jeszcze lepiej
Ryszard Chmielewski - dystans mega: 4 miejsce w kategorii M6 i 337 open - Pan Ryszard najwyraźniej lubi taką pogodę, podziwiałem jak stał po maratonie w strugach deszczu i nic go nie trząchało jak nas wszystkich ludzi jak widać ten rocznik budowany był z innego gatunku materiału
Filip Biernacki - dystans Hobby: 3 miejsce w kategorii HM1 i 17 open - ten chłopak to twarda sztuka jak jego rodzice, przed nim dopiero wszystko, na razie bawi się suuper
Maksymilian Antczak - dystans Hobby: 7 miejsce w kategorii HM2 i 23 open

a także zawodnicy których trenuję z Świat Rowerów Racing Team:
Ewa Duda - dystans mega: 1 miejsce w kategorii K4 i 7 open - hm ta dziewczyna zaczęła dopiero się ścigać no i już nas przyzwyczaiła do zwycięstw, brawo
Tomasz Duda - dystans Fit: 9 miejsce w kategorii MJ i 8 open - chłopak ma pecha co do wypadków w ostatnim czasie, ale jak się już zła passa skończy to w kategorii zatrzęsie
Joanna Kur - dystans 4 pętli po 14 km każda na "4 pory roku" : 1 miejsce w kategorii K1 podobno bardzo wymagająca trasa, więc tym bardziej gratulacje
Wszystkim serdecznie gratuluję
Następne starty to: Góra Kalwaria i Piaseczno zapraszam do wspólnej jazdy i ścigania.
Pozdrawiam
Artur Żero



V wyścig w Otwocku
10 maj 2010

To miał być ciężki dzień i taki był. W dniu 09.05.2010 roku odbył się kolejny maraton z cyklu Mazovia MTB Marathon tym razem stało się to w Otwocku. Założeniem moim było sprawdzić własne możliwości czyli - maksymalna prędkość od początku, aż do końca lub odcięcia. Plan prosty jednak czasami jest to niemożliwe do zrealizowania, należało wszystko zrobić aby cel był zrealizowany. Jak zwykle gdy maraton jest w bliskiej odległości od miejsca zamieszkania to o 5:00 wychodzę z psem na spacer do lasu - bardzo mnie to uspakaja i rozluźnia. Śniadanie makaron, a o 9:00 już na miejscu w Otwocku. Rozgrzewka na trenażerze 30 min i 20 minut na przebranie, zmianę koła i zameldowanie się w sektorze I. Punkt godz. 11:00 wystartowaliśmy, wcześniejsza rozgrzewka pomogła mi w szybkim starcie i utrzymaniu się przy zasadniczej grupie. Tempo było mocne ze względu na ukształtowanie terenu (płasko), dlatego w pierwszej grupie zostało ok. 20 osób. Jechałem tak ok. 50 min. aż moje siły zaczęły topnieć wtedy dopiero spojrzałem na zegarek (zapomniałem wziąć licznika) i zdziwiłem się, że już jadę tak długo bez jedzenia, a zdawało mi się jak bym jechał 20 min (szybkie tempo i urozmaicona trasa). W tym właśnie czasie grupa zasadnicza odjechała mi, a ja zostałem właściwie do końca sam :D. Po zjedzeniu żela siły mi wróciły ale już nie było mowy dogonić kogokolwiek aż do połowy drugiego okrążenia giga. Około godziny jazdy zaczęły się górki i teren pofałdowany, bardzo mnie to zdziwiło bo do tej pory w Otwocku było płasko, piaszczyście i dużą ilością korzeni. Oczywiście piach i korzenie pozostały ale pozytywnie przyjąłem ukształtowanie terenu. Powiem szczerze, że jak do tej pory Cezary Zamana, bardzo mnie pozytywnie zadziwia począwszy już od Zgierza poprzez Nidzicę, a teraz Otwock - trasy się zmieniły na bardzo wymagające. Na drugim okrążeniu zacząłem doganiać zawodników z dystansu giga więc ostatecznie dojechałem na 11 miejscu Open. Ze względu na to że nie miałem licznika muszę opierać się całkowicie na danych ze strony Mazovii.
Ostatecznie przyjechałem na 1 miejscu w kategorii M4 i 11 open. Przejechałem 76 km w czasie 3:06:14, ze średnią prędkością 24,5 km/h. .
Nie tylko ja się spisałem również reszta startujących z naszego teamu zrobiła bardzo dobrą robotę dzięki czemu uzyskaliśmy wynik 1997 pkt. i uplasowaliśmy się na miejscu 15 w klasyfikacji generalnej.
Justyna Dzięcioł - dystans mega: 1 miejsce w kategorii K3 i 1 open - gratulacje wyśmienity wynik
Irek Gruszczyński - dystans giga: 1 miejsce w kategorii M3 i 2 open - odjazdowo jako 2 na mazowszu to bardzo ładny wynik
Patryk Sawicki - dystans mega: 4 miejsce w kategorii M2 i 5 open. Patryk się rozkręca i z każdym maratonem jeździ coraz szybciej
Jacek Rządca - dystans mega: 7 miejsce w kategorii M2 i 14 open. Bardzo ładnie pojechał na rozjeździe Mega - Giga dogonił mnie choć jechał z II sektora
Akadiusz Oleszkiewicz - dystans mega: M2 - wycofał się z powodu choroby mimo, że Arek ma dobrą kondycję i mógłby jeździć w "czubie" to ostatnio nie ma szczęścia, dopada go zmęczenie albo choroba

zawodnicy Family Active:
Rafał Żero - dystans Hobby: 4 miejsce w kategorii HM3 i 5 open
Maksymilian Antczak - dystans Hobby: 7 miejsce w kategorii HM2 i 26 open
Maciej Żero - dystans Mega: 32 miejsce w kategorii MJ i 567 open - gratulacje pierwszy start
Jakub Skwarski - dystans Mega: 24 miejsce w kategorii MJ i 312 open - gratulacje pierwszy start
Adrian Janicki - dystans Fit: 52 miejsce w kategorii M3 i 52 open - gratulacje pierwszy start

a także zawodnicy których trenuję z Świat Rowerów Racing Team:
Ewa Duda - dystans mega: 1 miejsce w kategorii K4 i 6 open
Tomasz Duda - dystans Fit: 7 miejsce w kategorii MJ i 8 open
Joanna Kur - dystans mega: 1 miejsce w kategorii K1 i 7 open
Dorota Milczarek - dystans Fit: 2 miejsce w kategorii FK4 i 12 open - gratulacje

Wszystkim serdecznie gratuluję
Następne starty to: Złoty Stok i Radom zapraszam do wspólnej jazdy i ścigania.
Pozdrawiam
Artur Żero



III i IV wyścig w Karpaczu i Nidzicy
04 maj 2010

To był pracowity długi weekend. Tak planowałem i tak było!!!. Wiedziałem, że Karpacz jest ciężki i Nidzica również, chciałem się jednak sprawdzić, chciałem zobaczyć czy treningi zimowe przyniosły odpowiednie rezultaty, a plany treningowe sprawdzają się w 100%. NIe przypuszczałem jednak, że obydwa maratony zmienią swoje trasy i długość km !!, musiałem przejechać ponad 1400 km samochodem i przespać nie więcej niż 4-5 godzin. Raczej nie myślałem, że wyniki na maratonach będą jak do tej pory - dobre, chcąc wystartować jednak w MTB Challenge (7 dni ścigania) muszę już myśleć o dużych obciążeniach i i innych sprawach takich jak: mała ilość snu, monotonne jedzenie, ból mięśni... - to właśnie ćwiczyłem przez dwa dni - sobotę i niedzielę. Zapomniałem wspomnieć, że wybrałem spanie pod namiotem. Wyścig w Karpaczu zaczął się całonocnym deszczem lecz o poranku wyjrzało słoneczko i pogoda się poprawiła. Na starcie stanęło 251 zawodników na dystansie giga i 709 dystansie mega w tym mocni Czesi oraz Bogdan Czarnota, Bartosz Janowski Andrzej Kaiser i inni. Na starcie dystansu giga staną również Irek Gruszczyński. Zawodnicy ruszyli o godz. 10:00 miałem jeszcze godzinę na zastanowienie czy startować lecz nie było takiej opcji abym zrezygnował. Około godz. 10:45 stanąłem w I sektorze a o 11:00 wystartowaliśmy. Jak zwykle początek to rozgrzewający podjazd 5 km. Jednak zaraz pierwszy techniczny zjazd na pionowej ściance po głazach gdzie pewnie piesi mieliby problem zejść, było ich kilka które bardzo miło mnie zaskoczyły. Miałem co prawda jeden upadek przez kierownicę na pionowej ściance ale to z winy sprzętu, złapałem akurat na zjeździe gumę gdzie zeszło mi częściowo powietrze z przedniego koła. Nic mi się jednak nie stało to jednak uświadomiło mi jak mało jeszcze potrafię i jak dużo się muszę nauczyć o jeździe w górach. Na dalszych zjazdach musiałem uważać na zakrętach, ale nie za bardzo :). W sumie jestem zadowolony sprawdziłem co mi brakuje i co muszę jeszcze poprawić myślę, że z każdym wyścigiem będę jeździł szybciej, odważniej i technicznie. Ostatecznie przyjechałem na 7 miejscu w kategorii i 137open. Przejechałem 52 km w czasie 3:22:00, przewyższenia 1680 m .
W maratonie tym startował-a również
Justyna Dzięcioł - dystans mega: 5 miejsce w kategorii K3 i 5 open
Irek Gruszczyński - dystans giga: 13 miejsce w kategorii M3 i 37 open
Patryk Sawicki - dystans mega: 11 miejsce w kategorii M2 i 13 open

Zaraz po dojechaniu na metę spakowaliśmy się i wyruszyliśmy w drogę do Nidzicy gdzie zameldowaliśmy się o 1:00 w nocy, po rozłożeniu namiotu o godz. 2:00 już spaliśmy. W nocy znowu deszcz lecz nad ranem wypogodziło się aż do końca maratonu. O godz. 11:00 ruszyliśmy na trasę mieliśmy do przejechania prawie 100 km. Od początku narzucone zostało całkiem dobre tempo. Na początku myślałem, że nie uda mi się wytrzymać średniej 30 km/h ale z każdym kilometrem jechało mi się coraz lepiej. Jak lokomotywa rozpędzałem się coraz bardziej, a moje mieśni były bardzo mocne na podjazdach. To mnie upewniło, że uda mi się przejechać drugą pętlę w całkiem dobrym czasie. NA pierwszym okrążeniu załapałem się do lokomotywy z kilkoma mocnymi zawodnikami w której prym wiedli dwaj zawodnicy z mojej kategorii wiekowej M4 Piątkowski Tadeusz Świat Rowerów Racing Team i M3 Tomasz Majewski z Retro Bike Team. Bardzo podobały się mi serpentyny na których można było technicznie zakręcać i przejazdy przez doły wzdłuż trasy przejazdu - bardzo fajne zwłaszcza przy pełnej prędkości - ale jakoś udało się je przejechać. Było też parę wzniesień co prawda nie poczułem ich za bardzo po maratonie w Karpaczu ale z tego wnioskuję jak wjeżdżaliśmy, że były nawet strome :). Ogólnie jestem zadowolony z występów, wiem teraz co jest dobrze a co jeszcze muszę poprawić. Napewno muszę popracować nad wagą a jeżeli mi się to uda to kto wie co jeszcze będzie w tym sezonie ?!!! - suuuper zajawka. Moje wyniki to: 1 kategoria i 23 open. Przejechałem 97,87 km, w czasie 3:56:36, średnia prędkość 25 km/h, średnie tętno 150 ud./min a maksymalne 196 ud./min. Przewyższenia 1599 m czyli nie wiele mniej niż w karpaczu?? hmm!!.
W maratonie tym startował-a również
Irek Gruszczyński - dystans mega: 1 miejsce w kategorii M3 i 5 open
Arek Oleszkiewicz - dystans mega: 6 miejsce w kategorii M2 i 9 open

a także zawodnicy Family Active:
Sławomir Kielczyk - dystans mega: 64 miejsce w kategorii M3 i 166 open - brawo to suuuper wynik po wypadku
Katarzyna Kielczyk - dystans Fit: 2 miejsce w kategorii K3 i 16 open
Dariusz Biernacki - dystans Mega: 63 miejsce w kategorii M3 i 163
Anna Biernacka - dystans Fit: 9 miejsce w kategorii K3 i 34 open
Ryszard Chmielewski - dystans mega: 10 miejsce w kategorii M6 i 496 open
Mkasymilian Antczak - dystans Hobby: 6 miejsce w kategorii HM2 i 25 open
Filip Biernacki - dystans Hobby: 4 miejsce w kategorii HM1 i 21 open

a także zawodnicy których trenuję z Świat Rowerów Racing Team:
Ewa Duda - dystans mega: 1 miejsce w kategorii K4 i 7 open
Tomasz Duda - dystans Fit: 6 miejsce w kategorii MJ i 7 open
Joanna Kur - dystans mega: 1 miejsce w kategorii K1 i 11 open

Wszystkim serdecznie gratuluję i życzę jeszcze lepszych osiągnięć
Następne starty to: Otwock, Złoty Stok i Radom zapraszam do wspólnej jazdy i ścigania.
Pozdrawiam
Artur Żero



II wyścig w Zgierzu
27 kwiecień 2010

Zgierz to dotąd nieznana miejscowość na mapie wyścigów MTB, została ukazana braci MTB przez Cezarego Zamanę. Nie wyróżnia się od innych polskich miejscowości lecz osoby które były na maratonie w dniu 25.04.2010 roku odkryły wspaniałe tereny "górskie". Okolice Łodzi od dawna były znane z pięknych i wymagających tras do ścigania, to jedna przerosło wszelkie oczekiwania. Oprócz maratonu w Zgierzu odbył się też Puchar Polski. W sumie wystartowało 1183 zawodników. Poranna pobudka i spacer z psem o 5:00 następnie 6:00 śniadanie - makaron i w drogę. O godz. 8:20 byliśmy na miejscu. Sprawdziliśmy wraz z Irkiem i Rafałkiem moim synem chipy i przebraliśmy się w ubrania sportowe. Przez godzinę rozgrzewałem się na trenażerze. O godz. 10:50 byłem już w I sektorze gotowy do startu. Dzięki rozgrzewce szybko wystartowałem i nie miałem problemów w jeździe pod podjazdy, na 60 km złapał mnie kryzys jednak udało mi się go przezwyciężyć. Przejechałem w sumie 78,36 km, czas 3:17:06, średnia prędkość 23,9 km/h, przewyższenia w sumie 1308 m.
Wyniki RKS Family Active i MBIKE TEAM MARATHON:

Filip Biernacki kat. HM1 - 1 miejsce
Rafał Żero kat. HM3 -6 miejsce
Maksymilian Antczak kat. HM2 -6 miejsce
Dariusz Biernacki kat. M3 - 124 miejsce (kapeć)
Katarzyna Kielczyk kat. K3 - 2 miejsce
Anna Biernacka kat. K3 - 9 miejsce

Ireneusz Gruszczyński kat. M3 - 2 miejsce

Artur Żero kat. M4 - 1 miejsce


Następne wyścigi w sobotę - Karpacz i niedzelę - Nidzica.



I wyścig w Dolsku
27 kwiecień 2010

Relacja Jacka Rządcy z maratonu MTB Maraton w Dolsku. W sobotę 10 kwietnia drużyna MBIKE w składzie Artur Żero, Jacek Rządca oraz Ireneusz Gruszczyński zawitała na pierwszej edycji MTB Marathon. Wyścig rozpoczął się dla nas już przed 6 rano, szybkie śniadanie, przygotowanie napojów, w samochód i 40 km do Dolska na miejsce startu. Baza maratonu położona była w położonej nad brzegiem rzeki stadninie konnej. Na starcie pojawiła się cała czołówka polskiej sceny MTB z Markiem Galińskim, Andrzejem Kaiserem oraz Markiem Konwą na czele. Oprócz tego gościem specjalnym była szosowa zawodowa grupa Action Uniqa w pełnym składzie. Jacek Rządca tak relacjonuje swój start w Dolsku: Ustawiliśmy się z Irkiem w drugim sektorze dystansu Giga. Artur postanowił zawalczyć na dystansie Mega. Mniej więcej pół godziny przed startem speaker podał komunikat o katastrofie lotniczej prezydenckiego samolotu. Po twarzach ludzi w sektorze było widać szok i niedowierzanie. Przed nami powoli wypełniał się pierwszy sektor: Marek Galiński, Andrzej Kaiser, Robert Banach i tak dalej... ogółem sama elita polskiego ścigania MTB. Wiadomo już było, że od samego startu pójdzie ostry ogień i ciężko będzie utrzymać się w pierwszej grupie. Po mojej lewej stronie Irek próbował napoju ze swojego nowego gadżetu wyścigowego - camelbaka. To była jego pierwsza jazda z camelbakiem - nie przetestował go wcześniej a to jak wiadomo przynosi pecha. Pierwszą oznaką tego, że mam rację były czerwone plany na nogawce spodni od cieknącej sokiem rurki. Kolejną oznaką była sina twarz ilekroć próbwał wyssac odrobinę napoju. W tym momencie Irek również zdał sobie sprawę, że ten maraton stanie pod znakiem ciężkiej walki o każdą kroplę napoju. Punkt 10 nastąpił start. Pierwsze 4 km to podjazd wąskim asfaltem, na którym udało mi sie utrzymać z czołową grupą. Irek pognał do przodu, aby przecisnąć się na sam czubek czołówki. Droga skręciła do lasu i tam na piaszczystym zjeździe - katastrofa 5 kolesi wpadło na siebie. Zamieszanie, ja przyblokowany a czołowa 40stka maleje w oczach. Ruszyłem odrabiać straty, tętno 180 na polarze. Powoli wyprzedzałem tych co odpadli na odcinku leśnym. Na kolejny odcinek asfaltowy wjechałem w dosyć mocnej grupie pościgowej - 100 metrów przed nami jechała czołówka. Wraz z zawodnikiem Bikeworld podjeliśmy próbę urwania się z grupy i dogonienia czołówki. Jadąc po zmianach udało się nam ich dojść. Na zakręcie zobaczyłem, że Irek wraz Radkiem Rękawkiem prowadzą całą grupę. Prędkość była niska jak na wyścig około 27 km/h. Jednak po wjeździe do lasu szybko to się zmieniło. Na wąskiej ścieżce czołówka znowu się rozciągneła. Podjazd, wyjazd z lasu, szosa i silny wiatr w twarz Na pulsometrze 42 minuta jazdy a tętno wciąż ponad 180 uderzeń. Tak długa jazda na silnym zapieku wkońcu dała się we znaki. Głowa chociaż bardzo chciała nie mogła zmusić nóg do kolejnego przyspieszenia, aby utrzymać sie w czołowej grupie. Odpadłem i jadąc wolniej dogoniła mnie kolejna grupka kolarzy. Gdy tętno spadło do mojego normalnego wyścigowego tętna czyli 167-173 uderzeń wstąpiły we mnie nowe siły. Przyspieszyłem i 15 osobowa grupa stopniała do 4 osób. Do rozjazdu na Giga jechali ze mną Piotr Kosmala oraz Mateusz Rybak. Po rozjeździe trasa znowu połączyła sie z dystanstem Mega. W pewnym momencie zostało nas tylko dwóch ja i Mateusz. Na 20 km do mety przegonił mnie zawodnik z Mega. Jechał bardzo mocno, wyprzedzał rywali ze swojego dystansu. Złapałem sie mu na koło. Prędkość wzrosła o 3 km/h. Wyrzpedzaliśmy tak aż do końca maratonu. Tylko 3 zawodników dało radę wytrzymac jego tempo. Na 10 km przed metą, na szosowym podjeździe zobaczyłem zaowdnika w z mojego teamu. Wpierw pomyślałem, że to Artur - jednakże on jechał bez kamelbaka. Tylko jedna osoba tego dnia oprócz mnie jechała z kamelbakiem - Irek. :). Jechał tak wolno, że myślałem że coś mu się stało. Zdąrzyłęm krzyknąć:"Co jest? Dajesz na koło" ale odpowiedzi już nie usłyszałem. Przed metą skutecznie urwał się Mateusz. Ja zostałem przyblokowany na piaszczystej koleinie. Na koniec udało mi sie jeszcze wyprzedzić kolege z Mega, który ciągnął nas przed 20 km. Nie rywalizowaliśmy na tym samym dystansiem więć chyba nie było tak aż tak bardzo nie fair :). Końcowy wynik to 46 miejsce OPEN i 20 w kategori M2. Irek przyjechał 52. Wielka szkoda, gdyż 3/4 maratonu jechał z czołówką.. Jednakże niemożność napicia się z kamelbaka spowodowała odwodniene i kryzys. Po maratonie udało nam się rozszyforwać tajemnicze otwieranie rurki do picia - napój poleciał wartkim strumieniem... :) Miejsca nie najlepsze, jedynie Artur uratował honor drużyny zajmując 6 miejsce w kategori. Za tydzień w Murowana Goślina na pewno będzie lepiej. Do zobaczenia!!!



Imprezy Family Active w maju
27 kwiecień 2010

Zapraszamy na imprezy organizowane przez Klub Family Active w miesiącu maju. Rozpoczynamy 3 maja 2010 roku o godz. 13.30, jak zwykle z Kobyłki wyruszamy na Czubajowiznę gdzie zagrillujemy. 15 maja 2010 roku rajd promienisty do Sanktuarium w Ossowie z okazji 90 rocznicy "Bitwy Cudu nad Wisłą", a 29 maja 2010 roku pielgrzymka rowerowa do Sanktuarium Loretto.







9 dni żałoby
19 kwiecień 2010

W sobotę 10.04.2010 w Dolsku o godz. 9:00 podczas rozgrzewki przygotowującej do maratonu - pierwszego w tym sezonie z cyklu Powerade Suzuki MTB Marathon, dowiedziałem się o wielkiej tragedii która nas dotknęła. Do chwili obecnej nie mogę w to uwierzyć mimo, że minęło już 10 dni. Wraz z Prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego żoną Marią zginęło w katastrofie lotniczej wielu dostojnych osób, polityków, żołnierzy. Ta tragedia przez 9 dni osnuła czarną wstęgą całą Polskę. Chciałbym wyrazić szczere wyrazy współczucia rodzinom osób które zginęły w tej katastrofie. Życzę sobie i wszystkim Polakom oby to nieszczęście które nas wszystkich spotkało oprócz smutku i żalu wzmocniło nasze więzi narodowe i abyśmy mogli dalej dawać tak wspaniały przykład patriotyzmu jak w tych smutnych dniach było nam dane zobaczyć.



I wycieczka z Family Active
09 kwiecień 2010

W sobotę 10.04.2010 o godz. 13:00 z pod "Kobyły" w Kobyłce (MOK KOBYŁKA). Wyrusza wycieczka rowerowa do Czubajowizna (stadnina koni) ok. 35 km w obydwie strony. Zapowiada się ładna pogoda. Na miejscu organizator przewidział grilla i kiełbaski oraz napoje. Zapraszamy wszystkich chętnych do spędzenia czasu w miłej atmosferze i na świerzym powietrzu. Dla tych co startują w Otwocku dodatkowy ruch w połączeniu z regeneracją dla tych co nie startują ruch na rowerze dobrze zrobi. Przejazd częściowo będzie odbywał się drogami publicznymi w związku z powyższym proszę o ostrożność i rozwagę oraz podporządkowanie się poleceniom organizatora.



Ściganie czas zacząć
09 kwiecień 2010

Koniec zimy i zimowych przygotowań!!. Wreszcie nadszedł czas gdy wszystkie plany i założenia zostaną wprowadzone w życie jak również przez nie samo zweryfikowane. Każdy z nas z niepokojem i lekkim dreszczykiem czeka na te pierwsze starty. Jak ważne są one dla nas to wiemy!. Przecież od nich nasze samopoczucie i zadowolenie oraz spełnienie się w sporcie. Ścigamy się dla samych siebie i dla tak naprawdę dobrej zabawy, jednak gdzieś czasami zapominamy się w ferworze wyników (tych dobrych), że to robimy tak naprawdę dla siebie (i dla sponsora :D). Pamiętajmy i przypominajmy sobie przed każdym startem, że ścigamy się i bawimy. Niech zacytuję myśl mojego mentora: "niezależnie od tego, co się stanie, wyścig zaowocuje tylko pozytywnymi skutkami. Jeśli wypadniesz dobrze, będziesz zadowolony z wyniku. Jeśli nie - doświadczenia tego dnia nauczą cię czegoś, dzięki czemu będziesz lepszy następnym razem. Różnica między wygrywaniem a przegrywaniem polega na tym, że kiedy przegrywasz, zawsze czegoś się uczysz" Joe Friel "Biblia Treningu Kolarza Górskiego.

Życzę Wszystkim starującym w sezonie 2010 udanych startów jak najlepszych wyników, uśmiechu i zadowolenia.

Z kolarskim pozdrowieniem Artur Żero
PS. Starty: 10.04.2010 - Dolsk; 11.04.2010 - Otwock



Akcja charytatywna w Zielonce
09 kwiecień 2010

„Rodzina Ludzi Dobrej Woli”
W czwartek 25 marca w sali widowiskowej OKiS odbyło się uroczyste zakończenie II finału "Zielonka Pomaga". Podczas spotkania organizatorzy akcji wręczyli wszystkim darczyńcom i sponsorom pamiątkowe tablety, które są wyrazem wdzięczności za wsparcie. Tegoroczny finał poświęcony był piątce potrzebujących dzieci, chorym mieszkańcom miasta. W tej szczytnej akcji braliśmy również udział razem z Sebastianem Połukardem, właścicielem sklepu rowerowego "Świat Rowerów" z Wołomina.



X dzień przygotowania do szczytu formy - trening na szosie pod Warszawą
29 marzec 2010

Bardzo dobrze się czułem po maratonie więc nie omieszkałem zrobić ostatniego treningu w 10 dniowym cyklu przygotować do szczytu formy nr I/2010 :D. Przejechałem 69,30 km, czas 2:17:36, średnia prędkość 30,2 km/h, maksymalna 46,7 km/h, średnie tętno 134 a maksymalne 192 ud./min. To był już ostatni dzień przygotowań to pierwszej połowy sezonu 2010. Teraz 10 dni odpoczynku. Super choć nie jestem wcale zmęczony, bardziej martwię się o wagę która może w tym czasie wzrosnąć - 10 dni katorgi czyli pilnowania diety i M.Ż. nie wiem jak ja to wytrzymam. Podsumowanie całego 10 dniowego treningu na podstronie "moje treningi" również całkiem spora galeria zdjęć w "galerii" - już wkrótce.



IX dzień przygotowania do szczytu formy - maraton pod Warszawą w m. Józefów
28 marzec 2010

Ze względu na to, że Irek Gruszczyński walczy o pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Zimowego maratonu Northtec MTB zimą z cyklu Mazovii. zdecydowałem o wcześniejszym powrocie ze zgrupowania i potraktowaniu wyścigu w Józefowie jako dnia treningowego w cyklu przygotowawczym do sezonu 2010 roku. Jako, że bardzo treningowo potraktowałem poprzedni maraton - w Karczewie, gdzie założyłem opony z kolcami i wysokim protektorem - czyli bardzo ciężkie, na podłoże miękkie. Pojechałem bardzo słabo choć zgodnie z moimi założeniami (no może prawie - nie przypuszczałem, że zmęczę się tak jak na maratonie 100 km w górach :D), startowałem z III sektora. Natychmiast po starcie ruszyłem ostro i tak pozostało już do końca. Podczas całego wyścigu nie wyprzedził mnie żaden ścigant choć potem w wynikach okazało się, że i przede mną znalazło się sporo osób z sektora za mną. Jednak nie to było najważniejsze. Dzień treningowy był wykonany na 100%, a przy okazji wygrałem w kategorii M4 - 1 miejsce, a w generalce ku mojemu zdziwieniu miałem 2 miejsce. Przejechałem km 40 km, w czasie 1:43:52, średnia prędkość 22,9 km/h, maksymalna 36,6 km/h, tętno średnie 171, a maksymalne 196 ud./min. Było płasko choć cała trasa zbudowana była z ciągłych podjazdów i zjazdów w sumie 667 m?. Irek Gruszczyński zajął I miejsce w kategorii wiekowej i generalce, dzięki czemu wygrał rowower z karbonową ramą - super.



VIII dzień zgrupowania
27 marzec 2010

Dzisiejszego dnia jedynie Justyna Dzięcioł i ja wyruszyliśmy na krótkie indywidualne treningi. Powtórzyłem to samo okrążenie co w dniu wczorajszym i to było wszystko co miałem w tym dniu zrobić przed jutrzejszym maratonem w Józefowie. Ilość km 25,50km, czas 1:00:00, średnia prędkość 25,4 km/h, maksymalna to 58,2 km/h, średnie tętno 139, a maksymalne 177 ud./min., przewyższenia 766 m. Niestety był to już ostatni trening w Wiśle. Mimo ciężkiej pracy nie chciało się wyjeżdźać z tej wspaniałej miejscowości.



VII dzień zgrupowania
26 marzec 2010

Witam serdecznie. Trening tego dnia był krótki aczkolwiek bardzo intensywny. Dwa okrążenia pod Kubalonkę 763 m i zjazd "prezydentem" do Wisły, a następnie nawrót i w dwa razy okrążenia podjeżdżając pod "prezydenta". Razem ze mną wyjechał Irek Gruszczyński i Arek Oleszkiewicz którzy ścigali się pomiędzy sobą. Niestety ja musiałem się ścigać sam ze sobą. Wygrał oczywiście Irek wklepując mi 6 minut na wszystkich okrążeniach. Przejechaliśmy w sumie 77,34 km w czasie 3:01:05, średnia prędkość 25,6 km/h, maksymalna prędkość na zjazdach 67,8 km/h, średnie tętno 160, a maksymalne 190 ud./min., suma przewyższeń 1565 m. Jutro ostatni dzień w Wiśle, następna część zgrupowania już w Warszawie - maraton zimowy Józefów jako trening i poniedziałek ostatni dzień treningu przed budową szczytu formy.



VI dzień zgrupowania
25 marzec 2010

Pogoda dopisuje dzisiaj było bardzo ciepło na podjazdach nawet rozpinałem koszulkę ale na zjazdach wiatr mocno wiał, trzeba było trzymać kierownicę mógł ściągnąć na pobocze lub pod samochód. Drużyna nasza rozdzieliła się dzisiaj na dwie grupy. Wyruszyłem w składzie Jacek Rządca, Arek Oleszkiewicz. Do przejechania mieliśmy tą samą drogę co wczoraj tylko w odwrotną stronę. Podjazd pod Koniaków mnie całkowicie wykończył zwłaszcza, że wiał wiatr z przodu. Potem już było z górki, niestety czekała nas jeszcze góra Salmopol i podjazd pod Kubalonkę - "prezydentem". Na tym ostatnim zabrakło mi pożywienia i niestety nastąpiło lekkie odcięcie. Czas na wyniki: przejechaliśmy 103 km, czas 4:12:05, średnią prędkość osiągnąłem 24,6 km/h, a maksymalną 63,5 km/h, średnie tętno 146, maksymalne 181, przewyższenia - pod górę 2021 m w dół 2015 m. Jutro szykuje się całkiem niezły i intensywny trening choć na pewno krótszy.



V dzień zgrupowania
24 marzec 2010

Pogoda jak w całej Polsce - śliczna. Pierwszy raz założyłem krótkie spodenki i koszulkę dodałem do tego letnie buty oraz nogawki i rękawki i to wystarczyło. Pozostało już tylko 4 dni więc należałoby ostro trenować i tak postanowiłem. Wyruszyliśmy z Wiły w kierunku Kubalonki, potem zjazd tzw. "Prezydentem", wjazd na Salmopol, Szczyrk, Żywiec, Węgierską Górkę, Koniaków (w którym niektórzy z nas zatrzymali się aby kubić Słynne na całą Polskę koronkowe...majteczki:D) do Istebnej, a następnie przez Kubalonkę do Wisły. Przejechałem 107km, w 4:21:11, średnią prędkość osiągnąłem 24,6 km/h, a maksymalną 71,4 km/h, średnie tętno 139, maksymalne 193, przewyższenia - pod górę 2171 m w dół 2172 m, kadencja średnia 71 ob./min.




IV dzień zgrupowania
23 marzec 2010

Piękna pogoda i dzień odpoczynku. Wstając rano bardzo byliśmy z tego zadowoleni. Po śniadaniu wyjechaliśmy do Bielska Białej na zakupy. Po powrocie wyjechaliśmy na spokojną przejażdzkę. Ilość km 50, czas 1:51:01, średnia prędkość 23,6, maksymalna prędkość 66,7, średnie tętno 150, a maksymalne 183, pokonanych wzniesień w górę 1095 m, w dół 1081 m. Po południu odnowa biologiczna i standartowo filmy kolarskie. o 22:00 idziemy spać bo jutro bardzo ciężki dzień.



Zawody XC Legia MTB Liga szkolna
22 marzec 2010

W pierwszy dzień wiosny, 21 kwietnia odbyły się pierwsze zawody XC, z cyklu Legia MTB Liga Szkolna, które skierowane są głównie dla dzieci i młodzieży szkolnej w wieku od 6 do 16 lat rozgrywanych w sezonie 2010 roku w 6-ciu edycjach. Inauguracja tego cyklu odbyła się na Warszawskich Fortach Bema. Trasa wybitnie interwałowa z mnóstwem ostrych zakrętów, krótkich stromych podjazdów i zjazdów oraz jazda w bliskiej odległości od drzew. Po raz pierwszy w tego typu zawodach wystartowali chłopcy ze szkółki kolarskiej Family Active. Bardzo zadowoleni i zmęczeni pokonali tą bardzo trudną technicznie trasę. Wyniki RKS Family Active:

Filip Biernacki kat wiek.9 lat -2 miejsce
Damian Konarski kat wiek.10 lat -3 miejsce
Karol Kielczyk kat wiek.10 lat-4 miejsce
Maks Golec kat wiek 11 lat- 3 miejsce
Kacper Biernacki kat.wiek.11 lat- 4 miejsce
Piotr Frąckiewicz kat.wiek.12 lat- 2 miejsce


Dla nie których był to pierwszy taki start - gratuluję wszystkim i mam nadzieję, że dobrze się bawiliście bo to jest najważniejsze obecnie w waszej przygodzie z rowerem.



III dzień zgrupowania
22 marzec 2010

Dzisiejsza pogoda bez zmian - ładna zwłaszcza po czeskiej stronie. Dzisiejszy trening w większości odbył się u naszych południowych sąsiadów w Czechach. Ostatnie dwa dni zgrupowania zmęczyły nasze mięśni do takiego stopnia, że zacząłem wyprzedzać pod koniec naszych czempionów (najlepszych z najlepszych MBIKE-owców) - oczywiście żart ich się nie da wyprzedzić :D. Jednak kto mnie nie zna to nie wie, że mogę słabo podjeżdżać pod góry ale za to całymi dniami i robię to codziennie coraz szybciej. Można by rzec, że dzisiejsza trasa bardzo mi podpasowała pod względem zróżnicowania terenu. Dwa mocne podjazdy zwłaszcza pod Kubalonkę 758 m i w Czechach gdzie podjazd najbardziej mi pasował bo był długi (wytrzymałościowy) ale nie stromy 946 m. Dzięki lekkiemu nachyleniu mogłem sobie ćwiczyć wytrzymałość anaerobową, do tej pory ćwiczyłem wytrzymałość siłową przez co zaczęły mi lekko siadać kolana. Oczywiście jak zwykle bezkonkurencyjny był Irek Gruszczyński, okręcał wszystkich jak chciał posiada dobrą wytrzymałość siłową jak też i anaerobową, pod górę i to najbardziej stromą przyśpiesza jak lokomotywa. Inni też nie są gorsi z całej grupy wyróżnia się też Jacek Rządca, Patryk Sawicki i Arek Oleszkiewicz. Gościnnie razem z nami trenuje Łukasz Giziński. Na końcu przyjeżdża Justyna Dzięcioł ale tą dziewczynę podziwiamy wszyscy bo jeździ sama ale wytrzymuje i nie pęka a wręcz gdy na nią czekamy to odpoczywamy ona do nas dojeżdża i śmiga dalej bez odpoczynku. Nie wiadomo jak z kondycją u Justyny bo do pierwszych maratonów nie ma porównania ale chart ducha będzie wytrenowany na maksa. Moje dzisiejsze wyniki: dystans 98,92 km, czas 04:07:13, średnia prędkość 24 km/h, maksymalna prędkość 68,7 km/h, średnie tętno 141, maksymalne tętno 198, średnia kadencja 72 obroty na minutę, pod górę 1958 m z góry 1951 m. Jutrzejszy dzień jest pod znakiem regeneracji. Rano po śniadaniu do Bielska Białej po zakupy, potem obiad i 2 godziny przejażdżki po górach, następnie sauna i bąbelki w wannie . Dzisiaj zakończę dzień masażem nóg.



II dzień zgrupowania
21 marzec 2010

Dzisiejsza pogoda pokazała, że chce abyśmy spędzili tylko na treningu cały dzień, niestety troszeczkę w połowie drogi nas zmoczyło. Bezdeszczowo (prawie), bezwiecznie (prawie) i ciepło tak można w skrócie opisać co nas przez cały dzień treningu czekało. O godz. 8:00 zjedliśmy wspaniałe kolarskie śniadanie ze szweckiego stołu. Godz. 10:00 byliśmy gotowi do treningu. Dzisiejszy dzień oprócz treningu był przeznaczony również na sesję fotograficzno - filmową. Dzięki temu wkrótce zobaczycie film ze zgrupowania. Jeździło mi się wyśmienicie niestety żałowałem, że mam zimowy rower, ważę o parę kilo za dużo i mam na karku trochę lat więcej od kolegów. Niestety przez te bariery nie mogłem razem z nimi wjeżdżać pod podjazdy. Pocieszam się tym, że odległość pomiędzy nami nie była zbyt duża gdy na szczycie łączyliśmy się w całą grupę. Moje wyniki dzisiejsze to: przejechane 108 km, czas 4:42, średnia prędkość 23 km/h, max. 67km/h, śr. tętno 136, max. tętno 173, średnia kadencja 69, przewyższenia: pod górę 2151 m, z góry 2155 m. Po południu masaż, na trenażer już nie było siły, a potem relaks - rozmowy, oglądanie filmów kolarskich, kolacja i sen który robi dobrze na zmęczenie zwłaszcza, że przed nami jeszcze 7 dni ciężkich treningów. Podsumowanie - było ciężko ale myślę, że jutrzejszy dzień będzie jeszcze bardziej ciężki. PS. Masażysta robi cuda bo nawet nie bolą mnie zbytnio nogi na drugi dzień po treningu.



I dzień zgrupowania
20 marzec 2010

Wisła przyjęła naszą ośmio osobową drużynę w sposób przyjazny. Pogoda piękna temperatura +16 stopni, słoneczko i bez wiatru. Nie dane nam było jednak jeździć od samego rana. Dzień rozpoczęliśmy testami sprawnościowymi. Niestety nie były one pomyślne dla wszystkich. Mogę napisać jedynie o sobie jako o tej osobie która wykręciła w tym dniu największą moc bo aż albo tylko 440 Watt w teście periodyzacji (zwiększania mocy). Inni zawodnicy którzy brali udział w testach niestety w tym dniu nie mieli weny do pokonywania sztuczych obciążeń. Zaraz po testach pojechaliśmy do Istebnej przez górę Kubalonka, tam wszyscy pokazali jacy są silni i że są już prawie przygotowani do sezonu. Prawie bo jeszcze pozostało 10 dni ostrego treningu. W dniu dzisiejszym przejechałem oprócz testu 35,42 km, przez 1:29 h,ze średnią prędkością 23,7 km/h, maksymalną prędkością 61,5 km/h, średnim tętnem 145 i maksymalnym 174, przewyższenia - 920m pod górę i 925m z góry. Ciekawe jak będzie jutro mam nadzieję, że ciężej he he.



Czas sezonu nadszedł
18 marzec 2010

W dniu jutrzejszym tj. 19 marca 2010 roku grupa zawodników MBIKE TEAM MARATHON jak przystało na profesjonalne podejście do walki sportowej - wyjeżdża na zgrupowanie do Wisły gdzie nasz sponsor MBIKE (producent rowerów) posiada wspaniały hotel o nazwie wzbudzającej poczucie bezpieczeństwa "ARKA". Faktycznie czujemy się tam jak na bezpiecznym okręcie gdzie możemy wypocząć lub jak w tym przypadku dobrze przygotować się do sezonu. Czeka na nas cały zestaw luksusów jak - basen, sauna, jacuzzi, oraz dodatkowo dla wybrednych SPA z którego na pewno skorzystam. Zapraszam do codziennego odwiedzenia mojej strony gdzie będę umieszczał ze zgrupowania relacje, trasy i przewyższenia naszych treningów oraz moje wyniki.



Nowa strona MBIKE
13 marzec 2010

Ruszyła nowa strona polskiej firmy produkującej rowery MBIKE oraz głównego sponsora cyklu maratonów PolandBike oraz grupy kolarskiej MBIKE TEAM MARATHON. Na stronie można oprócz ładnej szaty graficznej znaleźć ciekawostki, nowości produkowanych rowerów oraz prezentację drużyny i filmy. Zapraszam do zapoznania się ze stroną oraz obejrzenia kilku krótkich filmów o firmie jego produkcie oraz naszej grupie kolarskiej.









Zimowy maraton
10 marzec 2010

Zima i tym razem nie zawiodła kolarzy. Pogoda drugiej edycji cyklu Northtec MTB Zimą wyjątkowo sprzyjała urozmaiconej trasie jaką przygotowali organizatorzy w Karczewie w dniu 07.03.2010.

Pierwsze kilometry, po których przebiegała większość trasy dystansu Hobby, to teren leśny o twardym podłożu. Zawodnicy i zawodniczki dystansu Fit mieli już jednak prawdziwe wyzwanie i nie raz przemierzali trasę w zamarzniętych koleinach. Dystans Mega był zdecydowanie najcięższy, poprowadzony po wzgórzach Mazowieckiego Parku Krajobrazowego i nie raz trzeba było schodzić z roweru, ślizgać się na zamarzniętych strumykach i roztopach, których o tej porze roku jest bardzo dużo.

Teraz przed uczestnikami trzy tygodnie przerwy, po niej zawodnicy spotykają się na kultowej trasie MTB w Józefowie i okolicach, gdzie odbędzie się finał cyklu zimowych maratonów Northtec MTB Zimą.

Wyniki RKS Family Active:

Dystans Hobby 8 km
Rafał Żero- 3 miejsce kat wiek HM3
Filip Biernacki- 5 miejsce kat.wiek HM1
Karol Kielczyk-7 miejsce kat.wiek.HM2

Dystans Fit 19 km
Kielczyk Katarzyna –I miejsce kat.wiek K3
Anna Biernacka –IV miejsce kat.wiek K3

Dystans Mega 33 km:
Sławek Kielczyk -10 miejsce kat.wiek.M3
Dariusz Biernacki- 20 miejsce kat.wiek M3

Klasyfikacja Rodzinna
Rodzina Kielczyk 1 miejsce Wołomin
Rodzina Biernackich 3 miejsce.Wołomin




Dzień Kobiet z Family Active
01 marzec 2010

Zapraszamy wszystkie Panie i te duże i te małe na rower, dnia 6 marca 2010 (sobota). Zapewniamy miłą atmosferę i prezentów wiele, zapraszamy również panów którzy swoim przybyciem na wspólną przejażdżkę uczczą te wspaniałe święto.



Cezary Zamana w Kobyłce
01 marzec 2010

Relacja z treningu wspólnego z Cezarym Zamaną

http://www.zyciepw.pl/trening-z-cezarym-zaman/

http://www.zyciepw.pl/cezary-zamana-w-family-active/

http://www.zyciepw.pl/przed-spotkaniem-z-cezarym-zaman/





Cezary Zamana w Kobyłce
18 luty 2010

Burmistrz Miasta Kobyłki Robert Roguski i RKS Family Active - szkoła kolarska, zapraszają na spotkanie i wspólny trening z jednym z najlepszych polskich kolarzy zawodowych, organizatorem największego w Polsce cyklu maratonów rowerowych „Mazovia MTB Maraton” – Cezarym Zamaną.

Cezary Zamana w swojej karierze reprezentował m.in. grupy Subaru Montgomery (gdzie ścigał się razem z siedmiokrotnym zwycięzcą Tour de France Lance’m Armstrongiem), Kelme, Motorola, Mróz i Chocolade Jacques.
Był zawodnikiem najlepszej polskiej ekipy Intel Action. Mistrz Polski i uczestnik Mistrzostw Świata. Na swoim koncie ma zwycięstwa w wielu prestiżowych wyścigach w kraju i na świecie. Największym sukcesem jest zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Tour de Pologne w 2003 roku. Przejechał na rowerze 700.000 km, uczestniczył w ponad 2000 wyścigów na całym świecie. Po zakończeniu kariery kolarza zawodowego w 2006 roku, postanowił wykorzystać zdobytą wiedzę dla spopularyzowania jazdy na rowerze. Chce zachęcić wszystkich do korzystania z roweru, jako środka komunikacji, pokazać, jak fantastycznie i zdrowo można spędzić wolny czas na rowerowym siodełku.

ZAPRASZAMY 27 lutego 2010 r. sobota, godz. 11.00

Zespół Szkół Publicznych Nr 3 ul. Załuskiego 57 05-230 Kobyłka





Start RKS Family Active w PolandBike - Kobyłka
14 luty 2010

14 lutego w Kobyłce odbył się prolog PolandBike Marathon 2010 w zimowej scenerii w bardzo ciężkich warunkach terenowych, wystartowali zawodnicy RKS Family Active. Dla większości z nich był to pierwszy maraton zimowy lecz jak sami mówią mimo, że było ciężko to również "fajna sprawa i ludzie". Na wielkie oklaski i gratulacje zasługują najmłodsi, którzy w ilości 8 osób stanęli na starcie prologu. W tej niewielkiej ilości dzieciaków znalazło się też dwóch zawodników RKS Family Active Piotr Frąckiewicz i Filip Biernacki, obydwaj zdobyli drugie miejsca w swoich kategoriach wiekowych. Również nasze kobiety nie próżnowały i wystawiły oprócz swojej urody również i odwagę, a także pokazały tzw. ząb kolarski. Walczyły do końca co dało im: Katarzyna Kielczyk 2 miejsce, Anna Biernacka 3 miejsce. NA słowa uznania oraz gratulacje zasługują również trenujące razem z RKS Family Active, a startujące w barwach ŚWIAT ROWERÓW RACING TEAM - Ewa Duda i Joanna Kur, które w swoich kategoriach wiekowych na dystansie Max zdobyły pierwsze miejsca. W kategorii MM3 która była mocno obsadzona, dobre 3 miejsce zdobył Dariusz Biernacki którego zwycięstwo podwójnie świętuję, gdyż staną pierwszy raz na podium oraz to, że jest moim pierwszym uczniem trenowanym indywidualnie. Andrzej Frąckiewicz zdobył 3 miejsce, a Adrian Janicki zdobył dobre jak na pierwszy start, miejsce 7. Sławek Kielczyk jak zwykle nie zważając na warunki pogodowe wybrał dystans MAX i zdobył 7 miejsce. Wszystkim gratuluję wytrwałości i wyników oraz życzę sukcesów w dalszych startach. A o to dokładne wyniki RKS FAmily Active w prologu PolandBike Marathon 2010 - Kobyłka:


Filip Biernacki 2 miejsce kat.FC1 DYSTANS FUN
Piotr Frąckiewicz 2 miejsce kat.FC2 DYSTANS FUN

Katarzyna Kielczyk 2 miejsce kat.MK3 DYSTANS MINI
Anna Biernacka 3 miejsce kat.MK3 DYSTANS MINI
Dariusz Biernacki 3 miejsce kat.MM3 DYSTANS MINI
Andrzej Frąckiewicz 3 miejsce kat.MM4 DYSTANS MINI
Adrian Janicki 7 miejsce kat.MM3 DYSTANS MINI
Sławek Kielczyk 7 miejsce kat.M3 DYSTANS MAX

Ewa Duda 1 miejsce kat.K4 DYSTANS MAX ŚWIAT ROWERÓW RACING TEAM
Joanna Kur 1 miejsce kat.K1 DYSTANS MAX ŚWIAT ROWERÓW RACING TEAM




Drugie testy wydolności - test wzrostu mocy
12 luty 2010

26 stycznia na sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Kobyłce, odbył się drugi test - progresywny, grupy zaawansowanej, osób trenujących pod okiem Artura Żero. W testach uczestniczyli:
1) Dariusz Biernacki 381 Wat, zakończył test przy tętnie 182
2) Ewa Duda 313 Wat, zakończyła przy tętnie 197
3) Marta Bazańska 341 Wat, zakończyła przy tętnie 199
4) Irenesz Gruszczyński 484 Wat - 181 tętno

Porównująć poprzednie testy w/w grupa oprócz nowych zawodników robi postępy zgodnie z planem, zwąizku z tym można mieć nadzieję że jeżeli nadal będą tak trenować na pewno sezon będą mieli bardzo przyjemny.





Family Active w Białce Tatrzańskiej
05 luty 2010

W okresie ferii członkowie Family Active wybrali się do Białki Tatrzańskiej. Na miejscu nie odpoczywają ale jeżdżą tylko, że nie na nartach, a na rowerach. Trafili na wspaniałą pogodę, czego dowodem mogą być zdjęcia. Po powrocie zdadzą obszerną relację z pobytu. Życzymy im miłego pobytu, odpoczynku i zdrowia.







Pierwsze zgrupowanie w Wiśle
03 luty 2010

W okresie od 10 - 16 stycznia 2010 roku w Wiśle odbyło się pierwsze zgrupowanie grupy MBIKE TEAM MARATHON. Na zgrupowaniu zameldowała się czteroosobowa grupa w składzie: Justyna Dzięcioł, Irek Gruszczyński, Jack Rządca i Artur Żero. Firma MBIKE i nasz sponsor jak zwykle, wspaniale przygotowali nam, swój hotel "ARKA" w Wiśle. Natychmiast po przyjeździe rozstawiliśmy w sali konferencyjnej hotelu dwa trenażery firmy TACX i rozpoczęliśmy pierwsze treningi. Drugiego dnia rano o 5:30 pobudka i bieg 30 min potem śniadanko i 2 godziny potem już na rowerkach. Po 3 godzinnej jeździe w ekstremalnych warunkach powrót i pyszny obiadek. Po obiedzie odpoczynek, a następnie trenażer 1 godzina i sauna. Tak wyglądały wszystkie nasze dni pobytu. Na brak zajęć nie narzekaliśmy, mimo zmęczenia, pyszne jedzonko i atmosfera umilała nam te trudne dni treningowe.

Podsumowanie. Przez 6 dni przejeździliśmy ok. 400 km na rowerach spędziliśmy 20 h nie licząc popołudniowych przejażdżek na trenażerze, pokonaliśmy ok. 5000 m przewyższeń. Założenia wszystkie zostały osiągnięte. Wyjeździliśmy kilometry, osiągnęliśmy tętna które pomogą nam w dalszych treningach, obciążenia jakie przeszliśmy wprowadzą nas do dalszych coraz cięższych treningów. Nasze morale wzrosły i naładowaliśmy się pozytywną energią na drugą część zimy. Wszyscy wyjeżdżając z Wisły już myśleliśmy i mówiliśmy o następnym zgrupowaniu na przełomie marzec-kwiecień i przyszłych startach, myśląc o nich jak o wygranych.

W mojej galerii znajdziecie zdjęcia ze zgrupowania oraz krótkie filmy




Pierwsze xc zimowe na Stegnach w Warszawie
31 stycznia 2010

31 stycznia na warszawskich Stegnach odbyły się zawody xc z cyklu PolanBike. Typowo zimowa sceneria bardzo dokuczyła zawodnikom lecz liczyła się rywalizacja i suuuper zabawa. Jeśli chodzi o mnie to przede wszystkim trening techniki jazdy i pierwszy sprawdzian. Wygrał Wojciech Bartolewski z Częstochowy - utytułowany i spec od przełajów na drugim miejscu znalazł się Irek Gruszczyński z MBIKE MARATHON TEAM, który prowadził przez większość wyścigu jednak wygrał ten którego szczyt formy jest obecnie bliżej. Na trzecim miejscu uplasował się Waldemar Dależyński z ŻTC Żyrardów. Moje wyniki to: 16 miejsce w open oraz 6 miejsce w kategorii - czas: 1:12:38. http://www.polandbike.pl/





Pierwsze testy sprawnościowe
28 stycznia 2010

28 stycznia na sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Kobyłce, odbył się pierwszy test - progresywny, grupy zaawansowanej, osób trenujących pod okiem Artura Żero. W testach uczestniczyli:
1) Dariusz Biernacki 320 Watt, zakończył test przy tętnie 171
2) Ewa Duda 240 Watt, zakończyła przy tętnie 192
3) Joanna Kur 260 Watt, zakończyła przy tętnie 199
Na końcu przetestował się również trener, który osiągnął wynik - zadawalający
4) Artur Żero 440 Watt przy tętnie 179
Wszystkim serdecznie gratulujemy i życzymy jeszcze lepszych wyników na następnym teście za miesiąc.



Maków Mazowiecki maraton zimowy
17 stycznia 2010

W Makowie Mazowieckim 17 stycznia odbył się wyścig rowerowy MTB organizowany z okazji 65 rocznicy wyzwolenia Makowa i ziemi makowskiej spod niemieckiej okupacji. Imprezą tą organizatorzy chcieli dać dowód pamięci tych, którzy polegli w trakcie walk wyzwoleńczych oraz tuż po wojnie. Maraton rowerowy został przeprowadzony ku uczczenia pamięci polskich żołnierzy – saperów. Na starcie maratonu stawili się kolarze z RKS Family Active z Kobyłki. Pomimo bardzo ciężkich warunków, spowodowanych dużą ilością śniegu i mocno wiejącego wiatru, wrócili do domu z pucharem, zdobytym za II miejsce przez Katarzynę Kielczyk w kategorii wiekowej K1. V miejsce przypadło w udziale Sławkowi Kielczykczykowi w kat. M1, co dało bardzo dobre 10 miejsce w klasyfikacji OPEN.

Pierwszy maraton zimowy już za nami!

źródła: www.fakty.wwl.pl; www.wicherkobylka.pl



Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
14 stycznia 2010

10 stycznia w miejscowości Kobyłka, kolarze z Rodzinnego Klubu Family Active jeździli na rowerach i zbierali pieniądze dla potrzebujących chorych dzieci. Dzięki Waszej chojności udało się zebrać aż 1.477,80 zł. Pieniądze przekazano Jurkowi Owsiakowi i Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Wszystkim darczyńcom bardzo serdecznie dziękujemy i pozdrawiamy.

Zdjęcia z imprezy w mojej galerii



Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
03 stycznia 2010

Kolarze z Rodzinnego Klubu Sportowego Family Active wspierani przez Świat Rowerów Racing Team, postanowili zbierać pieniądze podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 10 stycznia w miejscowości Kobyłka dwuosobowe grupy rowerowe, nie zważając na śnieg i mróz, będą jeżdzić po całym mieście, by wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Po zakończeniu akcji ok godz.18:00 , wyruszymy do Jurka Owsiaka. W specjalnej eskorcie pojedziemy rowerami do gmachu TVP w Warszawie i przekażemy zebrane pieniądze, które zostaną przeznaczone na leczenie chorych dzieci. Dzięki Waszej chojności dzieci leczące się w klinikach onkologicznych w całej Polsce będą miały większą szansę na wyleczenie. Jestem rodzicem który doświadczył tego jak ważna jest pomoc innych w leczeniu tych ciężkich chorób. Choroby te są uleczalne jeżeli znajdą się urządzenia i pieniądze do wczesnego wykrywania i leczenia.
Z kolarskim pozdrowieniem
Artur Żero





Życzenia Noworoczne
21 grudnia 2009

Nowy Rok 2010 już jutro z tej okazji życzę Wam, aby spełniły się wszystkie Wasze marzenia, nadzieje oraz założone cele, oby wszystkie starty kończyły się pomyślnie i sukcesami, zdrowie dopisywało, a uśmiech z Waszych ust nie znikał.
Z kolarskim pozdrowieniem
Artur Żero
oraz kierownictwo
Family Active





Życzenia Świąteczne
21 grudnia 2009

Święta Bożego Narodzenia to szczególne dni spędzane w gronie rodziny, symbolizują ciepło, radość i bezpieczeństwo. W tych radosnych dniach życzymy wszystkim klubowiczom, sympatykom Family Active zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w miłej atmosferze budującej siły i energię na cały następny rok.
Z kolarskim pozdrowieniem
Artur Żero
oraz kierownictwo
Family Active

Ho ho hooo! Jestem tańczący Święty Mikołaj i mam dla ciebie życzenie. Przeglądnij sobie moją wideo pocztówkę i podziwiaj jak tańczę.





Plan startów na rok 2010
19 grudnia 2009

19 grudnia odbyło się spotkanie Wigilijne z udziałem Burmistrza Miasta Kobyłka Pana Roberta Roguskiego oraz przedstawicieli sponsorów firmy Jubiler Schubert oraz Świata Rowerów w Wołominie.
Podczas spotkania przedstawiono wstępny plan startów na rok 2010.
Wkrótce zdjęcia oraz szczegółowa relacja ze spotkania.

Formularz startów został przeniesiony na stronę Family Active



Spotkanie Wigilijne
19 grudnia 2009

Kierownictwo Family Active serdecznie zaprasza na spotkanie Wigilijne wszystkie trenujące dzieci w naszym klubie wraz z opiekunami.
Spotkanie odbędzie się w dniu 19.12.2009 w Miejskim Ośrodku Kultury w Kobyłce na I piętrze.

Family Active



Ubieranie Choinki
12 grudnia 2009

12 grudnia odbyła się impreza "akcja choinkowa" wzorem ubiegłego roku miała miejsce w sobotę 12 grudnia o godz. 12.00 wzdłuż al. Jana Pawła II w Kobyłce.
Organizatorzy przygotowali grilla. Na miejscu odbyło się wspólne kolędowanie i konkurs na najciekawsze i najpiękniejsze przyozdobienie iglaka. Skład komisji konkursowej, oceniającej twórczą pracę, oprócz przedstawicieli Urzędu Miasta w Kobyłce, stanowili również dziennikarze miejscowych gazet.
Autorzy najładniejszej dekoracji zostali nagrodzeni reklamą swojej działalności na łamach jednej z lokalnych gazet.









Rajd Mikołajkowy
6 grudnia 2009

5 grudnia odbył się I Rajd Mikołajkowy zorganizowany przez RKS Family Active.
Rajd rozpoczął się w Kobyłce pod słynną „Kobyłą”. Wszystkich rowerzystów powitał i osłodził start cukierkami, burmistrz miasta Robert Roguski.
Przejazd odbył się ulicami Kobyłki, Wołomina i zakończył się przy nowo otwartym sklepie „Świat Rowerów” przy ul. Kościelnej 19 w Wołominie.
Tam na wszystkich uczestników czekał gorący posiłek, ciasta i losowanie roweru, którego fundatorem była Firma MBike, jak również można było wylosować karnet na treningi w Szkółce Kolarskiej „Family Active”.

Sponsorami I Rajdu Mikołajkowego, którym bardzo dziękujemy byli:

-„Świat Rowerów”
-„MBike”
-Jubiler „Schubert”
-„PowerBar”
-„Oskroba” p.Monika Roguska
-„Dekamed”
-„Livia”
Patronat medialny Fakty.wwl

Dziękujemy również Policji z Wydziału Ruchu Drogowego za zabezpieczenie trasy rajdu.


Rajd Mikołajkowy
30 listopada 2009

Rodzinny Klub Sportowy „Family Active” oraz sklep „Świat Rowerów” zapraszają na pierwszy Rajd Mikołajkowy, który odbędzie się w sobotę, 5 grudnia. Dystans: około 15 km (w zależności od pogody). Start: o godz. 12.30 sprzed Miejskiego Ośrodka Kultury w Kobyłce, al. Jana Pawła II 22. Meta: przed sklepem „Świat rowerów” przy ul. Kościelnej 19 w Wołominie. Zakończenie rajdu będzie połączone z otwarciem nowego sklepu rowerowego . Z tej okazji organizatorzy przygotowali wiele atrakcji: gadżety sportowe, kupony rabatowe, konkurs na mikołajkowy strój kolarski. Wśród uczestników zostanie rozlosowany rower marki Mbike.

PRZYJDŹ, WYPEŁNIJ KUPON I WYGRAJ ROWER MBIKE!!!
WARTOŚĆ TEGO ROWERU TO 1350 zł!!!


"Rowery są fajniejsze"
28 listopada 2009

Wywiad z zawodnikami sekcji kolarskiej Rodzinnego Klubu Sportowego „Family Active” działającego przy klubie MKS „Wicher Kobyłka”: 8-letnim Filipem Biernackim i 9-letnim Karolem Kielczykiem.
Pobierz (PDF, 454 kB)

W weekend 10-11 października w Wołominie obchodzony był IX Dzień Papieski.
22 listopada 2009

W sobotę odbył się festyn rodzinny przy Szkole Podstawowej nr 7 w Wołominie. Gry, zabawy, loteria, konkurs wiedzy o Janie Pawle II, zawody sportowe, pokazy i nauka udzielania pierwszej pomocy – to tylko niektóre festynowe atrakcje. A na zakończenie – wieczorne czuwanie modlitewne w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej.
Niedziela upłynęła w klimacie sportowo-modlitewno-filmowym. Rodzinny Klub Sportowy „Family Active” zorganizował II Rajd Papieski. Po zakończeniu rajdu odśpiewano ulubioną pieśń Ojca Świętego, czyli „Barkę”. A o godz. 19.15 – w kaplicy przy kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej odbyła się projekcja filmu pt. „11 listopada”.

Uroczystości nie byłyby możliwe, gdyby nie sponsorzy i ludzie dobrej woli. Oto lista osób i instytucji, którym organizatorzy serdecznie dziękują:
  • Burmistrz Wołomina,
  • Burmistrz Kobyłki,
  • Szkoła Podstawowa im. Królowej Jadwigi nr 7 w Wołominie,
  • Zespół Szkół nr 3 im. Jana Pawła II,
  • Medyczna Szkoła Policealna nr 4 im. Edmunda Biernackiego w Warszawie,
  • ndk. Paweł Wosiński (policja),
  • Sebastian Połukard („Świat Rowerów”),
  • Albin Krawczyk,
  • Krzysztof Wytrykus („Promesa”),
  • Hurtownia „Gaga”,
  • Jubiler („Schubert”),
  • Monika Roguska („Oskroba'”),
  • Odzież dziecięca – sklep „Balonik'',
  • „Termomix” (Maria Jurczyk),
  • Dorota Brogosz-Kuc i Krzysztof Kuc („Dekamed”),
  • Zakład Przemysłu Cukierniczego „Kacperek”,
  • Klub Przedszkolaka „Kolorowe Nutki'”,
  • Państwo Dobrzyńscy (Hurtownia AMD),
  • Paweł Piatikow,
  • Dorota Dąbkowska (dietetyk),
  • Krzysztof Gawkowski,
  • Kamil Kulczycki,
  • MKS "Wicher" Kobyłka
  • Wydział Promocji Urzędu Miasta Kobyłka
  • gazeta powiatu wołomińskiego „fakty.wwl”.


Sekcja kolarska Rodzinnego Klubu Sportowego „Family Active” ruszyła. Pierwszy trening sekcji, działającej przy klubie MKS „Wicher”, odbył się 7 października w Zespole Szkół Publicznych nr 1 w Kobyłce.
22 listopada 2009

W sali gimnastycznej prowadzone były ćwiczenia ogólnorozwojowe: rozciągające, wzmacniające mięśnie tułowia i nóg oraz gry zespołowe. Jednym słowem – wszystko to, co w przyszłości przyda się w walce sportowej, nie tylko na rowerze. Trening odbył się pod czujnym okiem trenera Artura Żero, który tak ułożył ćwiczenia, aby dzieci mogły się bawić, a jednocześnie rozwijać swą sportową pasję. W treningu udział wzięło około 20 osób. Jednak lista nadal jest otwarta. „Family Active” zaprasza nie tylko tych, którzy lubią jeździć na rowerze. Również wszystkich, którzy chcą się bawić i ćwiczyć. Informacje: family.active@gmail.com, tel. 0-603 615 207, 0-660 287 517.

Zaczynamy!
15 listopada 2009

Otwieramy nową stronę. Będzie ona zawierała informacje na temat treningów, trenowania oraz innych informacji dotyczących startów naszych podopiecznych.

                                                                                                                                                       ^ Do góry       Strona główna       Skontaktuj się z Arturem